Wpisy z tagiem: thriller

niedziela, 12 lutego 2012
Przemów i przeżyj, Sophie Hannah

G+J, 2008

Liczba stron: 468

Zanim jeszcze skończyłam czytanie tej książki zajrzałam do spisanych przeze mnie wrażeń z dwóch innych powieści autorstwa Sophie Hannah i doszłam do smutnego wniosku, iż można postawić znak równości między jej powieściami a powieściami autorstwa Harlana Cobena. Wkrótce po zamknięciu książki cała treść wyparowuje w niebyt. I nieważne jak bardzo książka nas pochłaniała podczas czytania - treść całkowicie umyka. Z Cobenem sprawa jest prosta - wciąż powiela podobne schematy. U Hannah wynika to prawdopodobnie z nadmiernego komplikowania treści, zbyt wielu zwodów, kłamstw bohaterów oraz pokręconych relacji pomiędzy nimi. Książki czytam głównie dla przyjemności, więc nawet jeśli jest to przyjemność tak ulotna to warto zapoznać się z powieściami Sophie Hannah, ponieważ nieodmiennie wzbudzają one w czytelniku całą paletę emocji.

Naomi ma kochanka, z którym spotyka się od roku. Spotkania mają miejsce w podrzędnym hotelu i przebiegają całkowicie na warunkach dyktowanych przez Roberta, który nie ukrywa, że ma żonę, od której pragnie odejść. Karmiona czułymi słówkami Naomi zakochuje się po uszy. Kiedy jednak pewnego dnia Robert nie pojawia się na spotkaniu, Naomi podejrzewa, że przytrafiło mu się coś złego. Policjanci nie za bardzo chcą wierzyć słowom Naomi, ponieważ Robert jest dorosłym człowiekiem i ma prawo zniknąć z życia swojej kochanki. Aby zmobilizować ich do działania Naomi rzuca oskarżenie pod adresem Roberta - twierdzi, że została przez niego zgwałcona i podaje przekonywującą wersję wydarzeń opartą na swoich prawdziwych doświadczeniach sprzed kilku lat. Policjanci zobligowani są do poszukiwań domniemanego gwałciciela i kiedy go odnajdują zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki. Bo nic nie jest takie jakim się wydawało.

Tak jak wspomniałam, książka wywołuje mnóstwo emocji - strach i obrzydzenie przy opisach przestępstw, pogardę do kłamliwej Naomi, irytację na nią i na zachowanie policjantki Charlie, która nie bez powodu nazywana jest przez siostrę Tyrannozaurusem Sexem. Dojmującym uczuciem jest zniecierpliwienie na taki, a nie inny przebieg akcji, co sprawia, że książkę dosłownie się połyka, a kartki aż furkoczą przy pospiesznym przewracaniu. I co z tego, że za pół roku niewiele będę pamiętała, skoro w krótkim czasie dostarczyłam sobie dużej, odurzającej dawki literackich emocji.

Wcześniej pisałam o:

NA RATUNEK

TWARZYCZKA

 

Moja ocena: 4,5/6

piątek, 05 sierpnia 2011
Stąd do Tartaru, Rosa Montero

Muza SA, 2003

Liczba stron: 260

Nie sięgnęłabym po tę książkę, gdybym nie znała nowszej powieści Rosy Montero "Instrukcja jak ocalić świat". Pod wpływem zachwytu nad wspomnianą książką wydłubałam z półki bibliotecznej tę niepozorną książeczkę. Nie wyróżniała się ani grubością ani wielkością, a nawet tytuł nie brzmiał zachęcająco. Postanowiłam jednak sprawdzić jak się ma "Instrukcja" do starszych powieści autorki.

Zarza ma 36 lat. Mieszka samotnie, nie kolekcjonuje rzeczy, nie ma przyjaciół, stara się być niezauważalna. To wycofanie nie wynika jednak z introwertycznej natury bohaterki, lecz jest kamuflażem jaki przyjęła po wejściu na ścieżkę prawego życia. Ten pozorny ład zostaje zburzony jednym telefonem. Pewnego zimowego poranka Zarza słyszy w słuchawce słowa: "Znalazłem cię." Natychmiast opuszcza mieszkanie zabierając ze sobą całą gotówkę. Postanawia uciekać przed prześladowcą, ponieważ doskonale wie, kim on jest i jak okrutny może być w stosunku do niej. Ściga ją jej własny brat bliźniak...

Akcja powieści obejmuje 24 godziny, w których Zarza najpierw chaotycznie, a następnie w bardziej uporządkowany sposób, układa swoje niezamknięte sprawy sprzed lat i stawia czoła swojej nieciekawej przeszłości. Schodzi na samo dno - do krainy ciemności i przemocy - Tartaru. Wreszcie jest gotowa stanąć oko w oko ze swoim bratem...

Wielokrotnie powtarzany w książce slogan, że jeśli doznajesz przemocy w dzieciństwie, sam będziesz bić swoje dzieci, jeśli masz obłąkanych rodziców, sam popadniesz w szaleństwo, przez wiele lat towarzyszył głównej bohaterce. Bo najłatwiej poddać się pewnemu stanowi rzeczy, dobrze jest też jak ktoś inny za nas myśli i decyduje, wygodnie mieć w kimś oparcie. Bardzo często jednak bycie tak blisko z inną osobą wypacza nasze postrzeganie, nie widzimy całościowego obrazu tej osoby, nie potrafimy jej ocenić. Czasem nigdy już nie uda się od niej uwolnić. A czasem wystarczy wstrząs na tyle wielki, by zmienić naszą perspektywę. Zarza przeżywa wstrząs kilka razy w ciągu życia, ale dopiero ucieczka przed ścigającym ją cieniem uświadamia jej, że chce żyć i to żyć na własnych warunkach.

To mądra książka, pokazująca wieloletni upadek na dno i długi proces poznawania własnej wartości i walczenia w własne dobro. I choć z początku walczyłam ze sobą, by jej nie odłożyć, to cieszę się, że podjęłam decyzję o przeczytaniu powieści do końca. Mimo bolesnych obrazów upodlenia dzieci przez rodziców i wzajemnego wykorzystywania się przez rodzeństwo, swoistej walki o przetrwanie - książka niesie przekaz optymistyczny i pokazuje, że warto walczyć o siebie.

 Recenzja INSTRUKCJI, JAK OCALIĆ ŚWIAT

Moja ocena: 4/6

niedziela, 17 lipca 2011
Dziewczyny, których pożądał, Jonathan Nasaw

Replika, 2011

Liczba stron: 420

Dawno nie czytałam tak dobrego thrillera. Co tam dobrego - bardzo dobrego! Od początku do końca naładowanego emocjami, zaskakującymi rozwiązaniami i podszytego potężną dawką lęku. W trakcie lektury wielokrotnie przyszło mi do głowy, że miotają mną emocje, których nie przeżywałam od wielu lat - od czasów, gdy czytałam Deavera i jego wyśmienite książki z początków pisarskiej kariery. Skoro już wspomniałam, że Nasaw pisze równie wciągająco jak Deaver, to dodam jeszcze, że u Nasaw fabuła jest znacznie bardziej brutalna, a przez to straszniejsza.

Policja w trakcie przypadkowej kontroli drogowej ujęła mężczyznę, który na przednim siedzeniu wiózł "świeżo wypatroszoną" nastolatkę. Pender, agent FBI, stojący jedną nogą na emeryturze, przegląda wszelkie doniesienia ze wszystkich stanów, ponieważ od wielu lat nieskutecznie tropi wielokrotnego porywacza i domniemanego mordercę, którego ofiarami padają blondynki o kolorze włosów określanym jako truskawkowy blond - czyli jasny rudy. Jak się okazuje martwa dziewczyna w samochodzie niezidentyfikowanego przestępcy miała włosy w tym właśnie kolorze. Pender wsiada w samolot, by zdobyć więcej informacji i ewentualnie wydusić z zatrzymnaego zeznania na temat poprzednich zbrodni.

Jednak morderca nie jest łatwym przeciwnikiem - nie podał nawet nazwiska. Przysłanej przez władze stanowe psycholog Irenie Cogan kazał nazywać się Max. Ta jednak dość szybko odkrywa, że Max ma osobowość wielokrotną i, co niezwykłe, dość płynnie steruje pojawianiem się pozostałych osobowości, wykorzystując je do różnych celów - uwodzenia, zapamiętywania, wzbudzania litości, wykonywania zadań praktycznych, w końcu do mordowania. Niestety, Maxowi udaje się zbiec z aresztu. Co gorsza uprowadza Irene Cogan w sobie wiadomym celu i w sobie wiadome miejsce. Jego tropem rusza Pender stawiając na szali całą swoją karierę i przyszłą emeryturę.

Fabuła, którą schematycznie opisałam powyżej, nie odzwierciedla emocji, jakie targają czytelnikiem w trakcie lektury. Bałam się czytać o okropieństwach, które podpowiadała Maxowi jego chora wyobraźnia - w końcu czytałam tylko wtedy, gdy nie byłam sama w pokoju... Do ostatniej strony powieść trzyma za gardło.

W Polsce wydana została jedna książka tego autora, ale co ciekawe, jest to pierwsza z pięciu części z agentem Penderem. Kiedy będą następne? Polecam wszystkim miłośnikom dobrych thrillerów. Na pewno się na niej nie zawiedziecie.

 

Moja ocena: 5/6

niedziela, 12 czerwca 2011
Dotknąć prawdy, Antoinette van Heugten

Mira, 2011

Liczba stron: 474

Syn Danielle, Max cierpi na zespół Aspergera. Z wiekiem choroba przyjmuje niepokojący obrót, bo oprócz licznych niepowodzeń w szkole i w relacjach rówieśniczych u chłopca zaczynają pojawiać się skłonności samobójcze i staje się bardziej agresywny. W takiej sytuacji Danielle, która pracuje w nowojorskiej kancelarii prawniczej, postanawia wykorzystać zaległy urlop i wyjechać z synem do renomowanej kliniki psychiatrycznej Maitland w Plano w stanie Iowa. Liczy na wsparcie i wskazówki co do dalszego leczenia syna.

Na miejscu okazuje się, że szpital i jego pracownicy robią niezbyt pozytywne wrażenie na prawniczce, przede wszystkim dlatego, że ograniczają znacznie jej kontakty z Maxem. Lekarze postanawiają zastosować u nastolatka nową kombinację leków i poddać go ciągłej obserwacji na oddziale zamkniętym. Tylko dzięki wsparciu innej matki Danielle daje sobie radę. Jednak pobyt w Plano zmienia się dla niej w prawdziwy koszmar, gdy Max zostaje posądzony o zamordowanie innego pacjenta szpitala.

Książka "Dotknąć prawdy" to powieść kryminalna. Duża jej część odbywa się na sali sądowej. Wiele miejsca poświęca się zdobywaniu dowodów oraz emocjom jakie przeżywa matka, której dziecko zostało posądzone o morderstwo. Danielle złamie wszelkie zasady i zakazy byle tylko udowodnić niewinność syna. I choć bardzo szybko wiadomo kogo winić za popełnienie tej zbrodni, to okazuje się, że prawda o tej osobie jest straszniejsza niż można było się spodziewać. Autorka szykuje prawdziwą niespodziankę pod koniec książki.

W kontekście tego co ostatnio czytałam o procedurach sądowych, rozprawa wstępna, której szczegółowy opis znajduje się pod koniec powieści, przypomina trochę farsę. Jednak trzeba przyznać, że pisarka potrafi dozować napięcie i podwyższać poziom emocji u czytelnika. I chociaż osobiście nie przekonałam się do głównej bohaterki, to książkę przeczytałam z zaciekawieniem prawie tak wielkim jak wtedy, gdy kilkanaście lat temu pochłaniałam książki Johna Grishama. To rewelacyjna pozycja dla tych, którzy szukają porządnej rozrywki na wakacje.

 

Moja ocena: 5/6

piątek, 21 stycznia 2011
Pustkowie, Joyce Carol Oates

Baobab, 2006

Liczba stron: 374

Matt McBride jest młodszym wspólnikiem w potężnej agencji nieruchomości. Prywatnie jest mężem i ojcem dwóch synów. Jego kariera świetnie się rozwija, zarabia tyle, by żyć dostatnio. Z żoną się dogaduje, choć jest świadomy tego, że ona dokładnie go sprawdza przeszukując jego prywatne dokumenty. Romanse, które mu się zdarzają, skrętnie ukrywa przed całym światem, aby nic nie przedostało się do podejrzliwej żony. Alter ego Matta to Puszczyk - amator fotograf, który oddaje się swojej pasji głównie po zmroku, a za odpowiednim plenerem podąża przez całe Stany. Matt publikuje fotografie podpisane jako Puszczyk, nie ukrywa swojego hobby, ale też nie obnosi się nim ostentacyjnie.

Pewnego styczniowego dnia Matt zostaje przesłuchany w charakterze podejrzanego w sprawie zaginięcia miejscowej artystki o imieniu Duana. Sprawa ta przypomina mu podobne zdarzenie, które miało miejsce w jego rodzinnej miejscowości ponad dwadzieścia lat wcześniej. Wówczas zamordowano młodą licealistkę, a jej śmierć i okoliczności związane z zaginięciem dziewczyny i odnalezieniem jej ciała, wyryły się mocno w pamięci McBrida. Wspomnienia odżyły za sprawą niewyjaśnionych losów zaginionej znajomej Matta.

Zachowanie mężczyzny jest zupełnie nieprawdopodobne - zamiast wybielić się i zapewnić sobie niezbite alibi, coraz bardziej pogrąża się w oczach policji. Zamiast dowodzić swej niewinności i udowodnić powierzchowność kontaktów z Duaną, coraz bardziej angażuje się w tę sprawę. I co najciekawsze okazuje się, że jego zaangażowanie jest nacechowane silnym ładunkiem emocjonalnym. Matt postanawia odnaleźć osobę, która uprowadziła i zapewne zamordowała artystkę.

Jednocześnie czytelnik poznaje innego mężczyznę związanego z obiema zaginionymi dziewczynami. Mężczyzna ten nazywa się Autorem Nieznanym i podobnie jak Duana zajmuje się sztuką - jest rzeźbiarzem. Autor Nieznany odkrywa powoli swoje obsesje. Spotkanie obu panów wydaje się być tylko kwestią czasu.

Książka Oates nie jest typowym kryminałem. W zasadzie od razu wiadomo kto jest mordercą. Nie ma tu żmudnego śledztwa, zbierania dowodów, poszlak. Jest dwóch, w porywach trzech podejrzanych, ale bardzo szybko można upewnić się co do winy jednego z nich. Oates napisała książkę psychologiczną, w której bada nieodkryte zakątki duszy człowieka, który za wszelką cenę postanawia podążać za głosem swojej duszy, nie zważając na ruiny jakie pozostawia po swoim dotychczasowym życiu. Irracjonalne zachowania Matta to niemal lot ćmy w kierunku ognia. Czytanie chwilami było irytujące, chwilami pasjonujące, nigdy nie było obojętne. Połączenie thrillera z gruntownym podłożem psychologicznym to pomysł trudny do zrealizowania, ale gdy jest udany jak w "Pustkowiu" stanowi fascynującą lekturę.

 

Moja ocena: 4.5/6

P.S.

Zauważyłam, że dziś jest jakiś dzień ku czci Joyce Carol Oates, bo na dwóch innych blogach znalazłam zamieszczone niedawno recenzje jej książek :-)

niedziela, 28 listopada 2010
Twarzyczka, Sophie Hannah

Gruner + Jahr Polska, 2009

Liczba stron: 393

Alice jest matką niemowlęcia, żoną oraz synową. Jej rodzice nie żyją, zatem Alice cieszy uwaga, jaką poświęca jej teściowa, która w sposób naturalny wydawaje rozkazy i układa życie innym. Młoda kobieta zdaje się nie zauważać, że Vivienne zawładnęła całym jej życiem. Sprawy nie ułatwia jej mąż David, który także jest pod pantoflem zamożnej i wpływowej matki. Cała rodzina mieszka razem w posiadłości Vivienne, a wraz z nimi kilkuletni syn Davida z pierwszego małżeństwa. Babka mu matkuje po tragicznej śmierci Laury, jego matki. Laura została zamordowana w trakcie rozwodu z Davidem, po jej śmierci syn został oddany na wychowanie ojcu, a de facto opiekę przejęła zaborcza babcia.

Alice, za namową Vivienne, wychodzi do klubu sportowego po raz pierwszy zostawiając dwutygodniową córeczkę pod opieką męża. Po powrocie do domu nie wierzy swoim oczom - w łóżeczku, w którym zostawiła śpiącą córeczkę zastaje inne niemowlę. Podnosi alarm, oskarża męża o nieuwagę, podczas której ktoś podmienił niemowlęta. David jest natomiast przekonany, iż dziecko jest ich córeczką. Alice jest niezłomna w swoim przekonaniu i intuicji. Zostaje wezwana policja. Przybywa inspektor o imieniu Simon, który również nie daje wiary zapewnieniom kobiety. Kto i po co miałby wymieniać niemowlęta? Przez kolejne dni Alice walczy o przekonanie wszystkich bliskich oraz policji do swoich racji. Przeżywa prawdziwy horror, nie tylko ze względu na niepewność o losy córeczki, ale przede wszystkich ze strony męża i teściowej. Policja rozpoczyna poszukiwania dopiero wtedy, gdy Alice znika z domu a wraz z nią malutka dziewczynka, nazywana przez wszystkich Twarzyczką.

Akcja przesuwa się w zawrotnym tempie. Chwilami bulwersuje czytelnika - na przykład wtedy, gdy Alice daje przykłady swojej naiwności i bezradności. Zatrważa, gdy dochodzi do domowych aktów przemocy. Irytuje, gdy akcja koncentruje się na wzajemnych, dodam, że damsko-męskich, relacjach pomiędzy policjantami prowadzącymi sprawę. Fascynuje wymyślną, ale prawdopodobną fabułą. Przyciąga wartką akcją. To druga książka Sophie Hannah, jaką udało mi się przeczytać i ponownie nie jestem w najmniejszym stopniu rozczarowana wykreowaną przez autorkę intrygą.

Recenzja powieści "Na ratunek".

 

Moja ocena: 5/6

piątek, 08 października 2010
Instytut, Jakub Żulczyk

Znak, 2010

Liczba stron: 240

Czym jest Instytut i dlaczego właściwie na domofonie odziedziczonego przez Agnieszkę mieszkania znajduje się ten, a nie inny napis? Mieszkanie w Krakowie spada Agnieszce z nieba, wreszcie może wyjechać z Warszawy i zostawić gruzy swojego dotychczasowego życia gdzieś za sobą. Od lat jest nieszczęśliwa w związku ze swoim mężem, z którym nic ją nie łączy oprócz córki, a dzieli niemal wszystko. Przede wszystim jednak odczuwa nienawiść teściów, którzy nieustannie wywierają presję na jej mężu. Teściowie dążą do pozbawienia Agnieszki praw do dziecka.

Po sprowadzeniu się do mieszkania zwanego Instytutem, Agnieszka zawiera nowe znajomości w Krakowie, próbuje poukładać swoje życie i jakoś przetrwać bez córki Eli. Wkrótce, by zabić pustkę przyjmuje pod swój dach kilkoro znajomych. Pewnego dnia mieszkańcy odkrywają, że zostali uwięzieni na ostatnim piętrze kamienicy. Odnajdują też informację od nieznanych sobie ludzi, z której dowiadują się, że ktoś rości sobie prawo do Instytutu, a uwięzienie lokatorów to sposób wymuszenia na Agnieszce zrzeczenia się praw do lokalu. Z początku wszyscy traktują to jako niesmaczny żart, wkrótce okazuje się, że nie ma z czego się śmiać. Wręcz przeciwnie, Instytut staje się miejscem krwawego koszmaru, który dzieje się na jawie.

To bardzo wciągająca historia, losy Agnieszki osaczonej przez niechętną jej rodzinę męża oraz sytuacja uwięzionych w Instytucie młodych ludzi przeplatają się ze sobą tworząc spójną opowieść. Z każdą kolejną stroną narasta napięcie oraz groza sytuacji. Zakończenie jednak trochę rozczarowuje - kto czeka na ostateczne i dogłębne wyjaśnienie tajemnicy Instytutu może odczuć niedosyt. Jednak w ogólnym rozrachunku książka się broni - jest w niej i dynamiczna akcja, i wyraziście zarysowane postaci oraz umiejętnie zbudowany suspens.

 

Moja ocena: 4,5/6

wtorek, 28 września 2010
Prawdziwy świat, Natsuo Kirino

Sonia Draga, 2010

Liczba stron: 295

Nastolatek z zimną krwią zabija swoją matkę. Następnie kradnie telefon i rower swojej rówieśniczce mieszkającej w budynku obok i ukrywa się na przedmieściach Tokyo. Mimo tego, że wcześniej nie utrzymywał żadnych kontaktów z mieszkającą po sąsiedzku dziewczyną, postanawia nawiązać z nią kontakt telefoniczny, co więcej, dzwoni również do jej trzech przyjaciółek, których numery znajduje w książce telefonicznej skradzionej komórki.

Wszystkie cztery dziewczyny dają się łatwo wciągnąć w tę grę. Znudzone upalnym tokijskim latem, wygłupione przez wyścig szczurów, w którym od dziecka biorą udział, by dostać się do jak najlepszej szkoły i wybrane studia, dziewczyny chętnie godzą się pomagać zbiegowi. Nie uświadamiają sobie konsekwencji swoich uczynków, tak jak nie dociera do ich ograniczonych umysłów zgroza popełnionego morderstwa. Ucieczkę chłopca nazwanego Glistą oraz swój współudział traktują jak ekscytującą przygodę. Nie wiedzą jednak jak bardzo wpłynie ona na ich życie.

Ta niedługa historia ze smutnym morałem znacznie odbiega nastrojem i napięciem od uprzednio czytanej przeze mnie powieści Natsuo Kirino pt: "Ostateczne wyjście". Brak tu tak mocno zaznaczonej w starszej powieści atmosfery grozy, przerażenia i eskalacji suspensu. Co jednak łączy obie książki to ciekawe zgłębianie ciemnych stron duszy i umysłu ludzkiego. Kirino koncentruje się na pokazywaniu czynów oraz ich motywacji skrywanych przez bohaterów w głębi umysłu. Wskazuje na najbardziej nieprawdopodobne i trywialne motywy popełniania zbrodni. Według autorki pozornie nieważne rzeczy, które urastają w głowie bohaterów do rangi nierozwiązywalnych kwestii stają się powodem okrutnych przestępstw oraz nieprzemyślanych czynów. Proza Natsuo Kirino jest ciężka w odbiorze - nie za sprawą skomplikowanej narracji, lecz przez dobór tematów i sposób ich przedstawienia.

 

Moja ocena: 4,5/6

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Wszystkie zamieszczone na blogu teksty i fotografie są chronione prawem autorskim - wykorzystywanie ich w całości lub we fragmencie bez mojej zgody jest zabronione.
2012

Lubię czytać
Czytam, bo lubię on Facebook
Spis moli
Aktualnie czytam
Kontakt:
Ulubione miejsca
Wyzwania
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę