Wpisy z tagiem: dla dzieci

niedziela, 25 marca 2012
Bromba i inni, Maciej Wojtyszko

Nasza Księgarnia, 1989

Liczba stron: 126

Ci, którzy przeczytali "Brombę i filozofię" oraz "Brombę i psychologię" wiedzą już co nieco o dziwnych stworkach zamieszkujących książki Macieja Wojtyszki. Kto jest ciekaw ich pochodzenia oraz chciałby poznać garść faktów na ich temat powinien sięgnąć po "Brombę i innych."

Bromba jawi się jako główny mierniczy - w swojej wielkiej torbie nosi miarki, termometry, linijki i notesy, w których notuje zebrane pomiary. Marz jej się jedno uniwersalne urządzenie mierzące wszystko. Kajetan Chrups jest detektywem, który jest pomocny w rozwiązywaniu spraw beznadziejnych. To on rozwikłał niezwykle skomplikowaną kryminalną sprawę, w którą zamieszany był Kot Makawity. Poznajemy również początek wielkiej miłości Malwinki i Fikandra. Wiemy czym na co dzień zajmują się Fumy i kto doręcza listy i telegramy na "wczoraj".

Lubię o nich czytać i wyobrażać sobie ich świat, w którym wszystko wygląda trochę inaczej. Niezmienne pozostają uczucia, przyjaźń, miłość, ciekawość świata. Na przykład Nulek porzuca swoją rodzinę zainstalowaną w samochodzie, nie wyściubiającą nosa poza karoserię i zainteresowaną tylko działaniem maszyny. Rusza w świat, przyciąga go jezioro i przyroda. Jak jego decyzję przyjmie rodzina? Więcej Wam nie zdradzę, ponieważ chciałabym żebyście sami, niezależnie od wieku, zajrzeli do książek o Brombie i jej przyjaciołach.

Tego autora:

BROMBA I FILOZOFIA

Moja ocena: 5/6

piątek, 21 października 2011
Wierzę w jeże, Dorota Sumińska

Wydawnictwo Literackie, 2011

Liczba stron: 123

Tu, gdzie mieszkam, często zdarza się nam spotykać jeże. Mimo bliskości centrum miasta, te małe zwierzątka upodobały sobie tę dzielnicę. Wystarczy wyjść późnym wieczorem z domu na mały spacer, by z dużym prawdopodobieństwem natknąć się na jeżyka zmierzającego gdzieś w pilnej sprawie. Uwielbiam spotkania z nimi. Jeże wydają mi się być bardzo przyjazne i mądre. Widzicie więc, że nic w tym nadzwyczajnego, że przeczytałam książkę skierowaną do młodszego czytelnika. A bardziej dokładnie, to wszyscy ją w domu czytaliśmy na głos - od początku do końca. Przy głośnym wspólnym czytaniu książka nabiera szczególnego uroku.

Jeż Jerzy wychowywany jest przez ludzką mamę. Mama jeżowa zginęła pod kołami samochodu. Jednak jeżyk nie może skarżyć się na samotność, ponieważ dom ludzkiej mamy wypełniony jest zwierzętami. Najbliższym przyjacielem jeżyka jest pekińczyk Picek, z którym Jerzy poznaje świat. Przyjazny jeż nie zjada odwiedzających go owadów, ze wszystkimi chce się zaprzyjaźnić (słusznie przeczuwałam, że ma dobre serce), a nawet oferuje myszce i żmii miejsce noclegowe w swojej wolierze. Każde odwiedzające go zwierzę i każdy owad opowiada jeżykowi o swoim gatunku.

Książka oprócz tego, że jest zabawna i świetnie napisana, zawiera mnóstwo ciekawych informacji o świecie zwierząt i owadów. Podczas czytania co chwila któreś z nas przerywało słowami "O tym nie wiedziałam/em". Brawa dla autorki za świetny pomysł i doskonałe wykonanie. Uwagę zwracają również adekwatne i zabawne ilustracje. Polecam i Wam, i waszym dzieciom!

Wcześniej pisałam o innej książce Doroty Sumińskiej:

ZWIERZ W ŁÓŻKU

 

Moja ocena: 6/6

czwartek, 08 września 2011
Poczytaj mi mamo. Księga pierwsza

Nasza Księgarnia, 2011

Liczba stron: 278

Miałam w kredensie kuchennym szufladę. W niej same najpotrzebniejsze rzeczy: kredki, malowanki, zeszyty i plik kwadratowych książeczek z serii "Poczytaj mi mamo". Czytała mi je babcia, mama i tata pewnie też. Potem okazało się, że szybciej można mnie nauczyć czytać niż opędzić się od moich nagabywań. Do tej pory pamiętam uczucie, gdy czytałam samodzielnie jedną z książeczek: czułam się taka dorosła i ważna, i samodzielna, i czułam, że świat (literatury) stoi przede mną otworem. Miałam pięć lat, a książeczka, którą czytałam to "Chcę mieć przyjaciela" Danuty Wawiłow.

Jak sami rozumiecie nie mogłam przejść obojętnie obok tej książki, gdy zobaczyłam ją w bibliotece. Wypożyczyłam ją przede wszystkim dla siebie, bo mój syn jest za 'stary' na takie opowiastki (ale chętnie je przeczytał!). Ja natomiast wróciłam do przeszłości - znalazłam tam bowiem wspomnianą wcześniej książeczkę autorstwa Danuty Wawiłow. Inne opowieści również wydawały mi się znajome - o chłopcu na balkonie, który nudzi się ze złamaną nogą i o fontannie, która chciała być drzewem. Tej drugiej chyba nie lubiłam, bo miała smutne ilustracje.

W zbiorczym wydawnictwie Naszej Księgarni są oryginalne książeczki ze starymi ilustracjami i czcionką znaną z pierwszych wydań. Wybór nie jest chronologiczny, ponieważ znajdują się tam takie, które zostały pierwotnie wydane z latach siedemdziesiątych oraz takie, które pojawiły się w latach osiemdziesiątych. Tych z połowy lat osiemdziesiątych już nie znałam - wyrosłam z serii "Poczytaj mi mamo" gdzieś w 1983 roku. Uważam, że wznowienie tych małych dzieł to genialny pomysł. Czekam na kolejny tom, bo z dobrych bajek się nie wyrasta.

 

Moja ocena: 6/6

poniedziałek, 13 czerwca 2011
Gucio zaczarowany, Zofia Urbanowska

Officyna, 2010

Liczba stron: 148

Książkę już dawno wypatrzyłam w zapowiedziach, ale dopiero teraz udało mi się ją przeczytać. Wpadła mi w oko przede wszystkim dzięki genialnej okładce zaprojektowanej przez Bohdana Butenkę - jednego z moich ulubionych ilustratorów. Gdy książka do mnie dotarła, okazało się, że w środku jest więcej ilustracji i że książka jest świetnie wydana - duży format, twarda okładka, czcionka o różnej wielkości i kolorowe ilustracje. I chociaż dzieckiem nie jestem to miło mi było zatopić się w tej lekturze.

Gucio ma osiem lat. Mieszka z rodzicami, zamożnymi ludźmi, siostrą i służbą. Jednak rodzice nie mają z niego zbytniej pociechy - Gucio jest wiecznie niezadowolony, znudzony i grymasi. Zabawki cieszą go tylko przez chwilę, lekcje z guwernantką wpuszcza jednym uchem, a wypuszcza drugim. Dni spędza na obijaniu się i leniuchowaniu przysparzając matce zmartwień i wstydu ojcu. W dniu jego urodzin wróżka postanawia zmienić go w muchę, by obserwując świat owadów nauczył się wartości pracy oraz dostrzegł to, czego nie zauważał - że każde stworzenie na świecie niezależnie od swojej wielkości musi przez większość czasu oddawać się pracy.

Ta wydana pierwotnie w 1884 roku powieść dla dzieci zawiera w sobie równe proporcje powieści przygodowej, traktatu umoralniającego oraz wiadomości ze świata przyrody. Nic dziwnego więc, że książka "Gucio zaczarowany" była jedną w ulubionych lektur z dzieciństwa Czesława Miłosza. Poświęcił jej nawet jeden ze swych wierszy i tak samo zatytułował tom poezji wydany w 1964 roku.

"Gucio, niegrzeczny chłopczyk, został zamieniony w muchę.

Mył się według obrządku much pod skałą cukru

I prostopadle biegał po jaskiniach sera.

Leciał przez okno w jarzący się ogród."

(fragment wiersza - Czesław Miłosz)

Teraz po upływie ponad stu lat od wydania książki jest ona równie sugestywna jak wówczas, gdy zaczytywał się nią mały Miłosz. Językowo powieść tylko w niewielkim stopniu odbiega od współczesnego polskiego. U młodego czytelnika (lat 11) wywołała wiele emocji, dawno nie widziałam by moje, co my nie mówić, oczytane dziecko tak przeżywało przeczytaną historię. Ja podeszłam do niej mniej emocjonalnie i spędziłam miły wieczór w towarzystwie chłopca, który dzięki czarom wróżki zaczyna wstydzić się swojego dotychczasowego postępowania.

 

Moja ocena: 5/6

poniedziałek, 14 marca 2011
Powrót do Stumilowego Lasu, David Benedictus

Nasza Księgarnia, 2010

Liczba stron: 216

Wcześniej chyba nigdy tego nie ujawniłam. Jestem wielbicielką Puchatka, Prosiaczka i ich przyjaciół. Gdy ujrzałam "Powrót do Stumilowego Lasu" pomyślałam, że żadnej podróby czytać nie będę. Wzbraniałam się dość długo, do momentu, gdy na bibliotecznej półce dostrzegłam rzeczoną książkę. Najpierw podsunęłam synowi, wychowywanemu na Kubusiu i Chatce. Przeczytał błyskawicznie, podśmiewując się od czasu do czasu. Nie pozostało mi nic innego jak tylko samej zajrzeć do książki, zanim zostanie zwrócona do biblioteki. Zajrzałam i przepadłam...

David Benedicus otrzymał zgodę na kontynuowanie przygód Kubusia Puchatka od spadkobierców A.A. Milne. Droga od pomysłu do realizacji trwała ponad dziesięć lat, a gdy wszystkie formalności zostały załatwione, powstała kolejna zabawna książka w duchu Puchatka. Książkę na język polski przetłumaczył Michał Rusinek, korzystając oczywiście ze stylu wypracowanego przez Irenę Tuwim.

Nowe przygody mają miejsce w pierwsze wakacje po rozpoczęciu przez Krzysia szkoły. Chłopiec, trochę bardziej dojrzały i z nowymi doświadczeniami, wraca do domu i do swoich przyjaciół w Stumilowym Lesie. Nowe przygody równają się nowe zwierzątko - do znanych z poprzednich części bohaterów, dołącza Lotta, bardzo elegancka i dobrze wychowana wydra. Czego tutaj nie ma - konkurs ortograficzny, festyn z okazji święta plonów, szkoła dla zwierząt, mecz krykieta, a nawet kolejny raz Prosiaczkowi udaje się dokonać bohaterskiego czynu. Kubuś nuci swoje mruczanki, Kłapouchy wciąż narzeka i czuje się niedowartościowany, Sowa się wymądrza, Królik porządkuje sprawy swoje i innych, Kangurzyca troszczy się o niesforne Maleństwo, które wraz z Tygrysem uprawia harce, podskoki i bryknięcia.

"Powrót do Stumilowego Lasu", co by tu mówić czy myśleć, to nie podróbka, tylko niezła kontynuacja książki w duchu pierwowzoru. Na pewno jest znacznie bardziej udana niż Disneyowskie adaptacje. I choć Puchatka doceniłam już jako dorosła osoba, a czytałam go po raz pierwszy w dzieciństwie, to zbiór opowiadań Benedictusa uważam teraz za pełnoprawną książkę o Stumilowym Lesie.

 

Moja ocena: 5/6

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Wszystkie zamieszczone na blogu teksty i fotografie są chronione prawem autorskim - wykorzystywanie ich w całości lub we fragmencie bez mojej zgody jest zabronione.
2012

Lubię czytać
Czytam, bo lubię on Facebook
Spis moli
Aktualnie czytam
Kontakt:
Ulubione miejsca
Wyzwania
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę