Wpisy z tagiem: słownik
niedziela, 27 grudnia 2009
I kto to papla? Nietypowy słownik języka dziecięcego, Damian Strączek
Wydawnictwo Znak, 2009 Liczba stron: 224 Słownik to bardzo nietypowy, bo w przeciwieństwie do innych znanych mi słowników, ten można pochłonąć od początku do końca podczas jednego wieczoru. Z przerwą na głośne wybuchy śmiechu i dzielenie się nowo zdobytą wiedzą słownikową ze wszystkimi, którzy chcą słuchać. Zapewniam, że raczej nie znajdziecie takich, którzy słuchaniem anegdot się znudzą. Autor zebrał w książce wypowiedzi swoich dzieci, dzieci swoich znajomych i nieznajomych blogerów. Są to żarty sytuacyjne, dowcipy słowne, zabawne dziecięce słowotwórstwo oraz anegdotki z dziećmi w roli głównej. Wszystko z życia wzięte. Książka zyskała od razu dużą popularność u nas w rodzinie. Wszyscy chcieli ją czytać - to super lektura do poduszki, na gorszy dzień, na chandrę, na smutki. Fajnie, że Mikołaj / Gwiazdor zostawił ją pod naszą choinką.
Moja ocena: 6/6
sobota, 14 lutego 2009
Prowansja od A do Z, Peter Mayle
![]()
Jest to książka w formie leksykonu, w którym hasła ułożone są alfabetycznie. Nie jest to raczej moja ulubiona forma poznawania świata, bo mam wrażenie jakbym czytała słownik. Do książki podchodziłam kilka razy w sporych odstępach czasu. W sumie nie wiedziałam jak mam ją czytać, czy kolejno jak leci, czy wybierać sobie hasła, które mnie zainteresowały. Moje dziecko czyta skacząc z literki na literkę, ja w końcu zdecydowałam się czytać po kolei, bo bałam się, że umknie mi jakiś istotny fragment. Most w Avignon Autor w dość zabawny sposób pokazuje realia życia w Prowansji, nawyki, dziwactwa, tradycje Francuzów. Opisuje potrawy nasycone zapachem świeżych ziół i czosnkiem, podaje nieskomplikowane przepisy. Wyraża zachwyt nad niezwykłymi miejscami oraz przyrodą Prowansji - cudownie błekitnym niebem, które od lat mnie fascynuje, przedziwnym wiatrem mistralem wywiewającym myśli z głów, rozszalałymi latem cykadami. Raz za razem subtelnie wplata fragmenty ukazujące pogardliwy stosunek Prowansalczyków do Paryżan. Marsylia, Notre Dame de la Garde Chwilami czytanie nużyło mnie, głównie wtedy, gdy autor opisywał nieznane mi miejsca, mało ciekawe były dla mnie także wskazówki dotyczące remontu oraz zakupu nieruchomości w Prowansji. Do tych fragmentów wrócę, jak wygram grubszą kasę w totka :) Jednak za chwilę znowu pochłaniały mnie pachnące opisy rzeczy i miejsc, które widziałam i które chciałabym zobaczyć. Marsylia, Chateau d'If W książce najbardziej brakuje fotografii. Wydanie opatrzone ilustracjami opisywanych potraw, miejsc, krajobrazów oszczędziłoby wnikliwemu czytelnikowi czasu spędzonego w sieci na poszukiwaniu tego, co go zainteresowało. Czytałoby się też lepiej, gdyby można było od czasu do czasu pozwolić oku odpocząć na błękicie prowansalskiego nieba. Na moich zdjęciach miejsca, które już widziałam :) Brakuje mi fotek cyfrowych z kwitnącymi polami lawendy - ostatnio byłam w Prowansji po sezonie kwitnienia.
Moja ocena: 3,5/6 |
Zakładki:
Wszystkie zamieszczone na blogu teksty i fotografie są chronione prawem autorskim - wykorzystywanie ich w całości lub we fragmencie bez mojej zgody jest zabronione.
2012
Czytam, bo lubię on Facebook Aktualnie czytam
Kontakt:
Ulubione miejsca
Wyzwania
Tagi
![]() Wypromuj również swoją stronę | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||