Wpisy z tagiem: tajemnica

środa, 18 sierpnia 2010
Tajemnice greckiej Madonny, Bożena Gałczyńska-Szurek

Novae Res, 2010

Liczba stron: 402

Kiedy wydawnictwo Novae Res zwróciło się do mnie z prośbą o wybranie sobie książek do recenzji ze swojej bogatej oferty, pierwszą myślą było właśnie sięgnięcie po książkę Bożeny Gałczyńskiej-Szurek. Nieodparcie kusiła mnie okładka oraz opis powieści. Pomyślałam, że taka lektura będzie idealna na żar za oknem. Wcale się nie pomyliłam, bo książka dostarczyła mi mnóstwa rozrywki.

Niewielka grecka wyspa znana jest ze swojej cerkwi na wzgórzu, w której wisi bezcenna ikona przedstawiająca Matkę Boską. Ikonie przypisuje się od wieków niezwykłe właściwości - podobno obraz roni łzy, gdy wyspiarzom grozi niebezpieczeństwo. Kiedy w cerkwi ktoś atakuje i śmiertelnie rani mężczyznę pochodzącego z wyspy, a zajmującego się jakimiś podejrzanymi interesami w Atenach, miasteczko huczy od plotek. Kto dopuścił się takiej zbrodni w świętym miejscu? Problemem nie jest wytypowanie wrogów zamordowanego Lakisa, bo tych miał mnóstwo, śledztwo najbardziej komplikują matactwa, jakich ze sobie znanych powodów dopuszczają się świadkowie.

Śledztwo prowadzi trójka policjantów - miejscowy szef policji Kostas, przysłany na miejsce z Aten specjalista od przestępczości zorganizowanej oraz Klara, Polka, zadomowiona na wyspie, posiadająca doświadczenie w zawodzie psychologa policyjnego. Okazuje się jednak, że śmierć Lakisa nie zakończyła nieszczęść spadających na wyspę. Zabytkowa cerkiew jest świadkiem jeszcze niejednego przestępstwa. Droga do ich rozwiązania jest kręta, a miejscowi swoimi tajemnicami komplikują i tak już skomplikowane śledztwo.

Motyw śledztwa prowadzonego przez Polkę nieodparcie prowadzi do skojarzenia z powieściami Chmielewskiej. Jeśli lubicie Chmielewską, na pewno przypadnie wam do gustu proza Gałczyńskiej-Szurek, choć podobieństw między fabułą powieści obu pań nie ma znów tak wiele. U Chmielewskiej zazwyczaj mamy śledztwo, które badane jest na własną rękę, Klara w "Tajemnicy greckiej Madonny" współpracuje z policją i tylko dzięki tej współpracy, team policjantów wspólnie dochodzi do prawdy o przestępstwach na wyspie. Najbardziej rzuca się w oczy lekki ton powieści oraz sprawne operowanie słowem i dialogami. Dodatkowym atutem powieści Szurek jest świetna lokalizacja - greckie krajobrazy, atmosfera małych zadymionych kafejek oraz koloryt lokalny i charakterystyczne cechy Greków dodają powieści niepowtarzalnego charakteru. Fabuła bardzo wciąga, a książkę czyta się błyskawicznie. Polecam jako lekturę wakacyjną.

 

Moja ocena: 5/6

poniedziałek, 12 lipca 2010
Krojcok, Marcin Braun

PIW, 2010

Liczba stron: 264

Michał, student historii, wyrusza na rowerową wędrówkę po Pomorzu. Trasę wybrał nieprzypadkowo. Kierują nim dwie idee - po pierwsze, chęć jak najlepszego poznana regionu, który dobrowolnie wybrał na swoją małą ojczyznę przenosząc się aż z Kielc, po drugie - wiedziony jest chęcią odnalezienia skarbu ukrytego w czasie okupacji przez dowódcę tajemniczego zakładu badawczego, Wilhelma Frelke.

Opowieść wuja wcielonego w czasie drugiej wojny światowej do wojsk Wermahtu i odbywającego część służby wojskowej na Pomorzu w roli maszynisty pociągu, rozbudza wyobraźnię Michała. Ciekaw jest nie tylko skarbu, który został zakopany w ziemi, ale także trudnych losów ludności na podbitych ziemiach. Repatriacja, powrót na ziemie odzyskane, wypędzenia mieszkańców od wieków zajmujących dany teren i traktujących kraj jak ojczyznę zajmują ważne miejsce w powieści.

Swoje poglądy Michał konfrontuje z niemiecką studentką Ingą, która wybrała podobny sposób spędzania wakacji. Rozmowy młodych stają się głosem współczesnego pokolenia na temat drugiej wojny światowej, winy i kary nakładanej na naród niemiecki, losów i poglądów młodszych pokoleń Niemców i Polaków oraz wysiedleń jakich dopuściły się oba narody. A także tych, jakich dopuszczono się na Polakach na wschodnich rubieżach kraju.

Mnie zawsze interesowała kwestia tego jak kolejne pokolenia Niemców radzą sobie z odium przypisywanej całemu narodowi winy za faszyzm, wojny, Holocaust. Problem ten poruszony został już przez Bernhardta Schlinka w "Lektorze", ale dotyczył pokolenia, które urodziło się podczas wojny lub tuż po niej. Tym razem mowa jest o moim pokoleniu - wnuków tych, którzy walczyli. Inga, bohaterka powieści mówi:

"Jestem Niemką. Wiem to w odróżnieniu od części moich znajomych, których to zupełnie nie obchodzi albo którzy czują się jakimiś ogólnie-Europejczykami. Nie jest to dla mnie powód do dumy, jak by chcieli dziadkowie. Ale też nie jest to powód do wstydu, jak by chcieli rodzice. Należę do narodu jak każdy inny. Mój akurat dał światu Bacha i Holocaust, a sąsiedni naród - Moneta i rzeź w Wandei. Jeszcze inny - Dostojewskiego i gułag."

Dla mnie połączenie drugiej wojny, wspomnianych problemów oraz historii miłosnej to ciekawa i pełna niespodzianek lektura. Autor zgrabnie połączył historię ze współczesnością. Nie bał się postawić ważnych pytań. Nie bał się też odpowiedzi na te pytania. Zabarwienie powieści kroplą tajemnicy związanej ze skarbem dodało jej lekkości i trochę lżejszego wymiaru.

 

Moja ocena: 5/6

czwartek, 07 stycznia 2010
Niech się rozpęta burza, Leena Lander

Wydawnictwo Słowo Obraz Terytoria, 2007

Liczba stron: 351

Niespieszna opowieść snuta w tej książce przenosi czytelnika do Finlandii lat trzydziestych ubiegłego wieku. Zimny, wiele miesięcy w roku skuty lodem kraj, jest domem dla ludzi targanych gorącą namiętnością, honorowych, głęboko przeżywających całe spektrum rozmaitych uczuć.

Dziennikarka Iiris dowiedziawszy się o zdradzie męża wyrusza do odległej prowincji Olkikumpu, by napisać artykuł o powstającej tam inwestycji związanej ze składowaniem promieniotwórczych odpadów. Próbuje też dojść do siebie, poukładać swoje emocje, przemyśleć następne posunięcia i zabliźnić świeże rany. Nieprzypadkowo wybiera tę miejscowość - stamtąd pochodzi jej ojciec i tam sięgają korzenie rodu.

W Olkikumpu, dawnej osadzie górniczej, Iiris spotyka ciotkę swojego ojca, która wprowadza ją w dawno przebrzmiałe rodzinne historie. Zaszczepia w kobiecie ciekawość zbadania przedwojennych i wojennych losów niedawno zmarłej babki Vidy, jej męża Eero, jej irlandzkiego kochanka, tragicznie i tajemniczo zmarłej córeczki Aino oraz szalejących w tych ludziach namiętności. Początkowo niechętna grzebaniu w przeszłości Iiris, zanurza się w tej tragiczno-melancholijnej historii, szukając odpowiedzi, powiązań i rekonstruując losy swoich przodków.

Nie jest to typowy kryminał, daleko tej powieści do takiego gatunku. Nazwałabym książkę sagą rodzinną ze szczyptą tajemnicy, z mistrzowsko oddanymi realiami życia w małej osadzie w okresie przedwojennych niepokojów. Wolno rozwijająca się historia malowana słowami autorki, otacza czytelnika aurą nostalgii i zadumy. Najlepiej bowiem autorka radzi sobie z opisywaniem emocji, tych niewypowiedzianych, niewykrzyczanych, palących, dojrzewających w człowieku, doskwierających w każdej chwili. Pozornie spokojni i opanowani Finowe, na kartach książki aż kipią od uczuć. Smutna to opowieść o bólu, miłości, poświęceniu, byciu innym. Jednak na szczęście zawiera również elementy podnoszące na duchu i optymistyczne.

 

Moja ocena: 5/6

wtorek, 15 grudnia 2009
Kaligraf Woltera, Pablo De Santis

Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, 2007

Liczba stron: 158

Pablo De Santis jest pisarzem argentyńskim, a Argentyna to kraj, którego jeszcze literacko nie odwiedziłam, wykorzystuję więc okazję, by zaliczyć kolejną pozycję do wyzwania peryferyjnego. Niepozorna, ładnie wydana książka kryje wiele treści, skomplikowaną historię i obraz Francji w siedemnastym wieku. Czas ten, to ostatni okres kiedy wykorzystywano umiejętności kaligrafów.

Dalessius kończy szkołę kaligrafów i poszukuje pracy. Znajduje ją w zamku Ferney u samego Woltera. Odpowiedzialny jest za pisanie listów i polemik, a także zajmuje się archiwum listów, które z całego świata napływają do Woltera. Niespodziewanie Dalessius otrzymuje misję - ma wyjaśnić w Tuluzie jak doszło do śmierci niedoszłego kapłana. Mimo braku doświadczenia i działań po omacku kaligraf wysyła do Woltera dość składne raporty, z których wynika, iż odkryli spisek dominikanów, którzy walczą z bardziej oświeconymi jezuitami o prym na arenie krajowej.

Dalessius wielokrotnie przemierza odległość między Ferney a Paryżem, poznaje niezwykłych ludzi - byłego kata, który wyrzekł się swojego zawodu, konstruktora mówiących i poruszających się automatów, artystów rzeźbiarzy, samego biskupa oraz najsławniejszego z kaligrafów, którego prace i życie obrosły już legendą. Niejedno z tych spotkań jest niezwykle niebezpieczne, Dalessius wielokrotnie ociera się o śmierć i sam musi zabijać, by ratować swoje życie i misję, którą powierzył mu Wolter. Skutki tej misji wstrząsną całym krajem, wywracając do góry nogami zastany porządek.

Nie było Argentyny w tej powieści, ale nie jestem zawiedziona jej treścią. Gęsta sieć intryg i tajemnic pochłonęła mnie podczas lektury. Autor umiejętnie tworzy atmosferę niepewności i zagrożenia. Opisy są bardzo plastyczne, w powieści dominują ciemne barwy, a kiedy pojawia się jaskrawy kolor, to zawsze jest to kolor krwi. Dowiedziałam się co nieco o pracy i warsztacie kaligrafów, powłóczyłam z Dalessiusem po ciemnych zaułkach siedemnastowiecznego Paryża, walczyłam z zabójcami za jedyną obronę mając pióro i atrament. Chętnie sięgnę po kolejne książki tego pisarza, bo mocno odpowiada mi ciemna i tajemnicza fabuła tej powieści.

 

Moja ocena: 4/6

Tagi: tajemnica
11:48, dededan , Czytam
Link Komentarze (3) »
niedziela, 08 listopada 2009
Ewangelia ognia, Michel Faber

Wydawnictwo WAB

Liczba stron: 174

Znalazłam w bibliotekach dwie poszukiwane od jakiegoś czasu książki Fabera - dłuższą "Bliźnięta Fahrenheit" złożoną z kilkunastu opowiadań, których lekturę lada dzień skończę i krótszą "Ewangelię ognia", którą przeczytałam w dwa wieczory. Mimo dużego nasycenia Faberem ostatnie wieczory z lekturą uważam za udane.

"Ewangelia ognia" jest słodko-gorzką i komiczno-tragiczną opowieścią o upragnionej sławie i finansowym dostatku. Takie dobrodziejstwo spada na Theo, pracownika naukowego, po odkryciu w Iraku zwojów zawierających piątą ewangelię autorstwa Malchusa. Krótki, zaledwie trzydziestostronicowy tekst przetłumaczony przez Theo, opatrzony krótką historią dokonania znaleziska i wydany przez niszowego wydawcę odnosi ogromny sukces. Nie jest to jednak taki sukces, o jakim marzył Theo po dokonaniu przełomowego odkrycia. Obrazoburcze i wycelowane w chrześcijański świat opisy ostatnich dni Jezusa rozpalają wiele emocji, a Theo znajduje się w samym środku lawiny zdarzeń.

Faber dokonuje pastiszu powieści o tytułach "Kod..." i "Tajemnica ..." (kropki uzupełnić znanym tytułem). Theo to nie superbohater wznoszący się na wyżyny heroizmu, by walczyć o wzniosłe idee. To raczej żałosny loser, któremu los spłatał figla i dał okazję błyśnięcia przed milionami. Wizja sukcesu, spływających tantiemów, popularności, stają się dla niego celem samym w sobie. Autor nadaje wydarzeniom niezłe tempo od samego początku książki. W środkowej jej części, gdy Theo promuje swoje wydawnictwo, akcja staje się trochę monotonna, aby potem znów przyspieszyć i doprowadzić do naprawdę niespodziewanego finału.

Faber znany mi z operowania językiem w sposób wyzwalający u czytelnika wiele emocji również i w tej powieści pokazuje klasę. Niedługa powieść porusza wiele strun, choć treść podana jest z przymrużeniem oka. To wciągająca historia idealna na długie listopadowe popołudnia. Polecam!

 

Moja ocena: 4,5/6

Tagi: tajemnica
16:48, dededan , Czytam
Link Komentarze (9) »
sobota, 03 października 2009
Zapomniany ogród, Kate Morton

Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz, 2009

Liczba stron: 536

Powieść to historia trzech kobiet, która obejmuje okres od początku XX wieku do współczesności. Trzy główne bohaterki, żyją w różnych okresach historii, a ich losy zazębiają się tylko częściowo. Łączy je jednak tajemnica, pogrzebana tak głęboko, że dotarcie do niej zajmuje cały wiek.

Nell jest osobą, która spaja wszystkie postaci tej książki. Historia jej przybycia do Australii owiana jest tajemnicą. Po osiągnięciu pełnoletności Nell dowiaduje się od ojca, że nie jest rodzoną córką swoich australijskich rodziców. Ojciec opowiada jej, że w wieku czterech lat przybyła na statku z Anglii. Samotną dziewczynkę siedzącą na małej walizeczce znalazł w porcie, gdzie pracował. Jako, że dziewczynka nie miała dokumentów, nie pamiętała swojego imienia i nie miała się dokąd udać, on i jego żona postanowili przygarnąć dziecko i wychowywać jak swoją córkę. Od dnia tego wyznania Nell nie potrafi cieszyć się światem, ponieważ ciąży nad nią poczucie odrzucenia przez prawdziwych rodziców.

Po śmierci przybranego ojca i odzyskaniu walizeczki, z którą przybyła, i która może doprowadzić ją do utraconego świata, Nell postanawia dowiedzieć się czyim jest dzieckiem. Wspomnienia częściowo wracają za sprawą książeczki z opowiadaniami autorstwa Elizy Makepeace, którą mała Nell miała ze sobą na statku. Aby dotrzeć do prawdy zaczyna od kobiety, zwanej Autorką, która wprowadziła ją i kazała ukryć się na pokładzie.

Nell wyrusza do Anglii by prześledzić swoje losy i dowiedzieć się prawdy o swoim pochodzeniu, rodzicach i sytuacji, w której postawiła ją Eliza Makepeace - Autorka. Poszukiwania są żmudne i długie. Nell chwilami czuje się zupełnie zagubiona: "Świat jest obrzydliwie wielkim miejsce, w którym niełatwo znaleźć kogoś, kto zginął sześćdziesiąt lat temu, nawet jeśli samemu jest się tą osobą".

Cassandra jest wnuczką Nell. Jest młodą kobietą współcześnie żyjącą w Australii. Gdy Nell umiera w bardzo zaawansowanym wieku, wnuczka dziedziczy po niej wszystko. Zupełnie niespodziewanie dowiaduje się, że w spadku dostała także dom w Kornwalii, o istnieniu którego nie miała pojęcia, mimo tego, że praktycznie od dziecka wychowywała ją babcia. Oprócz dóbr doczesnych Cassandra dostaje w spadku częściowo tylko wyjaśnioną tajemnicę oraz zapiski z poszukiwań prowadzonych przez Nell. Cassandra wyrusza do Anglii, by zobaczyć dom oraz sprawdzić czy uda jej się znaleźć więcej tropów prowadzących do prawdy o jej babce. Swoje poszukiwania koncentruje na tajemniczej autorce - Elizie Makepeace, trzeciej bohaterce powieści.

Początkowo antypatyczna Cassandra ze strony na stronę zmienia się coraz bardziej skomplikowana postać, z zagmatwaną przeszłością. Po pewnym czasie zaczyna się rozumieć dlaczego jest ponura i niedostępna przez większość czasu.

Historia widziana oczami tych trzech kobiet to fascynująca opowieść przesycona smutkiem. Losy Nell są punktem wyjścia do analizy społeczeństwa w dobie wiktoriańskiej. Bohaterowie pod cienkim płaszczykiem normalności skrywają grube pokłady wszelkich odchyleń od normy. Żadna z wiktoriańskich postaci nie jest bez skazy, nawet tajemnicza Eliza. Na podstawie zachowań i charakterów opisanych w książce możnaby utworzyć antydekalog.

Książkę trudno przypisać do jakiejś typowej kategorii, autorka zgrabnie splata elementy tajemnicy, romansu, poszukiwań oraz pogłębione rysy charaktelogiczne wielu bohaterów. Nie stara się wyciskać łez, ani niepotrzebnie szokować. Pisze ładnym językiem. Trudno oderwać się od książki dopóki ostatnie tajemnice nie są wyjaśnione, chociaż oczywiście zakończenie nie jest zupełnym zaskoczeniem dla czytelnika.

Gorąco polecam!

 

Moja ocena: 5/6

czwartek, 17 września 2009
Nazywam się czerwień, Orhan Pamuk

Szesnastowieczny Stambuł, to miejsce odległe i w czasie i przestrzeni. Dzieli nas kultura, język, religia, łączą ludzkie pragnienia i namiętności.

W tajemnicy przed radykalnymi wyznawcami Allaha powstaje księga ilustrowana przez najznakomitszych mistrzów miniatury. Plotki głoszą, iż jej powstanie zlecił sam Sułtan. Księga ma być zilustrowana przy użyciu technik europejskich - niezgodnych z Koranem. Przede wszystkim złamany ma być zakaz używania perspektywy oraz przedstawiania postaci ludzkich. Księga powstaje w domu Wuja, szanowanego i zamożnego człowieka, który dzięki swoim wpływom oraz sowitej zapłacie pozyskał do współpracy miniaturzystów o pseudonimach - Oliwka, Motyl, Bocian i Elegant. Zła sława powstającego dzieła sprawia, że ktoś morduje Eleganta. Czy człowiek ten zginął ponieważ zaczął wątpić w sens pracy, czy może dlatego, że chciano położyć kres grzesznym praktykom?

Aby wyjaśnić sprawę i znaleźć mordercę Wuj wzywa Czarnego, swojego dalekiego krewnego, orientującego się w iluminacji, inteligentnego młodego mężczyznę, którego w przeszłości skrzywdził nie zezwalając mu na ślub ze swoją córką Sekure. Czarny przybywa do Stambułu z nadzieją na to, że Sekure, której mąż nie wrócił z wyprawy wojennej, zostanie jego żoną.

Równolegle rozwija się wątek poszukiwania sprawcy morderstwa oraz wątek miłosny. Najistotniejsze jednak dla czytelnika jest to, że powieść przesycona jest informacjami na temat zasad tworzenia miniatur, przypowieściami z ksiąg arabskich, opisami technik ilustrowania pism oraz szczegółami dotyczącymi kształcenia oraz pracy miniaturzystów. Te fakty właśnie zniechęciły do lektury wielu potencjalnych czytelników powieści. Albo się je polubi i chłonie z zainteresowaniem, albo porzuca się powieść. Mnie się podobały, ponieważ są tak odmienne od kultury europejskiej, przeze mnie nigdy wcześniej nieodkryte. Nie mogę jednak powiedzieć, że powieść chłonęłam w szybkim tempie - wręcz przeciwnie czytałam ją wyjątkowo długo, choć bez znużenia.

Moją uwagę zwróciły postaci kobiece w powieści. Wcześniej kojarzyło mi się, że kobiety w krajach muzułmańskich pozbawione są praw i wolnej woli. Pamuk pokazuje w jaki sposób kobiety rządzą światem mężczyzn. Sekure to manipulatorka, za plecami ojca próbuje ułożyć sobie życie - z tym, że nie potraf wybrać jednego z dwóch adoratorów. Odniosłam wrażenie, że celowo gra tak, by doprowadzić do konfrontacji obu mężczyzn. Mojej sympatii nie pozyskała również przez to, że manipuluje swoimi synami, skłóca chłopców, podsyca niezdrową konkurencję, wykorzystuje ich do swoich celów, niewiele dając im od siebie.

Pierwsze moje literackie spotkanie z Pamukiem dobiegło końca, życzyłabym sobie, by następne były co najmniej tak samo interesujące.

 

Moja ocena: 4/6

środa, 26 sierpnia 2009
Szkatułka z kości słoniowej, Jose Carlos Somoza

Piętnastoletnia córka znanego biznesmena - gangstera ucieka z domu. Nie jest to pierwsza ucieczka Soledad, ale ojciec niepokoi się przedłużającą się nieobecnością córki. Wynajmuje Quirosa, podstarzałego płatnego mordercę, detektywa amatora, którego wiek i nieciekawa kondycja fizyczna sprawiają, że nie otrzymuje już wielu zleceń.

Quiros wyrusza do miasteczka na wybrzeżu Andaluzji, gdzie Soledad była widziana po raz ostatni. Poznaje tam Nieves Aguilar, nauczycielkę, z którą kontaktowała się zaginiona dziewczyna. Nauczycielka i płatny zabójca tworzą przedziwny duet - ona drobna, słaba, wrażliwa, nastawiona przyjaźnie do świata, próbuje wszystkich i wszystko tłumaczyć, szuka odniesień do psychologii i literatury. On - potężny, mrukliwy, zagadkowy, brutalny, sprawy rozwiązuje siłą i nie po drodze mu żadne subtelności. Ona szuka drogi do dziewczyny poprzez literaturę, Soldedad jest bowiem świetnie zapowiadającą się pisarką - mimo młodego wieku tworzy bardzo ekspresyjne opowiadania i fascynuje się literaturą. On przy pomocy swoich szerokich kontaktów, informatorów oraz siłą wyciąga od innych informacje, których potrzebuje. Okazuje się, że duet ten jest skuteczny- razem docierają do miejsc, w których przebywała Soledad przed zniknięciem.

Książka odkrywa przed czytelnikiem swoje kolejne warstwy, po kawałku docieramy do prawdy skrywanej głęboko w świadomości Quirosa i Nieves. Zniknięcie dziewczyny oraz poszukiwania są tylko przyczynkiem do głębokiej analizy poszukujących jej osób. Wyczuwalne jest napięcie pomiędzy bohaterami, a także wewnętrzne rozdarcie obu tych postaci. Tak naprawdę okazuje się, że żaden z bohaterów nie jest tak do końca ani dobry ani zły.

 

Moja ocena: 5/6

poniedziałek, 24 sierpnia 2009
Piknik pod Wiszącą Skałą, Joan Lindsay

"Piknik pod Wiszącą Skałą" pokazuje Australię taką, jaką miałam nadzieję zobaczyć (oczyma wyobraźni) w powieści "Mam łóżko z racuchów". Ta druga książka pozostawiła mnie w stanie niedosytu, podróż na antypody bez pobytu w buszu nie była do końca udana, dlatego tak szybko wróciłam w klimaty australijskie.

Przyroda odgrywa w powieści niemal równą rolę jak fabuła. Jest rok 1900, pensja pani Appleyard to droga szkoła z internatem dla dziewczyn z zamożnych rodzin. W samym środku lata, w dniu świętego Walentego, kilkanaście panienek i dwie opiekunki wyruszają na piknik, w okolice oddalonej o kilka godzin jazdy konno Wiszącej Skały. Oprócz dziewcząt piknik urządzają w pewnej odległości państwo Fitzhubert z bratankiem Michałem oraz służącym Albertem. Gdy cztery nastolatki oddalają się od reszty grupy to owi dwaj młodzi mężczyźni są ostatnimi osobami, które widzą pensjonarki. Piknik kończy się tragicznie - trzy dziewczyny nie wracają na miejsce zbiórki, ginie też nauczycielka, której odejścia od grupy nawet nikt nie dostrzegł.

Książka opisuje także wydarzenia, które miały miejsce po tym tragicznym zajściu na pikniku - działania policji, schyłek świetności pensji, rodzącą się przyjaźń pomiędzy Albertem i Michałem, losy drugiej obecnej tam nauczycielki i inne wydarzenia pośrednio związane w zagadką Wiszącej Skały.

Książka nie byłaby tak zajmująca (bo doprawdy dzieje się w niej niewiele), gdyby nie atmosfera wytworzona przez autorkę drobnymi lecz istotnymi zabiegami literackimi. Przyroda zdaje się spowijać czytelnika swoją duszną letnią atmosferą. Kwiaty w pełnym rozkwicie pachną tak mocno, że można niemal poczuć ich zapach, po dachu pensji skaczą oposy, spłoszone kangury wyskakują z buszu pod nogi koni, mrówki zbierają okruchy po niedawno zakończonym pikniku - to wszystko działa na moją wyobraźnię. Ponadto dzieją się inne niewyjaśnione rzeczy - zegarki zatrzymują się w samo południe, znienacka pojawia się łabędź, dziewczyny podążają górską ścieżką jakby coś je tam wzywało. Czas niewinności dobiega końca. Autorka wyraźnie jednak sugeruje, że każdy koniec stanowi początek dla nowych doświadczeń.

 

Moja ocena: 5/6

Tagi: tajemnica
08:49, dededan , Czytam
Link Komentarze (6) »
sobota, 08 sierpnia 2009
Błękitna sukienka, Tracy Chevalier

Z twórczością Tracy Chevalier wcześniej spotkałam się tylko jeden raz. Powieść pt: „Spadające anioły" przeczytałam z zainteresowaniem, ale bez większych porywów serca. „Błękitna sukienka” to również dobrze skonstruowana powieść, która nie ma raczej szans na to, by odmienić komuś życie.

Ella Turner sprowadza się z Kaliforni do Francji by towarzyszyć mężowi architektowi. Są młodym bezdzietnym małżeństwem. Postanawiają zamieszkać z dala od dużego miasta i dla odmiany zakosztować uroków życia na prowincji. Ella pozostaje bez pracy, ponieważ by wykonywać zawód położnej musi zdać niezbędne we Francji egzaminy. Dni jej się dłużą, nie nawiązuje prawie żadnych znajomości, miejscowi nie są wylewni, ani nawet sympatyczni. Na domiar złego nocą prześladują ją koszmary, w których prawie zawsze widzi błękitną szatę. Czuje się odrzucona, nieszczęśliwa i znerwicowana, więc aby wypełnić czymś dni zaczyna szukać śladów swoich przodków o nazwisku Tournier. Ma wrażenie, że sny związane są jakoś z przeszłością jej rodziny. W poszukiwaniach pomaga jej bibliotekarz Jean-Paul.

Jednocześnie śledzimy losy Isabelle Tournier żyjącej w XVI wieku we Francji, jej małżeństwo z Etiennem oraz losy rodziny podczas zamieszek religijnych. Przymusowe wygnanie, wyobcowanie w rodzinie Tournierów, podejrzenie o praktykowanie czarów oraz konieczność ukrywania swojej prawdziwej wiary sprawiają, że Isabelle jest przybita, zasmucona i odrzucona przez innych. Jedyną jej pociechą są dzieci, przede wszystkim mała Maria, nazwana wbrew rodzinie, na cześć Matki Boskiej.

Ella znajduje dowody łączące ją z Isabelle. Jednak jej życie zaczyna się komplikować.

Przyznam, że z większym zainteresowaniem śledziłam losy Isabelle niż Elli. Ta druga wydała mi się zbyt rozdygotana i histeryczna, przez to również mało realna. Do końca książki nie zauważyła, że swoim egoistycznym zachowaniem rani wszystkich dookoła. Generalnie, na moje współczucie raczej nie mogłaby liczyć. Isabelle była prawdziwsza, jej nieszczęścia były rzeczywiste, nie wymyślone, tak jak w przypadku dalekiej krewnej z XX wieku.

Oprócz historii kobiet zaciekawiło mnie również przedstawienie małomiasteczkowej atmosfery na francuskiej prowincji. Na pewno jednak autorce nie udało się pokazać związków damsko-męskich w sposób przekonywujący.

 

Moja ocena: 4/6

 
1 , 2
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Wszystkie zamieszczone na blogu teksty i fotografie są chronione prawem autorskim - wykorzystywanie ich w całości lub we fragmencie bez mojej zgody jest zabronione.
2012

Lubię czytać
Czytam, bo lubię on Facebook
Spis moli
Aktualnie czytam
Kontakt:
Ulubione miejsca
Wyzwania
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę