Wpisy z tagiem: czeska

niedziela, 25 września 2011
Supermarket Bohaterów Radzieckich, Jachym Topol

Czarne, 2005

Liczba stron: 78

Ostatnio jedna z amerykańskich blogerek książkowych zamieściła wpis pt: Książka prowadzi do książki. To właśnie "Supermarket Bohaterów Radzieckich" naprowadził mnie na powieść Stasiuka pt: "Jak zostałem pisarzem", ponieważ napisany został jako przedmowa do jej czeskiego wydania. Pierwotny tytuł to "Jak wędrowaliśmy do Stasiuka". "Supermarket" nabyłam w namiocie z książkami podczas pobytu nad morzem jako rezerwę na podróż, gdy wydawało mi się, że nie starczy mi książek przywiezionych ze sobą. Gdy jednak dobrze wczytałam się w opis na okładce postanowiłam najpierw zapoznać się z autobiograficzną powieścią Stasiuka, a potem zobaczyć co do powiedzenie ma jego czeski kumpel. Teraz, z perspektywy czasu widzę, że to było dobre posunięcie.

Topol wraz ze swoimi kolegami literatami wybiera się na sentymentalną podróż do Polski w odwiedziny do Andrzeja Stasiuka, z którym znają się od lat. Mają przy okazji przeprowadzić z nim wywiad dla zainteresowanych czasopism czeskich. Panowie chcę mieć jak najbardziej egzotyczną i malowniczą podróż do Wołowca położonego przy granicy polsko-słowackiej, więc gdzie się da idą pieszo. Przechodzą przez góry i stołują się w małych przygranicznych miasteczkach poznając lokalnych świrów oraz historię tych miejsc. Suto zakrapiana alkoholem wyprawa dociera wreszcie, dość styrana na miejsce, gdzie jakoś brakuje czasu na przeprowadzenie zleconych wywiadów z Andrzejem.

Topol pisze wyśmienicie - podobnie jak przy "Jak zostałam pisarzem" raz po raz parskałam śmiechem. Jednak wartość tej niewielkiej książeczki polega przede wszystkim na tym, co zostało opowiedziane o miejscach, przez które przechodziła międzynarodowa grupa literatów. Ten niewielki spłachetek ziemi miał bardzo skomplikowaną historię, w grobach leżą Polacy, Łemki, Niemcy, Ukraińcy służący w armii niemieckiej i Słowacy. W czasie wojny nie ominęły tego regionu walki, a ziemia przechodziła z rąk do rąk. Topol pochyla się nad tymi ludźmi i nad tą ziemią. Bo to nie dzięki alkoholowi pitemu w nienormalnych ilościach wyprawa się udała, ale dzięki miejscom, o których warto pamiętać.

Taka mała książeczka, a tak dużo ważnej treści. Postanowiłam posprawdzać co jeszcze ma do zaoferowania współczesna literatura czeska, ponieważ moja wiedza o niej sprowadza się do Pawlowskiej, Viewegha oraz Kundery. Ponadto koniecznie powinnam poczytać "Duklę" Stasiuka.

 

Moja ocena: 4,5/6

poniedziałek, 07 czerwca 2010
Nieznośna lekkość bytu, Milan Kundera

Państwowy Instytut Wydawniczy, 1996

Liczba stron: 235

Rzadko książka wywołuje we mnie taki natłok myśli. W przypadku "Nieznośnej lekkości bytu" myśli galopowały tak szybko i tak głęboko próbowały się wryć w moją pamięć, iż niezbędne było zapisanie ich gdzieś w notesie. W przeciwnym razie zdominowałyby mój nastrój.

Książka dotyka wielu zagadnień, od sensu życia, poprzez miłość i wysiłek jaki trzeba włożyć w budowanie związku, aż po wybory życiowe, polityczne, etyczne. Co do mnie przemawia w tej historii osadzonej w Czechosłowacji lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych? Teza wygłoszona na początku powieści:

"Człowiek nigdy nie może wiedzieć, czego ma chcieć, ponieważ dane mu jest tylko jedno życie i nie może go w żaden sposób porównać ze swoimi poprzednimi życiami ani skorygować w nastepnych."

I jeszcze: "Jeśli człowiek ma prawo tylko do jednego życia, to jakby nie żył w ogóle".

W powieści śledzimy historię trudnego, okupionego wieloma kompromisami związku Tomasza i Teresy. To małżeństwo balansuje na wąskiej granicy - Teresa z trudem radzi sobie ze zdradami męża. Tomasz mimo miłości do żony, nie umie dochować jej wierności. Przeciwwagą dla wiernej Teresy jest kochanka Tomasza, Sabina, która wyznaje motto: "Zdrada oznacza opuszczenie szeregu, aby pójść w nieznane". Sabina wciąż porzuca znane miejsca, sytuacje, ludzi. Nie potrafi zbudować trwałego związku. Los pcha ją wciąż do przodu, wciąż każe na nowo kończyć i rozpoczynać, pozostawiać za sobą ruiny poprzednich związków.

Istotną sprawą jest osadzenie akcji powieści w kraju, który w 1968 roku został siłą wtłoczony w machinę komunistycznego myślenia. Autor pokazuje wybory jakich dokonywali intelektualiści z perspektywy mieszkańca Czechosłowacji oraz emigranta oceniającego sytuację w kraju z pewnej perspektywy. Perspektywy wolności jaką dawała emigracja do wolnych państw europejskich. Kundera dość jednoznacznie i bezlitośnie rozprawia się z czeską emigracją. Jednocześnie przeciwstawia powierzchowny punkt widzenia mieszkańców Europy zachodniej - zafascynowanych pochodami, manifestacjami, które w gruncie rzeczy nie mają wpływu na politykę ani los mieszkańców, a dla ich uczestników są formą ekspresji zbliżoną do sztuki teatralnej.

Czym jest zatem tytułowa lekkość bytu? Przede wszystkim jest wolnością od zobowiązań wobec innego człowieka. Wolnością od deklaracji wszelkiego typu, wolnością od odpowiedzialności za swoje decyzje. Tylko dlaczego ta wolność jest nieznośna? Czy unoszenie się ponad światem może być męczące? Jestem pewna, że na dłuższą metę jest to doznanie dotkliwe. Nie można dryfować w przestrzeni bez jakiejkolwiek kotwicy, punktów odniesienia, zobowiązań i troski o innego człowieka. Życie, które nie nakłada na barki brzemienia istnienia jest nieżyciowe. Bo czy można być sobą nie przeglądając się w źrenicach innej osoby?

 

Moja ocena: 5/6

Tagi: czeska
21:06, dededan , Czytam
Link Komentarze (3) »
sobota, 03 kwietnia 2010
Zdesperowane kobiety postępują desperacko, Halina Pawlowska

Wydawnictwo WAB, 2005

Liczba stron: 135

Olga sprzedaje tkaniny w domu towarowym, marzy o studiach, pragnie znaleźć mężczyznę oraz wyjść za niego za mąż. Gdy poznaje Andrzeja szybko realizuje swoje plany matrymonialne, rodzi dziecko. Wreszcie po odchowaniu syna dostaje się na psychologię. Wykształcona żona, świadoma swoich zalet terapeutka małżeństw nie pasuje do wyobrażeń Andrzeja. Gdy odchodzi do młodszej i pozbawionej ambicji kobiety, Olga desperacko pragnie znaleźć nowego partnera. Autorka w zabawny sposób pokazuje perypetie dojrzałej kobiety próbującej odnaleźć się na zupełnie nowym gruncie. Jak z przykładnej żony zmienić się w otwartą na przygody kobietę do wzięcia?

Książka natchnęła mnie smutną refleksją - czy naprawdę kobieta musi potwierdzać swoją wartość w oczach mężczyzny? Czy desperackie poszukiwania faceta wynikają z potrzeby wewnętrznej, czy są próbą podporządkowania się oczekiwaniom społeczeństwa? Olga nie wzbudziła mojej sympatii, to raczej kobieta godna pożałowania. Tym samym i książkę odbieram znacznie mniej przychylnie niż poprzednio czytaną powieść tej autorki.

 

Moja ocena: 3,5/6

niedziela, 28 lutego 2010
Sprawa niewiernej Klary, Michal Viewegh

Wydawnictwo Zyski i S-ka, 2007

Liczba stron: 244

Czasem mam ochotę przeczytać coś lżejszego, a niekoniecznie infantylnego. Dobrym wyborem są wtedy powieści dla młodzieży oraz literatura czeska. Viewegh to mój sprawdzony patent! "Sprawa niewiernej Klary" tylko potwierdza moją opinię o tym współczesnym pisarzu, którego powieści mimo tego, że są o raczej banalnych problemach, bronią się jakością w zalewie chick-litów pisanych przez kobiety.

Najpopularniejszy czeski pisarz o imieniu Norbert, zwraca się do agencji detektywistycznej specjalizującej się w demaskowaniu niewiernych małżonków. Norbert z początku twierdzi, iż zbiera materiały do najnowszej powieści. Jednak nie trzeba długo czekać aż wyjawi swój prawdziwy powód wizyt u Denisa Pravdy - szefa agencji. Norbert podejrzewa swoją znacznie młodszą partnerkę Klarę o skrywany romans. Zleca Denisowi obserwację.

Nie mogę zdradzić co wyniknie w trakcie śledztwa, bo zepsułabym innym przyjemność czytania. Jednak podzielę się obserwacjami jakie poczyniłam w trakcie lektury. Viewegh obrazuje dwie skrajne postawy wobec zazdrości. Denis, właściciel agencji detektywistycznej, żyje ze swoją żoną w związku opartym na szczerości i zaufaniu. Akceptują swoich kochanków, wzajemnie się wspierają w pozamałżeńskich podbojach. Wydaje się, że zazdrość jest dla nich tylko pojęciem, a nie uczuciem. Norbert natomiast reprezentuje przeciwną postawę - jest chorobliwie zazdrosny, kontroluje pocztę elektroniczną Klary, jego podejrzenia wzbudzają zupelnie niewinne wydarzenia i zachowania dziewczyny.

Czy Denisowi rzeczywiście udało się zupełnie wyzbyć zazdrości o swoją żonę? Czy Norbert ma rację podejrzewajac Klarę? Co wyniknie ze spotkania obu panów? Zapraszam do lektury!

 

Moja ocena: 4,5/6

poniedziałek, 22 lutego 2010
Dzięki za każdy nowy ranek, Halina Pawlowska

Wydawnictwo W.A.B. 2008

Liczba stron: 137

Czasy, o których pisze Pawlowska choć nie tak odległe, dla mnie są już dość zamierzchłą przeszłością. Za moich czasów (sic!) na studia można było się dostać dzięki swojej ciężkiej pracy, a nie tylko za zasługi partyjnych członków rodziny, przy nieskalanej przeszłości przodków. Nieskalanej w sensie poliycznie poprawnej jak na owe komunistyczno-smutne lata. Czeszka, którą jest bohaterka ksiażki Olena zmaga się z uporem i poczuciem humoru z okolicznościami, w jakich przyszło jej dojrzewać i podejmowac pierwsze świadome decyzje.

Pawlowska opowiada o Olenie i jej perypetiach od czasów późnoszkolnych, poprzez nieudany start na studia, pierwsze, drugie i kolejne miłości, aż do wieku średniego, gdy bohaterka sama zostaje matką i żoną. Powieść złożona jest z kilkudziesięciu krótkich miniatur - migawek zakończonych zazwyczaj zgrabną puentą. Wiele stron poświeca się rodzinie Oleny - despotycznemu, wybuchowemu, ale niegroźnemu ojcu, spolegliwej matce i częstym najazdom ukraińskiej rodziny, która przyjeżdżając do Czechosłowacji na handel, dezorganizuje życie w mieszkaniu i wnosi wiele egzotycznego i wiejskiego kolorytu. Rozterki związane ze sprawami uczuciowymi Oleny i jej koleżanek i kolegów nie zajmują zbyt wiele miejsca w powieści, choć przedstawione są dobitnie i bez owijania w bawełnę.

"Dzięki za każdy nowy ranek" przedstawia dojrzewanie młodej kobiety mieszkającej w Pradze w okresie kilkunastu lat od Praskiej Wiosny. Nie sposób nie porównać tej powieści do "Cudownych lat pod psem", w których Viewegh opisał swoje dzieciństwo w Czechosłowacji lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Obie powieści cechuje świeży i lekki styl pisania, zabawne puenty oraz umiejętność zdystansowania się od wydarzeń, które jakby nie patrzeć, musiały mieć niemały wpływ na życie młodego człowieka.

 

Moja ocena: 4,5/6

czwartek, 10 grudnia 2009
Powieść dla kobiet, Michal Viewegh

Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2005

Liczba strona: 230

Po typowo męskiej powieści Pettersona sięgnęłam po książkę zgodnie z tytułem przeznaczoną dla kobiet, chociaż napisaną przez mężczyznę. I to mężczyznę, który zaimponował mi umiejętnością opisywania rzeczywistości oraz uczuć w niedawno czytanej i recenzowanej przeze mnie powieści autobiograficznej "Cudowne lata pod psem".

Tym razem Viewegh bierze na warsztat związki damsko-męskie. Główna bohaterka - Laura to dwudziestolatka pracująca w magazynie dla gospodyń domowych. Jest w związku z chłopakiem, który jest poczciwy, ale głupawy więc Laura szybko wykorzystuje okazję, by wymienić go na nowszy model. Z tym nowszym modelem to jednak nie do końca prawda, ponieważ Oliver jest od niej o dwadzieścia lat starszy. Większa część książki opowiada o związku tych dwojga, jednakże główną treścią książki jest pokazywanie rozmaitych kombinacji w związkach dwojga ludzi. I nie chodzi tu o kombinacje homoseksualne.

Matka Laury na przykład zawiodła się na Czechach - przede wszystkim zawiódł ją ojciec Laury, który ni z tego ni z owego umarł sobie osierocając dwunastoletnią córkę i żonę, która przez wiele kolejnych lat szczęścia w miłości będzie szukała daleko od Czech. Przyjaciółka Laury próbuje budować co chwilę nowe związki, które kończą się często o poranku następnego dnia.

Wszystkie te spostrzeżenia autor podaje z przymrużeniem oka i chociaż nie jest to nic odkrywczego, to dzięki męskiemu spojrzeniu autor wydaje się wnosić trochę świeżości do oklepanego tematu. Ani się spostrzegłam jak skończyłam czytać "Powieść dla kobiet" uprzyjemniając sobie nieliczne wolne chwile.

 

Moja ocena: 4/6

środa, 11 listopada 2009
Cudowne lata pod psem, Michal Viewegh

Świat Literacki, 2004

Liczba stron: 215

Michal Viewegh (ur. w 1962 roku)  to popularny czeski prozaik, wiele z jego powieści zostało wydanych w Polsce. "Cudowne lata pod psem" to pierwsza powieść jego autorstwa, którą miałam przyjemność przeczytać. Na pewno sięgnę po kolejne, bo bliskie mi jest poczucie humoru autora.

"Cudowne lata pod psem" to autobiograficzna powieść o dzieciństwie i dojrzewaniu w komunistycznej Czechosłowacji. Narratorem jest początkujący pisarz Kvido, który postanawia napisać powieść o swojej rodzinie. Jednocześnie przedstawia realia w jakich żyła czeska inteligencja od lat sześćdziesiątych aż do upadku komunizmu w 1989 roku.

Po tragicznych dla Czech wydarzeniach w sierpniu 1968 roku rodzice Kvido przeprowadzają się na prowincję, gdzie dostają posady nie mające wiele wspólnego z ich wykształceniem i zdolnościami. Wkrótce przeprowadza się do nich babcia oraz rodzi się Paco, młodszy brat narratora. Ojciec stanowczo odmawiając zapisania się do partii musi w końcu pójść na pewne ustępstwa, by móc zapewnić sobie i rodzinie właściwy rozwój i byt. Dla przykładu: aby awansować musi kupić psa do miejscowego naczelnika partii, zacząć grać w piłkę w trzecioligowym klubie oraz przymknąć oko na to, że Kvido przedszkolak recytuje wiersze na zebraniach partii.

Książka to opis wielu absurdów życia w państwie komunistycznym. Niewątpliwą zaletą tej powieści jest również szalona rodzinka Kvido - ojciec stolarz hobbista, popadajacy w psychozę, gdy zostaje zdegradowany, matka - ostoja normalności, wpadająca na wiele racjonalizatorskich pomysłów dla dobra swojej rodziny i babcia - zapalona podróżniczka, oszczędzająca na podróże kosztem wyżywienia rodziny, obawiająca się wszelakich związków kancerogennych.

Świetna książka, napisana z poczuciem humoru, a jednak dobitnie ukazująca krzywdy jakich doznali Czesi żyjąc pod czerwoną flagą. Autor posługuje się groteską, wplata elementy dramatyczne, chwilami jest ironiczny, nie brak też czarnego humoru. Książka bawi, a jednocześnie pobudza do zadumy. Powieść ta sprawiła, iż mam ochotę na więcej czeskiej prozy, najlepiej pióra Viewegh'a.

 

Moja ocena: 5/6

| < Luty 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29        
Zakładki:
Spis moli
Aktualnie czytam
Kontakt:
Ulubione miejsca
Wyzwania
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę