Wpisy z tagiem: duńska
czwartek, 16 czerwca 2011
Siódmy dzień, Jens Hovsgaard
Czarna Owca, 2011 Liczba stron: 333 "Siódmy dzień" jest pierwszą wydaną w Polsce książką o dziennikarzu śledczym Johnie Hillingu. Jednak nawiązania w tekście wskazują na to, że nie jest to pierwsza część jaka powstała. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo opowiedziana historia zaczyna się i kończy w tym tomie. Podczas prywatnego pobytu na prowincji John jest świadkiem odnalezienia ciała samobójcy. Jest nim pastor kościoła fundamentalistów, którego powiązania polityczne i prywatne wydają się być dość intrygujące. Okazuje się bowiem, że jego przedsięwzięcia były hojnie finansowane z kasy państwowej. Dziennikarz postanawia dowiedzieć się więcej o sprawie i napisać serię demaskujących artykułów. Zanim jednak do tego dojdzie, Danią wstrząśnie seria porwań kilkuletnich chłopców. Choć nie przelewa się w niej wiele krwi i niewiele w książce typowej pracy policji, to lektura jest wciągająca. Pokazuje indolencję policji, agresję w społeczeństwie skierowaną przeciw emigrantom z innych krajów, echem odbija się także sprawa dziennikarza, który tworząc karykaturę Allaha naraził siebie i swoich rodaków na duże niebezpieczeństwo ze strony państw muzułmańskich. Prywatne życie Johna u boku policjantki Marii, aktualnie na urlopie macierzyńskim, jest dopełnieniem głównego wątku, podobnie jak redakcyjne utarczki z nowym prezesem zmierzającym do zmiany charakteru i standardów gazety. Obok licznych plusów, znalazłam w książce również pewne wady - przede wszystkim zbyt wiele wątków rozpoczyna się w tym samym momencie, nagromadzenie spraw, postaci i sytuacji wprowadza w środkowej części odrobinę chaosu. Poza tym książka staje się uboższa przez to, że przez większość czasu brakuje typowych dla tego gatunku zwrotów akcji. No i jeszcze tytuł - albo gdzieś przegapiłam, albo w książce nie było żadnego nawiązania do siódmego dnia. Czy ktoś, kto przeczytał tę powieść mógłby mnie oświecić o co chodzi z tym tytułem? Mimo wszystko nie żałuję czasu, który poświęciłam na przeczytanie książki tego duńskiego pisarza, który sam jest nagradzanym dziennikarzem śledczym. I bez obaw sięgnę po jego kolejną książkę, o ile taka ukaże się w polskim przekładzie.
Moja ocena: 4/6
niedziela, 16 stycznia 2011
Twarze, Tove Ditlevsen
Kojro, 2007 Liczba stron: 136 Krótka powieść duńskiej pisarki jest przejmującym świadectwem rozwoju choroby psychicznej u czterdziestoletniej bohaterki książki - Lise. Lise od pewnego czasu boi się wychodzić z domu, opieką nad dziećmi oraz pracami domowymi zajmuje się pomoc domowa - Gitte. Dziewczyna ta, dzieciństwo spędziła w domu dziecka, to fakt, który sprawia, iż Lisa odczuwa w stosunku do niej współczucie oraz respekt. Gitte bardzo angażuje się w sprawy mieszkańców domu, ale jej wpływ nie wydaje się być pozytywny. Lisa, która jest bardzo znaną i wielokrotnie nagradzaną pisarką książek dla dzieci od dłuższego czasu ma niemoc twórczą. Ponadto, uważa się za nieudacznika, który nie potrafi napisać książki dla czytelnika dorosłego. Gdy Lise zaczyna słyszeć głosy jest przekonana, że to wszystko dzieje się na jawie. Głosy jej męża i Gitte spiskują przeciw niej i namawiają ją do połknięcia tabletek nasennych. Próba samobójcza jest początkiem prawdziwych zaburzeń psychicznych Lisy, która trafia na oddział zamknięty szpitala i tam walczy ze swoimi demonami. Tove Ditlevsen napisała bardzo poruszającą książkę, w której rzeczywistość i przewidzenia bohaterki mieszają się ze sobą i pokazują jej stan psychiczny. Jednocześnie udało się obnażyć fakty, które doprowadziły do takiej sytuacji. Kumulowane niepokoje, emocje, własne słabości oraz ciągłe poczucie zagrożenia własnej pozycji w domu oraz na gruncie zawodowym zawiodły Lisę w zaułek, z którego wyjścia już nie było. Autorka potrafi celnie oddać emocje oraz niepokoje, czytanie opisów szpitalnych przewidzeń bohaterki przyprawia o dreszcze. Mimo małych gabarytów to nie jest książka na jedno popołudnie - nadmiar cierpienia zawartego na stronach powieści może przytłoczyć czytelnika. Jednocześnie jest to lektura, którą polecam wszystkim wrażliwym i ciekawym mało znanego w Polsce pisarstwa duńskiego.
Moja ocena: 5/6
czwartek, 13 stycznia 2011
Otwarte drzwi, Anders Bodelsen
Prószyński i S-ka, 1999 Liczba stron: 85 W latach pięćdziesiątych grupa przyjaciół z Danii jedzie na szwedzką Smalandię, by tam podziwiać całkowite zaćmienie słońca. Wyprawę organizuje jeden z jej najmłodszych uczestników - osiemnastoletni Allan zafascynowany astronomią. Kim są pozostali uczestnicy? Wśród nich są: dziewczyna jego starszego brata oraz jej siostra Frida, właścicielka domu, w którym wszyscy się zatrzymali, adoratorzy Fridy oraz jeszcze jakieś osoby związane z tą grupą. W sumie dwanaście osób. Trzy dni spędzone w tym miejscu wryją się w pamięć każdej postaci. Pobyt w Szwecji zakończył się tragedią - drugiego dnia bez śladu zginęła Frida. Śledztwo nie przyniosło wyjaśnienia, nie znaleziono ani ciała, ani śladu dziewczyny. Po upływie ponad czterdziestu lat Allan postanawia odnaleźć pozostałych uczestników wycieczki i poprosić ich o próbę przypomnienia sobie wydarzeń sprzed lat. Swą prośbę wysyła listownie i otrzymuje od wszystkich odpowiedzi. Dawni znajomi opisują te same wydarzenia widziane z różnych punktów widzenia, każdy dodaje jednak jakiś element, o którym wie tylko on. Po lekturze wszystkich listów, Allan dokonuje podsumowania, ale czy można dać jakieś jednoznaczne rozwiązanie zagadki sprzed prawie pół wieku? Ta powieść napisana jest w formie listów. Jest zwięzła, skoncentrowana przede wszystkim na wydarzeniach z dnia, gdy zaginęła Frida. Każdy z korespondentów wyjawia swoje uczucia do tej dziewczyny, wobec której nikt nie pozostawł obojętny. Nazywana jest nawet słońcem, a pozostali planetami i księżycami krążącymi po jej orbicie. Zwięzłość formy oraz podsunięte czytelnikowi tropy i luźne sznurki prowadzące do rozmaitych tajemnic pozostawiają pewien niepokój po zamknięciu książki. Czy Allan rzeczywiście pragnął poznać prawdę?
Moja ocena: 4,5/6
sobota, 08 stycznia 2011
Smilla w labiryntach śniegu, Peter Hoeg
Świat Książki, 1996 Liczba stron: 446 Smilla ma 37 lat. Jest córką Duńczyka i Eskimoski z Grenlandii. Pierwsze lata swojego życia spędziła z matką w krainie śniegu i lodu, następnie, po śmierci matki została siłą zabrana do Danii i tam poddana przymusowej edukacji. Lata spędzone w Grenlandii nauczyły ją szacunku i zrozumienia dla lodu i śniegu, z nimi też wiązała się kariera zawodowa Smilli. Jak się okazuje Smillę wciąż trudno jest podporządkować, a poddaje się tylko swojemu instynktowi. Ogólnie można by nazwać bohaterkę dziwaczką bądź ekscentryczką. Jednak pod wyszukanymi strojami, ciętym językiem i uporem, kryje się wrażliwe serce. Smilla zaprzyjaźnia się z kilkuletnim chłopcem, Grenlandczykiem, który wraz z matką alkoholiczką zamieszkał w jednym z mieszkań w budynku zajmowanym także przez Smillę. Kobieta ma dużo czułości w stosunku do chłopca. Otacza go opieką, ale nie narzuca mu stylu życia, bowiem wie, że mimo młodego wieku chłopiec przeżył wiele zła - między innymi śmierć swojego ojca. Chłopiec przyjaźni się też z sąsiadem mechanikiem. Kiedy dziecko ginie w wyniku upadku z dachu budynku, Smilla i mechanik wspólnie próbują rozwikłać zagadkę niespodziewanej śmierci chłopca. Nie mają wątpliwości, iż ktoś zmusił chłopca do wejścia na dach. Prywatne śledztwo przyjmuje szeroki zasięg. Policja wycisza sprawę, ale Smilla drąży temat narażając się na wielkie niebezpieczeństwo. Cudem uchodzi z życiem z pożaru statku-muzeum, ale policja depcze jej po piętach. Nie pozostaje jej nic innego jak ewakuować się z Danii i wyruszyć w podejrzany rejs w kierunku grenlandzkiej wyspy, do której prowadzą wszelkie tropy. Co jest na wyspie? Dlaczego rejs statku owiany jest tajemnicą? Dlaczego zginął mały chłopiec? Kto jest wrogiem, a kto sprzymierzeńcem? Poznanie prawdy kosztować będzie Smillę znacznie więcej niż kilka nieprzespanych nocy i siniaków na ciele. To klasyka kryminału skandynawskiego. Książka gęsta od wątków związanych z Grenlandią, kulturą łowiecką, ogromną wiedzą o lodzie i ujemnych temperaturach. Dania pokazana jest jako przeciwwaga dla idyllicznej, trochę naiwnej, ale na wskroś pozytywnej Grenlandii. Dania, to cywilizacja, która oprócz tego, że eksploatuje kraj dzieciństwa Smilli, to próbuje mu narzucić sposób życia Europejczyków. Cieszę się, że udało mi się wreszcie zdobyć i przeczytać tę powieść, bo jest ona kamieniem milowym dla współczesnej powieści kryminalnej krajów skandynawskich.
Moja ocena: 4,5/6 |
Zakładki:
Wszystkie zamieszczone na blogu teksty i fotografie są chronione prawem autorskim - wykorzystywanie ich w całości lub we fragmencie bez mojej zgody jest zabronione.
2012
Czytam, bo lubię on Facebook Aktualnie czytam
Kontakt:
Ulubione miejsca
Wyzwania
Tagi
![]() Wypromuj również swoją stronę | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||