Wpisy z tagiem: niedoczytane

poniedziałek, 19 grudnia 2011
Kolor magii (komiks wg powieści Terry'ego Pratchetta)

Nie mam cierpliwości dla Pratchetta. Często czytam pozytywne recenzje jego powieści, napalam się, wypożyczam jakąś książkę, po czym następuje spore rozczarowanie. Tym razem postanowiłam pójść na skróty i wypożyczyłam komiks na podstawie powieści "Kolor magii." I znowu nastąpiło to samo - nuda, nuda, nuda...

Ten komiks jest dość cienki. Siadałam do niego ze trzy razy i dotrwałam najwyżej do połowy.

Co mi się nie podoba:

- dziwne nazwy postaci i krain,

- nieprzekonujące postacie, do których nie czuję sympatii, i których losy ZUPEŁNIE mnie nie interesują,

- dziwne skróty fabularne - w jednej chwili bohaterowie przeżywają jakąś "mrożącą krew w żyłach" przygodę, a po chwili znajdują się w innym miejscu za sprawą jakiegoś zagięcia czasoprzestrzeni,

- wyskakujące zewsząd potwory,

- pojawiające się na drodze światy / miasta / krainy znajdujące się w nieprawdopodobnych miejscach (np. w drzewie),

- generalnie nie trawię braku reguł w fabule, nie przekonuje mnie pratchettowski styl ani jego pomysły.

Komiks przepełnił czarę rozczarowania. Teraz definitywnie mówię good-bye wszelkim Pratchettom i uodparniam się na kuszenie jego powieściami.

Zachęcam do przeczytania dyskusji na temat twórczości T.P., która wczoraj rozgorzała pod moim wpisem na Facebooku. A Wy do której grupy się zaliczacie: zwolenników twórczości tego autora czy jej przeciwników?

poniedziałek, 24 października 2011
Klaudyna w szkole - NIECZYTABLE

Kilka dni temu pisałam o dwóch książkach, których nie dane mi było przeczytać. Teraz, prawem serii, pojawiła się kolejna pozycja, przy której wymiękłam. Bardzo się cieszyłam, gdy udało mi się znaleźć w bibliotece "Klaudynę" - wszystkie cztery tomy w jednym wydaniu. Szykowałam się na czytelniczą ucztę - płynne przechodzenie z jednej historii w drugą. Byłam pewna, że mi się spodoba, bo przecież "Cheri" tej autorki nie był najgorszą powieścią, a "Klaudyna" to według wielu, szczyt jej pisarskich osiągnięć.

"Klaudyna w szkole" to pierwsza z części i na niej właśnie skończyła się moja literacka przygoda. Skończyła się szybciej niż można by się spodziewać. Zrezygnowałam po przeczytaniu ok 60 stron. Jedyne co potrafię powiedzieć o książce to to, że jest nudna i denerwująca. Klaudyna to rozpuszczone dziewczynisko - jeszcze nie kobieta, a już nie dziecko. Jej seksualne pobudzenie i nieopanowane żądze rzucające się jej na psychikę (huśtawka nastrojów), zupełnie do mnie nie przemawiały. Nie szokowało mnie to, że dziewczyna miała skłonności do innych dziewczyn i młodych kobiet, i że kokietowała również mężczyzn. Wszystko to zdawało mi się być okropnie nudne - ileż można o tym czytać? Akcja praktycznie stała w miejscu, prawie cały czas toczyła się w szkole, w której Klaudyna zdawała się pogardzać wszystkimi swoimi koleżankami.

Wybaczcie - nie jestem w stanie tego czytać, więc jeśli ktoś liczył na recenzję, to zapraszam na inne blogi (zdaje się, że wydawnictwo rozsyłało egzemplarze, więc pewnie znajdziecie mnóstwo pozytywnych wrażeń).

środa, 19 października 2011
Niedoczytane

Zazwyczaj wybieram takie książki, co do których nie mam obaw, że zaskoczą mnie fatalną treścią, niestrawną narracją albo tematyką. Dlatego prawie zawsze czytam książki od początku do końca. Dzięki przemyślanemu wyborowi rzadko się zdarza, że jestem rozczarowana czytaną powieścią. A nawet jeśli trafi mi się słabsza pozycja, to tak już mam, że staram się skończyć rozpoczętą książkę. Nie zawsze jest to jednak możliwe.

 

Pierwsza to "Sens nocy". Nadmienię, że tę książkę wypożyczyłam z biblioteki. Zabrakło mi czasu na przeczytanie jej w terminie, zabrakło mi cierpliwości do wolno rozwijającej się akcji i poczułam się trochę rozczarowana w momencie, kiedy po dość sensacyjnym początku (morderstwie popełnionym na przypadkowym przechodniu) akcja bardzo zwolniła i przeniosła się do sypialni głównego bohatera. Raczej nie sięgnę ponownie po tę książkę, chociaż ostatnio widziałam ją za jakieś 12 zł.

"Złego" miałam przeczytać kilkanaście lat temu. Coś wciąż jednak stawało na przeszkodzie: brak czasu, niedostępność książki, zniechęcenie, itp. Teraz książkę mam w domu. Zaczęłam ją czytać i nawet wciągnęłam się w akcję, chociaż irytują mnie szczegółowe opisy wszystkiego i wszystkich. Poległam z prozaicznego powodu. Wydanie Czytelnika (na zdjęciu powyżej) wydrukowane zostało okrutnie małą czcionką. Po pół godzinie czytania wyglądałam jak ta twarz na okładce - małe oczy i zgrzytające zęby. Robiłam coraz dłuższe przerwy między kolejnymi próbami czytania aż w końcu zapomniałam to, co już przeczytałam. Znacie inne wydania tej powieści z większą czcionką?

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Wszystkie zamieszczone na blogu teksty i fotografie są chronione prawem autorskim - wykorzystywanie ich w całości lub we fragmencie bez mojej zgody jest zabronione.
2012

Lubię czytać
Czytam, bo lubię on Facebook
Spis moli
Aktualnie czytam
Kontakt:
Ulubione miejsca
Wyzwania
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę