Wpisy z tagiem: fińska
czwartek, 22 marca 2012
Błąd komisarza Palmu, Mika Waltari
Wydawnictwo Literackie, 2011 Liczba stron: 297 Mika Waltari miał niewątpliwy dryg do pisania zagmatwanych i sympatycznych powieści kryminalnych. Z lekkością kreuje bohaterów, nadając im wiele charakterystycznych cech. Czuć, że sam ich lubi. Do najważniejszych postaci należą oczywiści komisarz Palmu oraz nieznany z imienia młody policjant, asystent komisarza, protokolant oraz narrator wszystkich powieści z serii. Palmu jest doświadczonym policjantem, którego trudno wyprowadzić z równowagi. Charakteryzuje go pokaźna tusza oraz niechęć do poruszania się po mieście tramwajem czy autobusem. Powszechnie znana jest jego oszczędność i wykorzystywanie nadarzających się okazji - czy to na przejażdżkę taksówką na koszt swojego asystenta, czy obiad na koszt kogokolwiek. Tym razem Palmu ma pojechać do willi bogatego utracjusza, członka jednej z rodzin, których koneksje sięgają najwyższych szczebli władzy. Rodzina obstaje przy tym, że mężczyzna umarł na skutek nieszczęśliwego wypadku w łazience i za wszelka cenę chce uniknąć rozgłosu. Palmu jest jednak przekonany, że ktoś pomógł mu pożegnać się ze światem. Nie odpuści tak łatwo, tym bardziej, że okazuje się jak znaczące były wydarzenia poprzedniego wieczoru i jak wiele osób miało motyw, by zabić. Niestety, zanim ujmie sprawcę zginie ktoś jeszcze a i sam Palmu ledwie uniknie śmierci. Palmu rozmawia z ludźmi i obserwuje - w tym kryje się tajemnica jego skuteczności. Niełatwo jednak doścignąć mistrza, nie udaje się to jego współpracownikom, nie udaje się czytelnikowi. Każda wysnuta przeze mnie hipoteza dotycząca motywu i sprawcy szybko okazywała się zupełnie bez sensu. Niesamowicie świetna zabawa i intelektualna łamigłówka, którą polecam wszystkim miłośnikom kryminału, a także tym, którzy chcieliby poczytać coś niezobowiązującego, ale nie ogłupiającego.
Moja ocena: 5/6
poniedziałek, 19 marca 2012
Kto zabił panią Skrof?, Mika Waltari
Wydawnictwo Literackie, 2011 Liczba stron: 307 Nie czytałam żadnej innej książki tego autora, ale już jestem jego wierną fanką. I kocham komisarza Palmu. Szkoda, że Waltari napisał tylko trzy książki z tym bohaterem. Tym bardziej mi szkoda, że przede mną jeszcze tylko dwie i definitywny koniec. Pani Skrof miała wielu wrogów. Nie lubił jej nikt w kamienicy. Była jej właścicielką i mieszkanką, wynajmowała pozostałe mieszkania i słynęła ze swojego skąpstwa oraz dewocji, fanatyzmu religijnego i sprzyjaniu podejrzanej sekcie religijnej. Kto mógłby mieć motyw? Jej kilkunastoletnia pasierbica, która nie cierpiała swojej macochy i żelaznych zasad przez nią wprowadzanych. Jej młody krewny, który tonął w długach. Przywódca sekty licząc na wysoki spadek. A może jeszcze ktoś inny pozostający w cieniu? Przed komisarzem Palmu kilka dni intensywnego śledztwa, które z godziny na godzinę staje się coraz bardziej zagmatwane. Poszlaki dwoją się i troją. Komisarz nie poddaje się i bezceremonialnie, toruje sobie drogę w gąszczu faktów. Pomaga mu policyjny żółtodziób, przed którym Palmu odkrywa arkany pracy policyjnej i przestrzega przed nadmiernym eksploatowaniem wyobraźni. Palmu swoje dochodzenie opiera na faktach i tylko faktach. Młody policjant natomiast rzuca się na każdą nową informację i na jej podstawie feruje wyroki. Nie jest jednak zupełnie nieprzydatny - to on opowiada całą historię i działania, które doprowadziły do odnalezienia zabójcy pani Skrof. Przeczytałam na wdechu. Dosłownie. I nawet nie dlatego, że jest w tej książce jakiś wielki suspens, ale dlatego, że jest w niej mnóstwo ciepła. Ponadto, akcja gna na złamanie karku, chociaż Palmu rzadko opuszcza kamienicę, w której doszło do morderstwa. Wszystko w tej książce jest "retro" - atmosfera, metody śledcze plasujące Palmu gdzieś pomiędzy Sherlockiem a Poirotem oraz opisywani ludzie. Miodzio! Uwielbiam takie książki, bo chociaż są tylko rozrywką, to są rozrywką najwyższej próby.
Moja ocena: 6/6
czwartek, 04 sierpnia 2011
Milczenie, Jan Costin Wagner
Akcent, 2011 Liczba stron: 244 Co za zamieszanie! Żyłam w przeświadczeniu, że Jan Costin Wagner jest pisarzem fińskiego pochodzenia. I że książki, które pisze zaliczyć można do obszernej grupy kryminałów skandynawskich. Z okładki książki dowiedziałam się, że jest inaczej. J. C. Wagner pochodzi z Niemiec, a Finlandia jest ojczyzną jego żony oraz miejscem akcji książek pisanych przez Wagnera. Nie, żeby mi to przeszkadzało, ale miałam problem z otagowaniem wpisu... Drugi problem to cholernie trudne do spamiętania nazwiska i imiona bohaterów - Kimmo, Kalevi, Timo, Sinikka, Sanna... Oj, bardzo musiałam się mieć na baczności, żeby nie tracić wątku w tej gmatwaninie. Tym bardziej, że bohaterowie raz są wymieniani z imienia (powyżej) a raz z nazwiska (tych nie podejmuję się nawet przepisywać!). Ponarzekawszy sobie z początku mogę przejść do kolejnego punktu: opisu akcji. Trzydzieści trzy lata wcześniej zgwałcono i zamordowano dziewczynkę w lesie tuż przy ścieżce rowerowej. Chociaż prowadzono szeroko zakrojone poszukiwania sprawcy, ten umknął przed odpowiedzialnością. O zbrodni przypomina prosty krzyż ustawiony przez matkę dziewczynki w miejscu, gdzie została napadnięta. O sprawie pamięta również odchodzący właśnie na emeryturę policjant, który prowadził tamto dochodzenie - Ketola. Kilka miesięcy po jego odejściu z policji w tym samym miejscu ginie kolejna dziewczynka. Podobieństwo do zbrodni sprzed lat skłania wszystkich do wyciągnięcia jedynego słusznego wniosku - morderca powrócił. Ketola, który jest ekspertem w sprawie zbrodni sprzed ponad trzydziestu lat, jest mile widziany przez kolegów pracujących nad nową sprawą. Nie spodziewają się jednak, że Ketola, niekrępowany przez kodeksy i nakazy przełożonych, poprowadzi śledztwo w sposób niekonwencjonalny. Książka jest nie tylko zapisem śledztwa. Oprócz tego wątku, pojawiają się inne, równie ciekawe, w tym motyw zbrodni i kary i wyrzutów sumienia. Autor pokazuje również życie osób najbliższych zamordowanej dziewczynce - śmierć dziecka zmienia rodziców, oddalają się od siebie i każde z nich musi po swojemu przeżyć tragedię. Spokojna żałoba matki ofiary sprzed lat kontrastuje z niepohamowanymi wyrzutami sumienia, wzajemnymi pretensjami, żalem i rozpaczą rodziców zaginionej niedawno nastolatki. Jeśli dodać do tego żałobę po zmarłej żonie, z którą zmaga się jeden z policjantów, otrzymamy przygnębiający obraz. Lektura jest niepokojąca, ale nie jest dołująca i warto zmierzyć się z powieścią kryminalną Wagnera, choćby po to, by mieć pojęcie jakie kryminały piszą Niemcy. A ja czuję, że nie jest to ostatnia powieść tego autora, którą przeczytam.
Moja ocena: 4,5/6
środa, 29 czerwca 2011
Wyjący młynarz, Arto Paasilinna
Wydawnictwo Punkt, 2003 Liczba stron: 206 Mam bardzo małe doświadczenie w czytaniu książek fińskich pisarzy. Jednak z każdą kolejną przeczytaną pozycją coraz bardziej przekonuję się do literatury z dalekiej północy. Paasilinna stworzył przekonujący obraz małej wsi, której zaściankowi mieszkańcy wydają wyrok na człowieka, który odstaje swoim zachowaniem od sąsiadów. Gunnar Huttunen przybył do wsi po tragicznej śmierci swojej żony. Zakupił zrujnowany młyn i ponownie uruchomił koła młyńskie. Huttunen to złota rączka, potrafi wszystko zreperować, a dzięki pracowitości i dobrym pomysłom, nigdy się nie nudzi. Z jednej strony miejscowi doceniają zdolności młynarza, z drugiej zazdroszczą mu tej smykałki. Młynarz z dnia na dzień staje się coraz bardziej wyobcowany w tym środowisku. To, co na początku zachwycało lub śmieszyło innych, na przykład sposób w jaki Huttunen udaje dzikie zwierzęta, teraz staje się powodem ataków. Najmniej tolerowane jest wycie. Młynarz na podobieństwo zwierząt w chwilach smutku, nostalgii lub podekscytowania wydaje z siebie dźwięk podobny do wycia wilka. Czynność ta jest co najwyżej irytująca, ale mieszkańcy wsi podejmują się próby usunięcia młynarza z młyna. Tylko zakochana w nim Instruktorka Ogrodnictwa i jego przyjaciel policjant starają się mu pomóc. Ta powieść dotyka istotnych problemów. Są nimi brak tolerancji, chciwość, zawiść i zaściankowość. Negatywni bohaterowie wywodzący się ze wsi podejmują krucjatę przeciw mężczyźnie, który wyróżnia się fizycznie (jest wysoki, dobrze zbudowany, bardzo sprawny), materialnie (dzięki ciężkiej pracy nieźle mu się powodzi) oraz pod względem zachowania. Sami nie ułatwiają młynarzowi życia, złośliwie odmawiając mu pomocy. Kiedy ten bierze odwet za ich złośliwości - apelują o zamknięcie go w domu wariatów. A racja, jak wiadomo, stoi po stronie większości - chociażby ta większość była autentycznie głupia. "Wyjący młynarz" to również powieść o miłości, której nie dano szansy. Uczucie między młynarzem a Instruktorką choć jest płomienne i szczere jest miłością zakazaną. Społeczeństwo nie wyraża zgody na to, żeby człowiek, który według nich ma nie po kolei w głowie, miał normalny dom, rodzinę i spokojne życie. To smutna książka, choć zdarzają się w niej elementy zabawne. Jest też bardzo nastrojowa. Mnóstwo w niej przyrody, która przygarnia młynarza, daje mu schronienie, pożywienie, poczucie bezpieczeństwa. Okazuje się bowiem, że ludzie nie zaakceptują kogoś, kto się wyróżnia. I ta prawda, obowiązuje nie tylko w Finlandii, ale na całym świecie.
Moja ocena: 4/6
wtorek, 21 września 2010
Oczyszczenie, Sofi Oksanen
Świat Książki, 2010 Liczba stron: 335 Po kilku recenzjach, które miałam okazję przeczytać wiedziałam już, że koniecznie powinnam sięgnąć po tę książkę. Z jednej strony przerażało mnie to, że książka jest smutna i przygnębiająca, z drugiej strony, nie mogłam oprzeć się pokusie , by sprawdzić czy naprawdę ta lektura tak na mnie wpłynie. Akcja rozgrywa się w Estonii, tej współczesnej oraz na przestrzeni dwudziestego wieku. Dwie siostry mieszkają na wsi w Estonii przed zagarnięciem kraju przez Rosjan. Ich drogi jednak się rozchodzą. Na gospodarstwie pozostaje Aliide. Obecnie jest starą kobietą, doświadczoną przez życie, wysmaganą przez niedole i dramaty życiowe, jakie przyszło jej znosić. Jest bardzo ostrożna, lęka się napaści, pożaru, złych ludzi, którzy rzeczywiście prześladują ją na jej posesji. Czym zasłużyła sobie na taką nienawiść? Pewnego ranka znajduje na swoim podwórku młodą kobietę, Rosjankę, w poszarpanym ubraniu, w stanie skrajnego wyczerpania, zalęknioną, przerażoną, zagubioną. Aliide po długim wahaniu postanawia pomóc dziewczynie, która twierdzi, że uciekła od swojego okrutnego męża, który na pewno już jej szuka. Z jednej strony dziewczyna nie chce narażać staruszki na niebezpieczeństwo, z drugiej, znajduje się w sytuacji bez wyjścia, bo nie ma ani pieniędzy, ani paszportu, by wydostać się z Estonii. Czy drogi tych dwóch kobiet skrzyżowały się przypadkiem? Czy pokierował nimi los, czy zgrabnie uknuta intryga? Nie zdradzę, by nikomu nie zabierać przyjemności odkrywania kolejnych wątków ukrytych na kartach powieści. Książka rzeczywiście głęboko porusza. Przede wszystkim dlatego, że pokazuje jak można złamać kobietę, i że mężczyźni na przestrzeni wieków posługują się podobnymi metodami, by zawładnąć umysłem i ciałem kobiet. Pokazuje także skomplikowane relacje rodzinne. Skomplikowane przez ludzkie uczucia i niskie instynkty kierujące ich postępowaniem, ale także przez zawirowania polityczne jakim poddana była Estonia. Jakie tajemnice skrywa Aliide? Kim jest młoda Rosjanka? Czy oczyszczenie sumienia i odkupienie win jest możliwe? Te pytania pozostawiam przyszłym czytelnikom tej książki. Bo, chyba nie ma wątpliwości, że warto ją przeczytać.
Moja ocena: 5/6
sobota, 09 stycznia 2010
Kobieta ze śniegu, Leena Lehtolainen
Wydawnictwo Słowo Obraz Terytoria Liczba stron: 357 Trudno jednoznacznie zakwalifikować tę powieść do kryminałów. Owszem, jest w niej sporo o dochodzeniu w sprawie morderstwa i pracy policji, ale to śledztwo pojawia się jakby mimochodem - wtedy, gdy główna bohaterka idzie do pracy to jest o morderstwie, kiedy natomiast ma wolne, to jest o wszystkim innym. Oczywiście, trochę przesadzam, ale w bibliotece, z której wypożyczyłam powieść, także nie była ona zakwalifikowana do książek kryminalnych. Jeśli chodzi o intrygę kryminalną: Główna bohaterka starsza posterunkowa Maria Kallio właśnie wyszła za mąż i dowiedziała się, że spodziewa się dziecka. Jej myśli co rusz są jednak odrywane od rozmyślań nad zmianami, jakie macierzyństwo wprowadzi w jej życie. Wszystko za sprawą domniemanego morderstwa popełnionego na znanej feministycznej psycholog Elinie Rosberg. Sprawę komplikuje ucieczka z więzienia psychopatycznego kryminalisty, który zaprzysiągł zemstę Marii oraz jej policyjnemu partnerowi. Jeśli chodzi o fabułę obyczajową to: autorka ukazuje Finlandię jako kraj wielu kontrastów. Z jednej strony panuje tam duża swoboda obyczajów; małżeństwa homoseksualne wychowują i rodzą dzieci, dopuszczalna jest aborcja, legalna jest prostytucja. Nie znaczy to, że społeczeństwo jest wykolejone - po prostu rozsądnie korzysta z liberalnych i demokratycznych praw mu przysługujących. Z drugiej strony, pisarka przybliża sektę lestadian, której wyznawcy w imię wiary pozbawieni są większości praw obywatelskich - począwszy od zakazu czytania niereligijnych książek i oglądania telewizji, a skończywszy na niemożności decydowania o własnym zdrowiu i życiu. Sytuacja kobiet traktowanych przez mężów jak służące, bitych, pozbawionych szacunku, praw i dochodów jest szczególnie trudna. Przyjemna to lektura, główna bohaterka nie działała mi na nerwy, akcja wciąż zaskakiwała czymś nowym, zakończenie wątku kryminalnego również nie zawiodło (chociaż w pewnym stopniu) potwierdziły się moje przeczucia. Leena Lehtolainen potrafi pisać zajmująco, świetnie oddaje mroźną finlandzką zimę, ciekawie podchodzi do zagadnień społecznych, jest trochę oczarowana feminizmem i zaangażowana w sprawy kobiet. Na pewno poszukam innych powieści tej pisarki.
Moja ocena: 4.5/6
czwartek, 07 stycznia 2010
Niech się rozpęta burza, Leena Lander
Wydawnictwo Słowo Obraz Terytoria, 2007 Liczba stron: 351 Niespieszna opowieść snuta w tej książce przenosi czytelnika do Finlandii lat trzydziestych ubiegłego wieku. Zimny, wiele miesięcy w roku skuty lodem kraj, jest domem dla ludzi targanych gorącą namiętnością, honorowych, głęboko przeżywających całe spektrum rozmaitych uczuć. Dziennikarka Iiris dowiedziawszy się o zdradzie męża wyrusza do odległej prowincji Olkikumpu, by napisać artykuł o powstającej tam inwestycji związanej ze składowaniem promieniotwórczych odpadów. Próbuje też dojść do siebie, poukładać swoje emocje, przemyśleć następne posunięcia i zabliźnić świeże rany. Nieprzypadkowo wybiera tę miejscowość - stamtąd pochodzi jej ojciec i tam sięgają korzenie rodu. W Olkikumpu, dawnej osadzie górniczej, Iiris spotyka ciotkę swojego ojca, która wprowadza ją w dawno przebrzmiałe rodzinne historie. Zaszczepia w kobiecie ciekawość zbadania przedwojennych i wojennych losów niedawno zmarłej babki Vidy, jej męża Eero, jej irlandzkiego kochanka, tragicznie i tajemniczo zmarłej córeczki Aino oraz szalejących w tych ludziach namiętności. Początkowo niechętna grzebaniu w przeszłości Iiris, zanurza się w tej tragiczno-melancholijnej historii, szukając odpowiedzi, powiązań i rekonstruując losy swoich przodków. Nie jest to typowy kryminał, daleko tej powieści do takiego gatunku. Nazwałabym książkę sagą rodzinną ze szczyptą tajemnicy, z mistrzowsko oddanymi realiami życia w małej osadzie w okresie przedwojennych niepokojów. Wolno rozwijająca się historia malowana słowami autorki, otacza czytelnika aurą nostalgii i zadumy. Najlepiej bowiem autorka radzi sobie z opisywaniem emocji, tych niewypowiedzianych, niewykrzyczanych, palących, dojrzewających w człowieku, doskwierających w każdej chwili. Pozornie spokojni i opanowani Finowe, na kartach książki aż kipią od uczuć. Smutna to opowieść o bólu, miłości, poświęceniu, byciu innym. Jednak na szczęście zawiera również elementy podnoszące na duchu i optymistyczne.
Moja ocena: 5/6 |
Zakładki:
Wszystkie zamieszczone na blogu teksty i fotografie są chronione prawem autorskim - wykorzystywanie ich w całości lub we fragmencie bez mojej zgody jest zabronione.
2012
Czytam, bo lubię on Facebook Aktualnie czytam
Kontakt:
Ulubione miejsca
Wyzwania
Tagi
![]() Wypromuj również swoją stronę | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||