Wpisy z tagiem: dygresyjnie
poniedziałek, 14 maja 2012
Dobrze zrobić coś swojego
Zostałam zaproszona na akcji Dobrowianki pod hasłem "Dobrze zrobić coś swojego." Przewrotnie zaczęłam od cytatu z niedawno przeczytanej książki. Dlaczego przewrotnie? Bo ja przepędziłam diabła ze swojego karku i staram się znajdować czas na to, aby zrobić coś swojego. Co swojego robię? Czytam. Piszę o książkach. Rozwijam się. Poznaję osoby zakochane w słowie pisanym. Czy to mało? Jestem przecież namacalnym zaprzeczeniem dla nieśmiertelnej wymówki "Nie mam czasu na czytanie." Czytam odkąd pamiętam. Czytałam po nocach, bo moi rodzice nie kontrolowali tego, o której kładę się spać, o ile tylko wstawałam rano do szkoły. Raz czytałam więcej, raz mniej. Raz bardziej zachłannie, innym razem spokojnie. W liceum marzyłam o tym żeby zostać tłumaczem literatury. Na anglistyce mocno ochłonęłam, ale wciąż czytałam. Angielski otworzył mi drzwi do literatury, która nie doczekała się przekładu na polski. Miałam dotychczas tylko jeden okres w życiu, kiedy nie czytałam. Kryzys trwał dość długo. Dokładnie nie pamiętam czy był to rok, czy dwa lata. Przerwa przypadła na okres wczesnego dzieciństwa mojego syna. Może to i dobrze, bo nie dzieliłam wówczas swojego czasu pomiędzy dziecko a książki. A dziecko, teraz już dwunastoletnie, i tak wyrosło na wytrawnego czytelnika, połykającego książki w tempie, do którego nawet ja nie jestem w stanie się zbliżyć. Blogowanie o książkach przeczytanych wynikło z potrzeby zapisywania wrażeń. Czasami emocje towarzyszące książce są tak wielkie, że trzeba je jakoś z siebie zrzucić. Dobrze jest jeśli ma się kogoś z kim można porozmawiać. Ja nie miałam. Ale w sieci odnalazłam mnóstwo osób zafascynowanych literaturą i pragnących o niej rozmawiać. Znalazłam sobie własny sposób na życie. Sposób na relaks. Moją własną wyspę, na którą uciekam przed zgiełkiem świata. Chronię się na niej. Otaczam murem z książek. Murem ze słów. Zanurzam się w literackich historiach i daję się ponieść w miejsca, których nie poznałabym dysponując tylko jednym życiem. Dobrze mi z tym. I cieszy mnie to, że tak wiele osób odwiedza mój blog, zostawia komentarze i ... zakłada własne blogi, w których pisze o książkach. W listopadzie 2008 roku, kiedy powstawało "Czytam, bo lubię," było bardzo niewiele polskich blogów o książkach. Teraz jest ich całe zatrzęsienie. Spełniły się też moje licealne marzenia i udało mi się połączyć pasję czytania z umiejętnościami nabytymi na studiach. Teraz marzy mi się coś jeszcze. Ale o tym pst. Co Wy robicie dla siebie? Jakie macie pasje? Podzielcie się z nami. Swoje wypowiedzi zgłaszajcie do północy 20 maja klikając w obrazek poniżej i akceptując regulamin. Jedna osoba, której zgłoszenie uznam za najciekawsze, wygra bon Sodexo o wartości 200zł. Możecie zgłaszać się również za pomocą strony organizatora lub Facebookowego fanpage'u. Wśród wszystkich zgłoszeń (również z innych blogów) komisja wybierze najciekawsze zgłoszenia. Zostaną one opublikowane w specjalnie wydanej książce. Macie także szanse na udział w sesji zdjęciowej dla Vivy oraz 5000 złotych na realizację swojej pasji. Śmiało! Czekam niecierpliwie na Wasze historie.
sobota, 21 kwietnia 2012
W labiryncie książek wg Italo Calvino i wg mnie
W powieści Italo Calvino "Jeśli zimową nocą podróżny" znajduje się obszerny fragment opisujący wizytę głównego bohatera w księgarni. Zanim Czytelnik znajdzie się przy regale, do którego zmierza, musi przejść obok wielu książek, które przywołują go okładkami, opisami, znanymi autorami i wszelkimi możliwymi sposobami, jakimi posługują się książki żeby nas omamić. Wszyscy znamy to uczucie, gdy nie możemy mieć wszystkiego, a chcielibyśmy mieć wiele. Nasze półki uginają się od książek, wśród których możemy znaleźć i takie, które cytując Italo Calvino, wymieniam poniżej. Pokusiłam się też o dopisanie tytułów, które są moim osobistym labiryntem. Książki Nigdy Nie Przeczytane - za dużo ich, żeby wymieniać. Książki Których Równie Dobrze Możesz Nie Czytać - książki Coelho, Wiśniewskiego, Tolkiena, Pratchetta (próbowałam i wiem, że to nie dla mnie). Książki Przeznaczone Do Innych Celów Niż Lektura - Hmmm... nie mam takich, które służą do podpierania chwiejącego się fotela. Ale mam takie, których nie czytam, tylko oglądam, np. "1000 młodych zwierząt". Książki Przeczytane Jeszcze Zanim Je Otwarto Ponieważ Należą Do Kategorii Tych Co Zostały Przeczytane Jeszcze Przed Napisaniem - do takich zaliczam te, o których każdy ma jakieś zdanie, a niewielu je przeczytało, np. Złote żniwa - T. Grossa. Książki Które z Pewnością Byś Przeczytał Gdybyś Miał Przed Sobą Więcej Niż Jedno Życie - cykle George'a R. R. Martina (nie wiem czy w tym życiu dam radę). Książki Które Masz Zamiar Przeczytać Chociaż Przedtem Powinieneś Przeczytać Inne - zacząć czytać wychwalane powieści Camilli Lackberg i Ake Edwardssona - ale najpierw skończyć ostatnią powieść Jungstedt oraz cykl Lizy Marklund z Anniką Bangtzon i Hakana Nessera z Barbarottim Nie da się ciągnąć tylu srok za ogon. Książki Niezbyt Drogie Które Będziesz Mógł Kiedyś Kupić Za Pół Ceny - niezliczona ilość. Książki Które Przeczytali Już Wszyscy A Zatem Jest Tak Jakbyś Ty Przeczytał Je Także - Kwiaty na poddaszu - zalew recenzji najpierw mnie zachęcił, a potem zniechęcił, bo przecież wszystko już wiem. Książki Które Od Dawna Zamierzasz Przeczytać - od dawna tęsknie patrzę na książki Theorina i na Zadie Smith. Ciągle jednak wydaje mi się, że ich czas jeszcze nie nadszedł. Książki Których Od Lat Poszukujesz Bez Powodzenia - Moja historia czytania - Alberto Manguel Książki Które Dotyczą Tego Czym Właśnie Się Zajmujesz - to książki o książkach. W najbliższym czasie zamierzam przeczytać - Zamieszkać w bibliotece - Jana Tomkowskiego i Książki najgorsze Stanisława Barańczaka. Książki Które Chcesz Mieć Pod Ręką Na Wszelki Wypadek - te, do których mogę kiedyś wrócić. Powoli uczę się rozstawać z przeczytanymi książkami i robić miejsce na nowe nabytki. Książki Które Możesz Odłożyć Na Wakacyjną Lekturę - to książki grube, np: Balladyny i romanse - Karpowicza czy Półbrat - Larsa Saabye Christensena. Książki Które Rozbudzają W Tobie Ciekawość Niespodziewaną Gwałtowną I Niezbyt Wyraźnie Usprawiedliwioną - skandynawskie kryminały.
Zapraszam do zabawy. Chętnie przeczytam jak Wy poruszacie się w labiryncie książek.
sobota, 14 kwietnia 2012
Cytat - o książkach niedoczytanych
Odkąd pamiętam mam wielkie opory przed porzuceniem książek rozpoczętych i niedoczytanych. Wolę przeczytać po łebkach, ale do końca. Wolę się męczyć i kląć niż zostawić książkę, która "nie rokuje." Cały czas mam bowiem nadzieję, że moje negatywne odczucia są nacechowane jakimiś uprzedzeniami pozaliterackimi lub po prostu złym nastrojem. Podświadomie nie chcę krzywdzić pisarza i jego dzieła swoimi humorami i daję książce szansę na ukazanie mi swojego przesłania. Na szczęście bardzo rzadko trafiam na książki kiepskie. Od ponad trzech lat prowadzenia bloga porzuciłam niewielki ułamek książek. Co do każdej z nich mam wytłumaczenie i pamiętam co mnie do tego skłoniło. Czuję wobec nich malutki wyrzut sumienia - zapewne mogłam się bardziej postarać, aby znaleźć z powieściowej historii coś więcej, coś co by mnie do niej przykuło. Nie zgadzam się ze słowami Wilde'a. Pół godziny to nic. Po przeczytaniu 30-50 stron trudno określić swój stosunek do większości książek. Może poza tymi, które wciągają czytelnika od pierwszego rozdziału i tymi, które napisane są w taki sposób, że niewiele z nich rozumiemy. Większość powieści nie mieści się w tych kategoriach, więc powinny dostać więcej czasu od czytelnika. Wiem, że są takie osoby, które dają książce czas do setnej strony. To już coś. Są i tacy, którzy bez skrupułów porzucają rozpoczęte książki. No i tacy, którzy zawsze kończą to, co rozpoczęli. Jakimi Wy jesteście czytelnikami? Wytrwałymi czy pozbawionymi litości dla źle rozpoczętej historii?
niedziela, 01 kwietnia 2012
Książkowa gospodarka planowa - raport spod stosów
W marcu postanowiłam się zorganizować, zmobilizować i stać się mniej chaotyczna, a przede wszystkim nie tracić czasu na zdejmowanie i odkładanie książek na stosy. Na początku miesiąca przygotowałam sobie listę kilkunastu pozycji, które powinnam przeczytać w ciągu kolejnych trzydziestu dni. Wśród nich znajdowały się książki biblioteczne, które mają pierwszeństwo, kilka książek moich, kilka nadesłanych. Jak widzicie niemal udało mi się zrealizować cały plan. Do przeczytania zostały mi dwie książki, których tytuły podkreśliłam. Nie starczyło na nie czasu, ponieważ plany pokrzyżowała trochę improwizacja (przeczytałam dodatkowo kilka pozycji spoza listy). Zrezygnowałam z czytania jednej z pozycji, ponieważ po przekartkowaniu okazało się, że zupełnie nie wiem czemu ma służyć wydanie tego tomu (mowa o tej zaznaczonej tłustym drukiem). Wszystkie książki opisałam lub zamierzam to zrobić, a nieopublikowane dotąd recenzje pojawią się wkrótce. Czy takie planowanie ma sens? Co sądzicie o tym pomyśle? Jak Wy organizujecie swoje czytanie? A może stawiacie na spontaniczność? Zapraszam do wymiany doświadczeń.
PS. Ciekawi Was moja lista na kwiecień?
sobota, 24 marca 2012
Cytat - czytelnicy mnisi i czytelnicy pielgrzymi
A ja? Jak na powyższym zdjęciu - czytam wszędzie, na siedząco, stojąco, leżąco, kiedyś praktykowałam również na chodząco. W tramwaju, w parku, w kolejce, w domu przy włączonym telewizorze. Jestem typowym czytelniczym pielgrzymem.
Mój mąż (którego nie przedstawia powyższe zdjęcie) to całkowite moje przeciwieństwo w tym względzie. Potrzebuje ciszy czterech ścian żeby skupić się na książce. W parku przeszkadzają mu i ćwierkające ptaki i szelest liści, w autobusie skaczą mu litery, w domu rozprasza muzyka oraz telewizja. Chyba pozostała mu trauma z dzieciństwa kiedy czytając na ulicy Świat Młodych zderzył się ze słupem sygnalizacji świetlnej? :-) A Wy do jakiej grupy się zaliczacie?
sobota, 17 marca 2012
Cytat na sobotę - o gromadzeniu książek
Jak Wam idzie czytanie książek z własnej półki? Na początku roku ruszyło wyzwanie mobilizujące nałogowych kolekcjonerów do czytania tego, co jest już w domu. Sama sporządziłam listę 20 książek (KLIK), na które przyszedł czas w tym roku, bo swoje już odstały. Na razie przeczytałam dwie. Jednak nie jest ze mną tak źle, bo spoza ustawionego rządku podstawowej dwudziestki przeczytałam jeszcze dziesięć innych nierecenzyjnych, niebibliotecznych, a swoim własnych. Od lat nie prezentuję stosików książek, ponieważ więcej ich przybywa niż mogę przeczytać i ich widok jest dla mnie powodem do zażenowania. Chętnie za to oglądam Wasze stosiki, aczkolwiek często zastanawiam się nad sensem ich publikowania - szczególnie wówczas, gdy stosy pojawiają się kilka razy w miesiącu i nie towarzyszy im wysyp recenzji. W "Świecie według Bertiego" znalazłam adekwatny cytat, z którym, w świetle moich nikłych postępów w czytaniu własnych książek, mogę się częściowo identyfikować.
Dla zilustrowania tego cytatu pokażę jeszcze raz pierwszy z prezentowanych na blogu stosików ze stycznia 2009 roku. Jak widać kupka liczy siedem książek (w zasadzie 6 i jednego audiobooka). Jak myślicie ile z nich już przeczytałam przez te 3 lata? JEDNĄ! Tę leżącą na samej górze... Gdyby ktoś chciał mnie potępić, to jako okoliczność łagodzącą proszę wziąć pod uwagę fakt, że kupowanie książek to mój jedyny nałóg. Proszę również o nie rzucanie we mnie kamieniem, ani książką w twardej okładce zanim nie zrobicie własnego rachunku sumienia ;-)
poniedziałek, 02 stycznia 2012
Półkowniki przybyły
Jako, że natura nie znosi próżni, to na miejsce "zakontraktowanych" do czytania 20 książek z półki, przybyły następne. I to już 2 stycznia na dobry - początek Nowego Roku. I jeśli ktoś odniósł wrażenie, że podjęłam postanowienie nie kupowania nowych (tak jak mój mąż, który skrupulatnie pozbierał paragony), to mocno się myli! O czymś tak okropnym w ogóle nie pisałam...
niedziela, 01 stycznia 2012
Dzwudziestka na dwa tysiące dwunasty
sobota, 24 grudnia 2011
Zaczytanych świąt!
Wszystkim czytelnikom składam najserdeczniejsze życzenia zaczytanych świąt, podchoinkowych obfitości i mnóstwa radości!W domu mam dwie choinki: tę prawdziwą, pachnącą lasem oraz tą, która przemawia do mnie literkami i obrazkami. Ta druga choinka składa się z książek, które miałam przeczytać jeszcze w tym roku, ale zabrakło na nie czasu w przedświątecznej gorączce. Miłego świętowania!
piątek, 16 grudnia 2011
Oj, Panie Koper...
Wsiąkłam, wymiękłam i przepadłam. Nie, nie! To nie znaczy, że mnie nie ma, że nie będę czytać i pisać. Akurat co do tego mam wiele nowych planów. Lektura najnowszej książki Sławomira Kopra poruszyła we mnie dawno nieużywaną część duszy. Jako dziecko - na pewno nie starsze niż 13-14 lat (swój wiek określam tu na podstawie wspomnień o ówczesnym miejscu zamieszkania) zaczytywałam się, to znaczy czytałam więcej niż jeden raz, "Marię i Magdalenę" Samozwaniec oraz "Zalotnicę niebieską" tej samej autorki. Później zaczęłam czytać poezję Lilki oraz sięgać po Skamandrytów. Moje egzemplarze wymienionych książek przepadły, no chyba że "Zalotnica" ukrywa się gdzieś wśród książek zostawionych u rodziców. Podczas czytania "Wpływowych kobiet Drugiej Rzeczypospolitej" układałam sobie listę lektur uzupełniających złożonych przede wszystkim z tego, co już mam w domu na półkach: Cicer cum Caule - Tuwima Brzechwa dla dorosłych (akurat wpadła mi w ręce w bibliotece) Zazdrość i medycyna - Choromańskiego Srebrna Natalia - Kiry Gałczyńskiej Podróże do Polski - Iwaszkiewicza Mydło, czyli radzimy się powiesić - Boya-Żeleńskiego Magdalena, córka Kossaka Z pamiętnika niemłodej już mężatki - Samozwaniec Afery i skandale Drugiej Rzeczypospolitej - Kopra. Z tego, czego na półkach nie mam, powstała równie obszerna lista. Oj, Panie Koper, co Pan narobił! Dziękuję!
|
Zakładki:
Wszystkie zamieszczone na blogu teksty i fotografie są chronione prawem autorskim - wykorzystywanie ich w całości lub we fragmencie bez mojej zgody jest zabronione.
2012
Czytam, bo lubię on Facebook Aktualnie czytam
Kontakt:
Ulubione miejsca
Wyzwania
Tagi
![]() Wypromuj również swoją stronę | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||