Wpisy z tagiem: opowiadania

sobota, 28 stycznia 2012
Czy zna pan Maronne?, Daniel Boulanger

Książka i Wiedza, 1986

Liczba stron: 80

Zaintrygował mnie opis na okładce, zachęciła niewielka objętość. Wybór lektury zdeterminowany był również zupełnym brakiem czasu - wówczas najlepiej sprawdzają się takie niewielkie formy, ponieważ można je przeczytać przy jednym podejściu. Z dłuższą książką jest problem, bo między jedną wolną chwilą a następną, upływa zbyt wiele czasu i jestem wybita z rytmu powieści.

W małej nadmorskiej miejscowości - Maronne zamordowano młodą dziewczynę. Jedyny świadek zbrodni jest również jedynym podejrzanym. Znalazł się w Maronne, jak twierdzi, zupełnie przypadkowo, szukając ucieczki od codzienności. Pomógł dziewczynie uwikłanej w trudny związek z hotelarzem i jego synem. Opowiadanie jest zapisem przesłuchania prowadzonego przez komisarza, przy udziale protokolantki. Obraz miasteczka będącego rajem na ziemi oraz dziewczyny, z wyglądu niewinnej, z zachowania rozwiązłej porusza w komisarzu struny melancholii i zrozumienia dla przesłuchiwanego.

To ciekawe opowiadanie psychologiczne, które pokazuje ukryte ludzkie pragnienia oraz skomplikowaną grę pozorów zmierzającą do ujęcia sprawcy zbrodni. Osoby dramatu stopniowo odkrywają swoje prawdziwe ja i zaskakują w finale. Z drugiej strony jest to taka spokojna, trochę melancholijna lektura, która wypełni nam czas przejazdu z jednego końca miasta na drugi, nie wnosząc sobą większych zmian w nasze postrzeganie świata. Mimo wszystko więcej jednak przemawia za niż przeciw tej książce, zatem serdecznie ją polecam.

 

Moja ocena: 4/6

niedziela, 15 stycznia 2012
Tristan, Tomasz Mann

Agencja Praw Autorskich i Wydawnictwo Interart, 1992

Liczba stron: 85

Bardzo dawno temu czytałam jedną powieść Manna pt: "Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla," która bardzo mi się podobała. Po wielu latach chciałam wrócić do twórczości tego Noblisty, ale nie czułam się  i wciąż nie czuję się gotowa na przeczytanie "Czarodziejskiej Góry." Wybrałam zatem (z własnej półki!) tomik zawierający dwa opowiadania - tytułowego "Tristana" oraz "Nieład i wczesną udrękę." "Tristan" powstał na początku dwudziestego stulecia, a drugie opowiadanie ponad 20 lat później.

W "Tristanie" mamy sanatorium dla niedomagających na płuca i inne schorzenia, do którego przybywa żona przedsiębiorcy i mieszczanina. Zachwyca się nią rezydujący na miejscu artysta, powieściopisarz, esteta. Kobieta traktuje go przychylnie i z sympatią. On sam popada w zachwyt nad jej urodą, manierami i talentami. Na przeszkodzie miłości stoi mąż jego wybranki - według artysty - ordynarny, grubiański fabrykant, który nie potrafi docenić wartości swojej żony.

Powiem szczerze, że mam pewien problem ze zrozumieniem tego opowiadania. Według mnie pisarz był egzaltowanym idiotą, postrzegającym świat przez wąski pryzmat swojego światopoglądu. Jego wypowiedzi i zachowania upodabniały go do elokwentnego klauna. I tak też go traktowałam podczas lektury. Okazuje się jednak, że autorowi (prawdopodobnie) nie chodziło o satyrę na zadufanych w sobie artystów, tylko o pokazanie konfliktu między światem sztuki a światem konsumpcjonizmu. Zupełnie się rozminęłam z przesłaniem tego opowiadania.

"Nieład i wczesna udręka" to obraz dość dobrze sytuowanej rodziny naukowca-historyka. Jego starsze, kilkunastoletnie dzieci urządzają w domu potańcówkę. Młodsze rodzeństwo kilkuletnia dziewczynka (oczko w głowie taty) i synek mogą przez pewien czas bawić się w pokoju z dorosłymi. Dziewczynka "zakochuje" się w jednym z kolegów starszego rodzeństwa, który dla zabawy tańczy z małą i dotrzymuje jej towarzystwa. Rozpacz dziecka po rozłączeniu jej z "wybrankiem" w porze pójścia do łóżka wywołuje u jej ojca ambiwalentne uczucia w stosunku do dziecka oraz "amanta."

O wiele lepiej czytało mi się to opowiadanie, ale mam wrażenie, że ślizgałam się tylko po jego powierzchni, przyjmując treść, a nie docierając do jej znaczenia przemyconego między linijkami. Może drugie czytanie pomogłoby mi uchwycić luźne nitki i wysnuć jakieś wnioski, ale powiem szczerze, że nie chce mi się czytać drugi raz. Nie bardzo mi pasuje styl autora (a może tłumacza - Leopolda Staffa) - zdania są tak powykrzywiane i zagmatwane, że trzeba się w nie uważnie wczytywać żeby rozpoznać podmiot i orzeczenie.

W ten sposób "Czarodziejska Góra" nie dostanie swojej szansy w najbliższym czasie.

 

Moja ocena: 3/6

niedziela, 02 października 2011
Mężczyzna i dwie kobiety, Doris Lessing

PIW, 2008

Liczba stron: 323

To będzie długi i szczegółowy wpis, bo tworzony na bieżąco w trakcie czytania. Przede wszystkim stworzyłam te zapiski ku mojej wygodzie, by lepiej zapamiętać to, o czym czytałam i by pomóc sobie w interpretacji niektórych opowiadań. Lojalnie uprzedzam, że mogą pojawić się spoilery...

Zaliczona - podstarzały literat, który w życiu nie odniósł oczekiwanego sukcesu rekompensuje sobie swoje porażki licznymi podbojami seksualnymi. Nie mylić z miłością. Wyszukuje kobiety, które wyróżniają się spośród innych i robi wszystko, by je posiąść. I tyle. Jego kolejną zdobyczą ma być scenografka, która zyskała dość dużą popularność.

Ależ ten gość jest irytujący, nachalny i obrzydliwy. Nawet nie bardzo próbuje się maskować wybierając sobie zdobycz. Bierność jego 'wybranki' zupełnie psuje mu wieczór. Ona natomiast zachowuje się z rezygnacją, wiedząc do czego zmierza jej nowy znajomy. Nie ułatwia mu, ani go nie zachęca, ale nie opiera się jakoś szczególnie. Ta obojętność i brak jakichkolwiek emocji zaskakują go bardziej niż groźba oskarżenia go o gwałt. Jemu przecież chodziło o podkreślenie swojej męskości i dopieszczenie spuchniętego ego.

Kobieta na dachu - upalne lato. Trzech robotników wymienia rynny na dachu kamienicy. Jest bardzo gorąco, robota nie idzie. Zauważają opalającą się kobietę na innym dachu. Prawie naga, nikogo nie kokietująca, nie reagująca na ich zaczepki wzbudza w nich skrajne emocje. Najmłodszy z nich, siedemnastoletni chłopak marzy o niej i wyobraża sobie, że zostaną parą. Najstarszy wydaje się być obojętny, chętnie na nią patrzy, ale nie wyjawia swoich uczuć. Problem leży w tym, który niedawno się ożenił - ten zaczyna pałać nienawiścią do opalającej się nieznajomej. Obrzuca ją obelgami, wyraża się pogardliwie. Dlaczego? Problem leży w nim samym...

Jak na dobre pozbyłam się serca - nie wiem za bardzo o czym to jest... Pani ok. 40 lat. Przeżyła dwie ważne miłości i wiele romansów. Liczy na kolejną ważną miłość. W międzyczasie serce wypada jej na dłoń i pozostaje tam do czasu, gdy nie ujrzy w metrze kobiety, której twarz wyraża tylko pustkę. Może to o depresji? Może o miłości homo? W każdym razie zupełnie mi nie leży to opowiadanie.

Mężczyzna i dwie kobiety - Stella odwiedza swoich bliskich przyjaciół w domku na wsi, gdzie zaszyli się ma czas urodzenia i odchowania dziecka. Wszyscy są artystami, świetnie się dogadują. Oba małżeństwa wydają się być wzorowe, ale po urodzeniu syna Dorothy zaczyna oddalać się od męża. On również przekracza granice, które dotychczas były nienaruszone. Ich problem uświadamia Stelli, że i jej małżeństwo nie jest doskonałe, a to, co zgodziła się zaakceptować dla dobra związku uwiera ją bardziej niż chciałaby się przyznać.

Pokój - pisarka wynajmuje mieszkanie. Urządza je by było bardziej przytulne. Nasłuchuje odgłosów z mieszkania starszego małżeństwa mieszkającego na górze. A pewnego dnia śni jej się sen - ten sam pokój, w którym mieszka, ale inne czasy... Nie wiem jak interpretować to opowiadanie. Jest zbyt krótkie, bym mogła się zżyć z bohaterką i patrzeć na świat jej oczami.

Anglia przeciwko Anglii -syn górnika wyjeżdża na studia do Oksfordu. Praktycznie cała rodzina odczuwa skutki ekonomiczne drogich studiów najstarszego brata, a nim targają sprzeczne uczucia. Boi się, że zawali egzamin i wszystkich zawiedzie, źle czuje się z tym, że nawet jego młodszy brat - robotnik od kilku lat pracuje na swoje utrzymanie i planuje założyć rodzinę. Dołuje go fakt, że mimo wykształcenia nie ma nadziei na dobrą pracę. Najbardziej doskwiera mu to jak bardzo różni się od swojej rodziny - postrzega ją jako prostaków, ludzi ograniczonych, nie mających celu w życiu. Charlie znajduje się w połowie drogi między klasą średnią a robotniczą i pewnie nie zrobi kroku w żadną stronę. Tytuł opowiadania mówi bardzo wiele.

Dwoje garncarzy - narratorka ma powtarzający się sen o garncarzu pracującym w małej, egzotycznej, biednej wsi. Opowiada ten sen swojej znajomej zajmującej się garncarstwem artystycznym. Światy garncarzy zaczynają się przenikać za sprawą małego króliczka z gliny, w którego garncarz tchnął życie... Nie lubię opowiadań, w których główną rolę odgrywa sen.

Kobiety po przejściach - "Teraz po dwudziestu latach i jedenastu kochankach - mężczyznach wybitnych lub przynajmniej potencjalnie wybitnych - nadal miała seks i odwagę. Ponieważ jednak nigdy nie stawiała na pierwszym miejscu swojego talentu artystycznego, lecz zawsze dbała o rozwój kariery kolejnego mężczyzny, z którym żyła, co czyniła ze szczodrości serca (przypuszczalnie swojej najlepszej cechy), nie potrafiła teraz zarobić na życie. W każdym razie nie w takim stylu, do jakiego przywykła." Ten cytat mówi wiele na temat opowiadania. Spotkanie dwóch porzuconych kobiet, które cały czas przedkładały swoją wygodę i zależność od mężczyzny od własnego rozwoju, snując tylko mrzonki o własnym talencie. Obie nie umieją niczego więcej niż służyć ciałem mężczyźnie za odpowiednią gratyfikację finansową. Same chciały... Zero współczucia z mojej strony.

Nasza przyjaciółka Judith - Judith jest prostolinijna i prawdomówna, chociaż jest poetką twardo stąpa po ziemi. Wyjazd do Włoch i przyjaźń z ciężarną młodą kotką wytrąca ją z równowagi. Zdaje sobie sprawę, że od bliskich jej tam osób dzieli ją stosunek do kota. Poruszające opowiadanie. Podsumowują je słowa: "Nie chodzi tu o odróżnianie dobra od zła. Dlaczego miałoby o to chodzić? Kim się jest - o to idzie."

Wzajemność - opowiadanie o miłości brata i siostry - miłości w sensie fizycznym i emocjonalnym. Małżeństwo siostry i związek brata stanowią tylko przykrywkę dla prawdziwego uczucia. Czy możemy kochać tylko taką osobę, która jest do nas pod każdym względem podobna?

Spotkanie z Izaakiem Bablem - trzynastolatka zauroczona o dwa lata starszym kolegą czyta opowiadania Izaaka Babla po to, by zbliżyć się do chłopca. Niewiele z nich rozumie. Ja niewiele rozumiem z tego opowiadania. Może powinnam najpierw poczytać Babla?

Przed ministerstwem - społeczność afrykańska ma umówione spotkanie z brytyjskim ministrem. Przed wejściem do budynku ujawniają się różnice w poglądach czterech przedstawicieli. Jednak do ministra wchodzą wszyscy udając jedność. Nuda...

Dialog - Kobieta odwiedza bliskiego sobie mężczyznę. Ten mieszka na ostatnim piętrze i nie wychodzi z mieszkania. Najlepiej czuje się w małym zaciemnionym pokoju, który jest jego pracownią i sypialnią. Po wyjściu kobieta znowu zaczyna czuć, że żyje, a uświadamia sobie potrzebę bycia z innymi wtedy, gdy trzyma w ręce zerwany z krzaka liść. Gdzieś tam przez głowę przemknęła mi myśl interpretująca to opowiadanie, ale już znikła, więc chyba interpretacja była do niczego.

Zapiski do historii choroby

Pokój numer 19

o tych dwóch opowiadaniach pisałam TUTAJ. Oba są świetne. Jedne z najlepszych w tym tomie. Oprócz nich wyróżniłabym również opowiadanie tytułowe i dwa pierwsze "Zaliczoną" i "Kobietę na dachu". Gdyby nie one, byłabym nieco rozczarowana. Bez wątpienia bardziej odpowiadają mi powieści Doris Lessing niż jej opowiadania.

 

Moja ocena: 4/6

piątek, 26 sierpnia 2011
Wyzwanie. Szczeniaki, Mario Vargas Llosa

Znak, 2011

Liczba stron: 144

Testosteron i macho. Te dwa słowa najtrafniej podsumowują treść opowiadań zaprezentowanych w tym zbiorze. Llosa prezentuje świat chłopców i mężczyzn, kobiety jeśli się pojawiają to tylko jako postacie drugoplanowe, choć często one są motorami działań facetów.

Autor portretuje uczniów, którzy próbują przeciwstawić się władzy dyrektora szkoły i wszczynają szeroko zakrojony bunt, który kończy się tak nagle jak się zaczął. W tytułowym opowiadaniu 'Szczeniaki' widzimy obraz dorastających chłopców, z których jeden a skutek wypadku do końca życia pozostanie na marginesie życia. Przed sobą i światem próbował będzie udowodnić swoją wartość podejmując się najbardziej szalonych prób.

Bohaterowie do ostatniej kropli krwi bronią honoru, swojego i swoich wybranek. Stąd też w opowiadaniach dużo przemocy, bójek, wymierzanej poza prawem sprawiedliwości. Męski świat macho tętni testosteronem i jest... odrażający. Pełen niepisanych zasad, w których miejscowi macho poruszają się jak ryby w wodzie.

Przeczytałam wszystkie opowiadania z zainteresowaniem, ale brakowało mi w nich ciepła tak dobrze mi znanego z innych książek Llosy. Mam świadomość, że ciepło to wynika z tematyki powieści, a jego brak czy niedostatek ze specyfiki opowiadań. Llosa w krótkiej formie nadal jest jednak charakterystyczny i rozpoznawalny. Bawi się słowem i stylem, co szczególnie widać w najdłuższym w tomie opowiadaniu pt: 'Szczeniaki'. I choć niektóre zawarte w książce opowiadania już prawie umknęły mi z pamięci, to 2 lub 3 pozostaną za mną na dłużej.

 

Moja ocena: 4/6

czwartek, 21 lipca 2011
Trzy żywoty świętych, Eduardo Mendoza

Znak, 2011

Liczba stron: 180

Biorąc książkę do ręki nie zdawałam sobie sprawy, że zawiera trzy opowiadania. Przyznam, że niezbyt uważnie śledziłam informacje o książce, gdy przeglądałam nowości i zapowiedzi wydawnicze. Po prostu przyjęłam, że skoro wydano książkę Mendozy, to będę chciała ją przeczytać.

Zbiór zawiera trzy opowiadania: Wieloryba, Finał Dubslava i Pomyłkę. Pierwsze z opowiadań jest najdłuższe, zajmuje ponad połowę objętości książki i w nim najbardziej czuć typowy dla Mendozy styl pisarstwa; miejsca oraz klimat, którego nie sposób pomylić z niczym innym. Rzecz dzieje się w Barcelonie w latach pięćdziesiątych. Bogata ciotka narratora, będącego wówczas chłopcem, przyjmuje pod swój dach biskupa, który przybył do Hiszpanii na Kongres Eucharystyczny. Jest nieco rozczarowana tym, że do jej zacnego domostwa trafia biskup z końca świata, który ponadto nie jest zbyt wylewny. Jednak robi dobrą minę i stara się gościowi jak najbardziej umilić czas spędzony w Barcelonie. Wkrótce okazuje się, że biskup nie ma dokąd wracać, bo w czasie jego nieobecności w kraju wybuchł krwawy przewrót. Co począć z biskupem? Jak potoczą się jego losy?

"Finał Dubslava" rozczarował mnie. Opowiada o młodym mężczyźnie, który po nieokreślonym ataku zagrażającym jego życiu postanawia dotrzeć do miejsca, które przetaczało mu się przed oczami w czasie, gdy był nieprzytomny. Wyrusza do Afryki i tam dochodzi do wniosków, że każdy rodzaj cywilizacji tylko oszukuje i udaje, że rozumie świat, aby zatrzeć wrażenie ignorancji, polepszyć mniemanie o sobie, pozorować rozwój. To opowiadanie zupełnie do mnie nie przemówiło.

"Pomyłka" w większej części toczy się w więzieniu podczas kursów dla osadzonych. Młoda nauczycielka literatury trafia na ucznia, który choć nie umie ująć w słowa swoich wrażeń, rozumie to, co czyta, i chce czytać więcej. Praca z nim nie tyle przysparza jej radości, bo osadzony jest raczej zadufany w sobie, co jest odskocznią od monotonni. Nauczycielka poleca mu lektury, pożycza swoje książki, dyskutuje z nim o literaturze. Po latach okazuje się, że więzień zrobił ogromną karierę literacką, a każda jego powieść jest bestsellerem. Czyja w tym zasługa? Czy jest wdzięczny swojej nauczycielce za pokierowanie jego losem? Czy ona uważa, że miała wpływ na jego przyszłość? Bardzo ciekawe, smutne opowiadanie.

Po lekturze odnoszę wrażenie przypadkowości takiego doboru opowiadań. Każde z nich niesie w sobie sporo pesymizmu, pokazuje ludzi zgorzkniałych, zrezygnowanych, na pewno nie świętych. Ich walka ze światem często przechodzi niezauważona, choć może oni pragnęliby rozgłosu. Dubslav stara się nakreślić innym swój punkt widzenia, ale raczej bez powodzenia. Biskup musi zmierzyć się z rzeczywistością i robi to na swój sposób, kierując się prawem dżungli, a nie prawem boskim. Pisarz z ostatniego opowiadania wie, że mimo kariery literackiej jest wart tyle samo ile wtedy, gdy siedział w więzieniu.

Mendoza w poważnym wydaniu i krótkiej formie przerósł mnie w tej chwili.

 

Moja ocena: 4/6

wtorek, 05 lipca 2011
Szczeniaki, Sylwia Siedlecka

WAB, 2010

Liczba stron: 223

Ten zbiór opowiadań jest debiutem autorki. Bardzo udanym debiutem, moim zdaniem. Opowiadanie wcale nie jest łatwą formą. Pisarz musi skondensować świat i bohatera. Pokazać to, co w nim najistotniejsze. Nie może wchodzić w poboczne wątki, musi wciąż stać na baczność i nie pozwalać sobie na folgowanie fantazjom. Sylwia Siedlecka ma talent do pisania prosto i na temat. Dlatego też opowiadania z tego zbioru czyta się wyśmienicie. Tym bardziej, że każde z nich przenosi nas w inne miejsce i pokazuje innego człowieka.

Bohaterowie opowiadań to osoby nieprzeciętne, wyjątkowe i zazwyczaj przeraźliwie samotne, tak jak nastoletni karzeł podejmujący się najpodlejszych zajęć. Pracując w cyrku obserwuje innych artystów i wie, że pod scenicznym makijażem skrywa się ubóstwo, beznadzieja, desperacja i ogromna samotność. Mała dziewczynka z innego opowiadania marzy, by zostać baletnicą. W szafie trzyma puenty, które otrzymała od rodziców. Jednak w głębi serca wie, że baletnica musi mieć obie nóżki, a ona ma tylko jedną.

Pracownica biura nieruchomości zakochuje się w byłym lokatorze mieszkania, które wynajmuje. Zakochuje się, choć nie wie kim on był. Tym samym odrzuca powierzchowność związków ze swoimi kochankami i oddaje się marzeniom o pełnym uczuciu. Jeden z bohaterów, trzydziestoletni samotnik, tak bardzo izoluje się od innych, aż dojrzewa do makabrycznego pomysłu, który zaczyna realizować punkt po punkcie.

Mniej podobały mi się opowiadania o przedmiotach, na przykład to dotyczące meblościanki, albo to w których autorka roztacza wizję piekła, do którego trafiają nieochrzczone dzieci. Jednak nie umiałabym ich przekreślić jako nieudane, po prostu w mój gust nie trafiają.

Siedlecka napisała opowiadania, obok których trudno przejść obojętnie. Niektóre z nich będą mnie nawiedzały jeszcze przez jakiś czas, zmuszając do refleksji, wymyślania dalszych losów bohaterów, zastanawiania się nad motywacjami ich działań i skutkami tego, co robią. Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po tę książkę, ponieważ chyba raz na zawsze zmieniła moje myślenie o opowiadaniach, podwyższając je do rangi równej powieściom.

 

Moja ocena: 4,5/6

poniedziałek, 20 czerwca 2011
Mario, Alberto Moravia

Książka i Wiedza,1968

Liczba stron: 115

Dotychczas znałam i podziwiałam Moravię za dłuższe formy. Powieściami tego autora zaczytywałam się lata temu, a ostatnio zachwyciłam się "Nudą". Teraz na krótką chwilę autor zawładnął mną podczas lektury opowiadań z tomu (tomiku) pt: "Mario".

Każde z zawartych w książce opowiadań to potężna historia mieszcząca się na kilku zaledwie stronach. Potrzeba wielkiego talentu, by przy użyciu tak niewielu słów oddać różnorodność charakterów i motywacji postaci. Ponadto książka aż kipi atmosferą włoskich miasteczek, wąskich ulic, małych sklepów, ciasnych i biednych warsztatów szewskich, krętych schodów, odrapanych ścian, ciemnych zaułków, parków, w których przesiadują zakochani.

Bohaterowie opowiadań Moravii to w większości przypadków miejscy nieudacznicy, trudniący się dorywczymi pracami lub fachowcy, którzy własnym wysiłkiem pracują na swoją reputację. Raczej nie przeczytamy o ludziach prawych - w opowiadanaich mamy najczęściej do czynienia z typowymi cwaniakami, którzy tylko patrzą jak okantować innych. Niektórzy z nich mają jednak dobre serce, tak, jak bohater opowiadania o chińskim psie. Tytułowy Mario natomiast, to młody małżonek, którego małżeństwo i spokój ducha padają ofiarą plotek przekazywanych sobie z ust do ust przez podwórkowe plotkary.

Jeśli ktoś z was jeszcze nie miał przyjemności poznania książek Moravii ten zbiór opowiadań polecam na początek - jest znacznie lżejszy w odbiorze niż powieści tego autora, ale daje przedsmak możliwości pisarza.

 

Moja ocena: 5/6

niedziela, 15 maja 2011
Okruchy codzienności (Olive Kitteridge), Elizabeth Strout

Nasza Księgarnia, 2010

Liczba stron: 344

W nawiasie podałam oryginalny tytuł, który jest też imieniem i nazwiskiem bohaterki, która pojawia się w każdej z części. Choć książka składa się z opowiadań, z których można by przeczytać na przykład tylko takie, którego tytuł podoba nam się najbardziej, to są one ze sobą ściśle powiązane bohaterami, miejscem akcji oraz chronologią. Ja oczywiście przeczytałam wszystko. I przyznam, że było warto.

Olive Kitteridge, gdy ją poznajemy, jest kobietą dojrzałą, oschłą, niedostępną, surową w osądach, typową i stereotypową emerytowaną nauczycielką matematyki. Jej mąż i syn pozostają pod jej dużym wpływem. Temu pierwszemu wydaje się to nie przeszkadzać, ponieważ darzy żonę szacunkiem i miłością, ten młodszy jest mocno zdominowany przez impulsywną i nieprzewidywalną matkę. W kolejnych opowiadaniach okazuje się, że pod skorupą obojętności kryje się wrażliwa osoba, która głęboko przeżywa, choć nie afiszuje się ze swoimi emocjami.

Część opowiadań nie dotyczy bezpośrednio rodziny Kitteridgów. Śledzimy ich sąsiadów, byłe uczennice Olive czy klientów, odwiedzających aptekę jej męża Henrego. Czego dotyczą te opowiadania? Miłości, zdrady, związków międzyludzkich, problemów w relacjach między dorosłymi dziećmi a starzejącymi się rodzicami, choroby, śmierci, trudnych życiowych decyzji. Samo życie.

Jednak umiejętność przedstawienia postaci, ich pragnień, ukrytych motywów oraz serc rozdartych między obowiązkiem a tęsknotą za czymś innym, sprawia, że opowiadania czyta się z wypiekami na twarzy, choć nie są w żadnym razie sensacyjne. To duża sztuka ze strony autorki, tak umiejętnie zaangażować czytelnika w przeżycia osób, które pojawiają się tylko na kilkunastu stronach książki. Nagroda Pulitzera, moim zdaniem, jak najbardziej zasłużona.

 

Moja ocena: 5/6

czwartek, 12 maja 2011
Naga, Izabela Szolc

Wydawnictwo Amea, 2010

Liczba stron: 156

Izabela Szolc pisze o kobietach i dla kobiet. Jej opowiadania to produkty bezlukrowe i niesłodzone. Nie znajdziemy w nich również wazeliny. Znajdziemy w nich przede wszystkim dużo gęstej, nasyconej znaczeniami fabuły. Postaci u Szolc to osoby pełnokrwiste, cierpiące całą duszą i całym ciałem, postolinijne lub skryte, zawsze jednak mocno pokopane przez życie.

Tytułowa "Naga" to kobieta, która wiele lat po ślubie dowiaduje się, że jej mąż miał dziecko z inną kobietą. Dziecko, którego ona nie ma i nie chce mieć. Dziecko, które samym swoim istnieniem wypełnia całą jej świadomość. Dziecko, które powoduje rozłam z sercu i degradację ciała. Dziecko z inną kobietą oraz świadomość, że jej mężczyzna ukrywał swoją przeszłość, że w ogóle miał jakąś przeszłość, doprowadzają ją do stanu, który nazwać można depresją. Ja jej współczułam.

W opowiadaniach znajdziemy jeszcze innych rozbitków. Tych, którzy byli dziećmi niekochanymi przez rodziców, zgwałcone dziewczyny, transwestytę, który pragnie być kobietą, byłą narkomankę, która znajduje się gdzieś pomiędzy życiem a śmiercią, przyszłą matkę oraz kochankę, która próbuje konkurować z pasją swojej wybranki. Dwa opowiadania dotyczą osób, których życiorysy są znane - Marii Skłodowskiej - Curie, przedstawionej tutaj w roli wdowy po tragicznej i niespodziewanej śmierci jej męża Piotra oraz świętej Teresy z Avili.

Szolc pisze dobrze, bo pisze dosadnie i prawdziwie. Skłamałabym jednak pisząc, że czytanie opowiadań zawartych z tomie "Naga" sprawiło mi przyjemność. One z założenia nie mają umilać czasu. Są zbyt dosłowne i dotyczą zbyt poważnych spraw.

 

Moja ocena: 4,5/6

niedziela, 17 kwietnia 2011
Taksiarska ballada, Zenon Chmielewski

Novae Res, 2010

Liczba stron: 201

Zenon Chmielewski napisał książkę na temat, z którego jest ekspertem. Jako taksówkarz, pracownik warszawskiej korporacji spotyka się w swojej pracy z tysiącami ludźmi. Po większości z nich nie zostaje nawet wspomnienie, ale są i tacy, których się nie zapomni. W książce zostały zebrane historie, które przydarzyły się autorowi, a także te zasłyszane od kolegów na słupie (na postoju).

Opowiadania zawarte w tomie dotyczą przede wszystkim pasażerów, których niemożliwe lub trudne do spełnienia żądania utkwiły w głowie taksówkarzy. Ponadto autor pisze też o takich, których zachowanie w samochodzie odbiegało od normy, takich, którzy kierowcę traktowali jak spowiednika i takich, którzy z różnym skutkiem próbowali nie zapłacić za kurs. Mamy zatem plejadę zdradzających swoich mężów i żony, prowincjuszy przybyłych do Warszawy i do podwarszawskich miejscowości na suto zakrapiane spotkania rodzinne, yuppies udających się i wracających z nocnych klubów, gangsterów, którzy okazali sie być kimś innym, zrozpaczonych rodziców ciężko chorej córki, zbłąkanego męża, którego ogarniają wyrzuty sumienia i podstarzałego hedonistę, który postawił wszystko na jedną kartę.

Choć nie jest to wielka literatura, to czyta się książę bardzo dobrze. Zamierzałam przed snem rzucić okiem na 2-3 opowiadania, skończyło się na tym, że przeczytałam książę do połowy. Barwność postaci, krótka forma i częste zmiany tematu sprawiają, że opowiadania pochłaniają, angażują, czasem śmieszą, czasem skłaniają do refleksji i zadumy. To świetna pozycja dla tych, którzy mają mało czasu na czytanie, a chcieliby zakosztować rozrywki jaką proponuje literatura. A ci, którzy czytają dużo, na pewno podobnie jak ja, pochłoną książkę w tempie błyskawicznym, zapamiętując niektóre historie na długi czas.

 

Moja ocena: 4,5/6

 
1 , 2 , 3
| < Luty 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29        
Zakładki:
Spis moli
Aktualnie czytam
Kontakt:
Ulubione miejsca
Wyzwania
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę