Wpisy z tagiem: angielska
poniedziałek, 08 marca 2010
Sherlock Holmes - nieautoryzowana biografia, Nick Rennison
Wydawnictwo W.A.B., 2010 Liczba stron: 316 (+ bibliografia i indeks) Autor oparł biografię Sherlocka Holmesa na założeniu, iż jest to postać rzeczywista. Tym samym Watson, przyjaciel i kronikarz przygód Sherlocka stał się postacią realną, stawianą na równi z Arthurem Conanem Doylem, którego rola z kolei sprowadzona została do zabiegów redakcyjnych oraz negocjowania z wydawcami powieści. Autor rekonstruuje dzieciństwo, młodość oraz poszczególne nieopisane sprawy kryminalne, którymi zajmował się Holmes, na podstawie nielicznych wzmianek w opowiadaniach o przygodach słynnego detektywa. Bardzo umiejętnie osadza życiorys detektywa w historii. Dowodzi, między innymi tego, że Holmes maczał palce w śledztwie związanym z morderstwami popełnionymi przez Kubę Rozpruwacza, prowadził działalność szpiegowską na rzecz Imperium Brytyjskiego, a zagraniczne misje zawiodły go do Tybetu oraz Persji. Pomiędzy sprawami opisanymi przez Watsona doprowadzał do rozwiązania wielu innych ważnych zagadek, które zlecane były mu przez głowy europejskich mocarstw. Zagadki opisane w powieściach Doyla nie są tu szczegółowo analizowane, zatem niepotrzebna jest wnikliwa wiedza o książkach z Holmesem. Autor część uwagi poświęca opisowi charakteru Holmesa. Postać detektywa rysuje się dość wyraźnie jako umysł ścisły, skupiony na pracy, gardzący nudą. Zastanawia zupełny brak zainteresowania kobietami (i mężczyznami też). Po raz pierwszy dotarło do mnie, że detektyw uzależniony był od kokainy, która pobudzała jego umysł do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Czytając powieść wciąż oddawałam pokłony autorowi, który z wielką uwagą i dokładością prześledził powieści Doyla oraz mnóstwo innych materiałów z epoki, by odnaleźć potwierdzenie swoich teorii. Rennison bardzo pięknie punktuje Arthura Conana Doyla i wskazuje na nieścisłości - rozbieżne daty, nieistniejące głowy państwa. Zawsze jednak podsumowuje, iż wynikały one z dyskrecji autora, który celowo mylił fakty, by zapewnić anonimowość ważnym zleceniodawcom. Jednocześnie, ani przez chwilę nie dałam się nabrać na to, że Holmes był postacią realną. Lektura to przyjemna, nie tylko dla miłośników Sherlocka, lecz także dla tych zafascynowanych epokami wiktoriańską i edwardiańską, które odgrywają znaczną rolę w całej biografii.
Moja ocena: 4,5/6
niedziela, 07 marca 2010
Na plaży Chesil, Ian McEwan
Wydawnictwo Albatros, 2008 Liczba stron: 198 Tak już mam z McEwanem, że zawsze mnie dołuje. Mimo to wracam do jego książek, bo doceniam umiejętność budowania napięcia, zgrabne i zaskakujące fabuły książek oraz przede wszystkim mistrzowskie rysy psychologiczne bohaterów. Florence i Edward są świeżo poślubioną parą. Swój miesiąc miodowy spędzają w nadmorskiej miejscowości Chesil. Florence pochodzi z zamożnej rodziny. Jej największą pasją jest gra na skrzypcach, a swoją przyszłość łączy z występami ze swoim kwintetem na najsławniejszych brytyjskich scenach. Edward jest historykiem, marzy o napisaniu serii biografii mniej znanych postaci historycznych. Nie rozumie muzyki poważnej, pasjonuje go muzyka rozrywkowa. Od swojego świeżo upieczonego teścia dostaje posadę w jego prężnie działającej firmie. Para ta darzy się dużą czułością, wciąż zapewniają się o swoich uczuciach. Tego wieczoru, w dniu ślubu żadne z nich nie potrafi przestać myśleć o zbliżającej się nocy poślubnej - ich pierwszym zbliżeniu. Jak się okazuje ani Edward ani Flo nie mają żadnych doświadczeń seksualnych na swoim koncie. Edward denerwuje się, że nie sprosta wyzwaniu i pokona go długo kumulowane napięcie. Wyobraża sobie jednak, że wzajemne zrozumienie i czułość pomogą im pozbyć się zażenowania. Flo wręcz przeciwnie, traktuje noc poślubą jako przykry obowiązek, boi się i czuje obrzydzenie do tego, co nieuchronnie nastąpi. Dziewczyna jest spanikowana, bo jej jedynym przygotowaniem do roli żony jest lektura podręcznika opisującego akt miłosny przy użyciu czysto technicznego słownictwa. Oboje czują się skrępowani i niezdolni do rozmowy na ten temat - Flo wychowana w bardzo konserwatywnych zasadach nie śmie rozmawiać o swoich obawach, bo sądzi, że to "nie wypada". Niestety, wieczór kończy się w sposób trudny do przewidzenia. Kto odpowiada za to co się stało? Czy jest to wina oziębłości Flo, czy może braku odpowiedniego przygotowania? Czy winą należy obarczyć Edwarda, któy tak bardzo boi się naruszenie reguł i zasad wprowadzanych przez swoją zahamowaną narzeczoną, że przez cały długi okres narzeczeństawa nie posuwa sie do niczego więcej niż pocałunki? Czy winna jest matka dziewczyny, która nie przygotowała jej do roli żony, nie oswoiła potwora jakim wydawał się seks? Czy może to wina czasów w jakich żyli ci młodzi ludzie? Lata sześdziesiąte w Anglii wciąż jeszcze krępowały ludzi zasadami typowo wiktoriańskimi - o sprawach cielesnych nie rozmawiało się i już. W każdym razie szkoda mi ich było, choć bardziej żałowałam Edwarda, który w tym związku był bardziej nowoczesny i otwarty. Jednak i jemu zabrakło dojrzałości by rozwiązać problem w sposób cywilizowany. Nasuwa się też refleksja związana z sytuacją opisaną w tej powieści - po upływie pół wieku seks nie jest już tabu, a wręcz przeciwnie czasem podczas lektury, czy obserwując świat dookoła odnoszę wrażenie, że został pozbawiony magii i zredukowany do funkcji ćwiczeń fizycznych. Aż prosi się o jakiś złoty środek.
Moja ocena: 4,5/6
wtorek, 23 lutego 2010
Mądre dzieci, Angela Carter
Wydawnictwo Znak, 2009 Liczba stron: 269 Dora i Nora Chance to bliźniaczki, nieślubne i nieuznane przez ojca, córki sławnego w całej Anglii Melchiora Hazarda - aktora, który zasłynął ze swoich ról w sztukach Szekspira. Bliźniaczki kończą właśnie 75 lat, a ich ojcu stuknęła setka. Z tej okazji obie strasze panie, również artystki, otrzymują zaproszenie do willi nestora rodu. Czują, że to spotkanie może wiele wnieść do ich życia, liczą między innymi na pojednanie z prawowitą częścią rodu Hazardów. Dora snuje wspomnienia i spisuje kronikę rodu. Chętnie wraca do beztroskich lat dzieciństwa spędzonych w tym samym domu, w którym wciąż mieszkają. Z czułością opisuje przybraną babcię, która od urodzenia bliźniaczek matkowała im i otaczała najlepszą opieką. Dużo miejsca poświęca osobie wuja Perrego (bliźniaczego brata ich ojca), który jako jedyny z rodziny Hazardów utrzymywał z dziewczynkami kontakt, wspomagał je finansowo, dawał im odczuć niewyczerpane pokłady miłości i zrozumienia. Dora brawurowo i z ogromnym humorem opisuje swoje i siostry perypetie na scenie, na której występowały od dwunastego roku życia, chwile sławy oraz ich powolny upadek i występy z podrzędnymi rewiami dla niewybrednej publiczności. Równie malowniczo opisuje podboje miłosne swojej kochliwej siostry oraz swoje perypetie, które o mało co nie skończyłyby się przypadkowym i niechcianym ślubem. Co jednak zwraca na siebie najwięcej uwagi to: po pierwsze, pogodny nastrój obu bohaterek, które kiedy tylko mogą, próbują wykiwać starość, zabić ją śmiechem, niegasnącym poczuciem humoru oraz niepoliczalną dozą optymizmu. Ich drobne ciała nie obroniły się przed upływającym czasem, ale ich umysły wciąż są świeże, a kobiecość wciąż próżna. Po drugie, warto przyjrzeć się rodzinnym koligacjom, niezliczonym zdradom, nieślubnym i ślubnym dzieciom obu braci Hazardów. Ludzkie pojęcie przechodzi... naprawdę ;-) ale czyta się to wszystko wyśmienicie, trudno odłożyć książkę. I wypadałoby życzyć sobie na stare lata takiej błyskotliwości i zadziorności jaką charakteryzują się obie bohaterki książki.
Moja ocena: 5,5/6
piątek, 05 lutego 2010
Dom na Kresach, Philip Marsden
Wydawnictwo W.A.B. 2008 Liczba stron: 300 Philip Marsden sam jest jednym z bohaterów tej książki. Jest bohaterem drugoplanowym oraz narratorem powieści o losach rodziny swojej znacznie starszej przyjaciółki i pisarki Zofii Ilińskiej*, z którą odbywa podróż na Kresy. Zofia wyemigrowała z matką i rodzeństwem do Anglii jako nastolatka. Niesprzyjające czasy i zawierucha wojenna zmusiły tę rodzinę do pospiesznego opuszczenia dworu w Mantuszkach na Kresach, obecnie w Białorusi. Po upadku dawnego porządku i otwarciu granic w latach dziewięćdziesiątych Zofia wyrusza w towarzystwie Filipa w swe rodzinne strony, by po pięćdziesięciu latach odszukać to, co pozostało po rodzinach O'Breifne'ów i Brońskich. Sentymentalna podróż do zniszczonego przez wojenne losy oraz powojenne zaniedbania kraju przywołuje wspomnienia, których głównym źródłem są pamiętniki i zapiski Heleny - matki Zofii. Głęboko ostadzone w historii Polski losy rodziny rzadko wydają się sielankowe. Ciągła tułaczka i ucieczka podczas pierwszej wojny światowej, nieudane małżeństwo rodziców Heleny, konserwatywne i nieżyciowe poglądy jej matki oraz ciężkie lata, gdy rodzina musiała żyć znacznie poniżej poziomu, do którego była przyzwyczajona, nauczyły Helenę, by cieszyć się tym, co ma. A po desperackim wyjściu za mąż w celu uwolnienia się od matki, Helena ma w Mantuszkach harmonię przyrody, życie w rytmie pór roku, satysfakcjonujące ją zajęcia gospodarcze oraz niezawodnego męża. Wgląd w historię Polski oraz powieść o kobietach zmagających się z kolejami losu to lektura smutna choć pokrzepiająca. Pokazuje siłę człowieka w obliczu niesprzyjających okoliczności, umiejętność budowania wszystkiego od początku, desperację przetrwania. Mantuszki w pełni rozkwitu są pokazane na zasadzie kontrastu z białoruską bylejakością i tymczasowością. Świat, choć nie do poznania, wciąż prze naprzód. "Wpatrywała się w mroczną czeluść ojcowskiego grobu. - Wszystko wywrócone, Filipie, cały ten okropny świat przewrócony do góry nogami. Przychodzimy do grobu, a on na powierzchni ziemi, a kiedy idziemy do domu - widzmy, że zapadł się pod ziemię. Wszystko do góry nogami... Z początku nie mogłam przekonać się do narracji w książce - opowieść snuta przez Marsdena wydawała się być opowiadana z dużym dystansem, sztywnym i kulejącym językiem. Od mniej więcej połowy książki mniej mnie raził język, a dałam porwać się historii dzielnej i mądrej kobiety, która nie dała sobie wmówić, że inteligencja potrzebna jest tylko mężczyźnie, a u kobiety jest tylko przeszkodą. * Zofia Ilińska jest postacią autentyczną. Tutaj i tutaj można przeczytać jej wiersze.
Moja ocena: 4,5/6
sobota, 23 stycznia 2010
Tooth & Nail, Ian Rankin
Orion, 2005 Liczba stron: 277 To trzecia część z Johnem Rebusem, inspektorem edynburskiej policji. Niestety, w Polsce nie została wydana, podobnie jak kilka innych kryminałów z serii. Tym razem Rebus zostaje wezwany do pomocy w Londynie jako ekspert od seryjnych morderców. Pełen rezerwy, także w stosunku do siebie, Rebus przyjmuje „eksperta” z przymrużeniem oka, ale swoje obowiązki w Londynie traktuje jak najbardziej poważnie. Zostaje partnerem George’a Flighta, policjanta z dużym doświadczeniem, lecz bardziej zachowawczego niż impulsywny Rebus. Seryjny morderca grasujący po Londynie otrzymuje przydomek Wolfman. Jego ofiarami są kobiety w różnym wieku, zadaje im rany nożem i porzuca w rzadko uczęszczanych miejscach. Sprawa jest wyjątkowo paskudna, tym bardziej, że dużo wskazuje na to, że Wolfman dobrze orientuje się w metodach pracy policji. Rebus mimo obietnicy złożonej przełożonym kilkakrotnie naraża na szwank opinię szkockiego wydziału zabójstw, ale udaje mu się doprowadzić do przełomu w śledztwie i w ostateczności do ujęcia sprawcy. Wyjątkowo dynamiczna książka Rankina, wciąż coś się dzieje. Nie spotykamy w niej innych, znanych z pozostałych części, policjantów z Edynburga. Rebus wyjęty ze swojego środowiska i importowany na niechętny mu grunt angielski jest jeszcze bardziej szkocki, jeszcze bardziej … rebusowaty. Zamiast chodzić do swoich ulubionych barów przez większość czasu zajmuje się śledztwem, znajdując mimo to czas na nowy romans. Książka świetnie napisana, Rankin ma prawdziwy talent do kreowania postaci oraz intrygi kryminalnej.
Moja ocena: 5/6
niedziela, 17 stycznia 2010
Kamienie przodków, Aminatta Forna
Wydawnictwo W.A.B., 2008 Liczba stron: 413 Abie wraca do Afryki, kraju swoich przodków, w którym wciąż żyją jej krewni. Powraca by zająć się odziedziczoną w spadku po dziadku plantacją kawy. Jest kobietą, która zapuściła korzenie w Anglii, tam ma swoją rodzinę. Spotkanie po latach z afrykańskimi ciotkami Mariamą, Hawą, Serah i Asaną - córkami czterech z jedenastu żon dziadka, otwiera Abie oczy na wiele spraw, o których nie miała pojęcia. Jednocześnie zbliża ją do tych starszych kobiet i wartości, które sobą reprezentują. Pokazuje jej także jak wiele Afryki ma w sobie i jak bardzo jest związana z afrykańską kulturą i ludźmi. Ciotki, snują opowieści o swoim życiu - najpierw dzieciństwie i więzi z matkami, świecie oglądanym z perspektywy dziecka. Następnie snują opowieści o młodości - ślubach, swojej pozycji wśród innych żon męża, latach nauki w szkole prowadzonej przez europejskie misjonarki, narodzinach dzieci. Wreszcie przechodzą w swoich wspomnieniach do lat wieku średniego oraz starości - czasu zdominowanego przez zamieszki polityczne, terror oraz nędzę. Ukazują Abie trudne losy afrykańskich kobiet, które mimo braku wykształcenia potrafią wiele osiągnąć - zakładają sklepy, stają się członkami ruchu oporu walczącymi o demokrację w kraju, wspierają swoim doświadczeniem życiowym młodsze pokolenia kobiet, a także z uporem walczą o swoją godność. Są również strażniczkami tradycji ludowych i wierzeń plemiennych. Tytułowe kamienie przodków według wierzeń mają niezwykłą moc - stanowią ochronę przed złymi mocami, ale przede wszystkim pamiętają i przekazują doświadczenia minionych pokoleń. Podobnie jak kamienie, opowieści czterech kobiet przekazywane Abie, sprawiają, ze czuje się ona coraz bardziej związana z Afryką. Historie splatają się w barwny wzór, jakby żywcem wzięty z afrykańskich strojów. Opowieści snute na kartach książki są w przeważającej części smutne, ale nie rzewne. Przez ciotki przemawia nostalgia za minionymi czasami, bliskimi, których pochowały. Życie potraktowało je wyjątkowo bezwzględnie. Na pewno jednak nie można powiedzieć, że kobiety są rozgoryczone i zrezygnowane - osiągnęły wiele w tak trudnych warunkach i niemal wszystko zawdzięczają sobie. Książka to pochwała kobiecości, hołd oddany matkom, ciotkom, babciom.
Moja ocena: 5/6
piątek, 08 stycznia 2010
Spadkobierca tajemnicy, Philip Ardagh
Jaguar, 2005 Liczba stron: 160 To druga część przygód rodzeństwa McNally. Pierwsza z nich nosi tytuł "Upadek Fergala". Chronologia czytania jest dość istotna, ponieważ autor często nawiązuje do pierwszej księgi. Sam Fergal mimo tego, że pierwszej części przygód rodzeństwa nie przeżył wypadając z hotelowego okna, jest istotnym bohaterem "Spadkobiercy tajemnicy". Rzecz bowiem dotyczy mózgu Fergala, który zostaje wykradziony ze szpitala i przetransportowany w słoju do Lasu Rybich Szkieletów. W tym ponurym i strasznym miejscu skrywają się złoczyńcy, którzy pragną za pomocą mózgu wskrzesić umarłego dziedzica fortuny. Rodzeństwo po pogrzebie brata, natchnięte słowami wróżbity wyrusza do Lasu by tam stawić czoła złym ludziom. Jak zwykle u Ardagh'a jest to brawurowo i absurdalnie napisana opowieść ni to dla dzieci, ni dla dorosłych. Trup ściele się gęsto, ale nie jest ponuro, powiedziałabym, że raczej surrealistycznie. Odjechane pomysły autora serii wykraczają chwilami poza ramy dobrego smaku, ale nie zniechęcają do dalszej lektury. Zakończenie książki znów jest otwarte - na półce czeka trzecia i ostatnia część "Szaleństw rodzeństwa".
Moja ocena: 4/6
środa, 06 stycznia 2010
Tunele, Roderick Gordon & Brian Williams
Wydawnictwo Wilga, 2008 Liczba stron: 496 Nie wiem skąd się u mnie wzięła taka chęć na przeczytanie tej książki. Chodziła za mną od dawna, aż w końcu udało mi się załapać w bibliotece na dwie pierwsze części serii. "Tunele" już za mną, a ja wkrótce pogrążę się jeszcze "Głębiej" z nastoletnimi bohaterami powieści. Will Burrows ma czternaście lat, jego hobby to archeologia. Ojciec Willa jest kustoszem małego podmiejskiego muzeum i z całych sił wspiera swojego syna i podziela jego zainteresowania. Podlondyńska miejscowość, w której mieszkają położona jest w ciekawym miejscu, a wykonywane przez ojca i syna wykopy czasem prowadzą do zadziwiających zapomnianych miejsc. Will wtajemnicza w swoje sekretne hobby jedynego szkolnego kolegę Chestera i wspólnie z nim prowadzi kolejne badania. Chłopcy dostrzegają, że w mieście pojawiają się dziwnie ubrani ludzie, którzy zaczynają ich prześladować. Tajemnicza atmosfera ma coś wspólnego z tunelami, które chłopcy kopią pod miastem, ponieważ ktoś zasypuje im dużą część wykopanego już podziemnego korytarza. Mniej wiecej w tym samym czasie znika ojciec Willa. Jak się później okazuje pan Burrows podąża wydrążonymi przez siebie w tajemnicy przed synem korytarzami. Zaniepokojeni jego zniknięciem chopcy wyruszają na podziemną wyprawę w poszukiwaniu ojca Willa. To, co miało być przygodą, wkrótce przeradza się w walkę o przetrwanie, kiedy okazuje się, że pod miastem istnieje inne miasto. Mrożące krew w żyłach przygody w podziemiu pochłonęły mnie na wiele godzin. Historia o przyjaźni, niesamowitych przygodach w zadziwiającym i groźnym podziemnym świecie absorbuje czytelnika w każdym wieku. Pozostaję pełna podziwu dla wyobraźni obu autorów oraz dla ich umiejętności konstruowania powieści pełnej napięcia i zagadek, a jednocześnie o najbardziej podstawowych uczuciach i postawach - przyjażni, lojalności, wytrwałości, ciekawości świata. Chwilę odsapnę i wkrótce zabieram się za czytanie drugiej części pt: "Głębiej".
Moja ocena: 5/6
poniedziałek, 02 listopada 2009
Chemia śmierci, Simon Beckett
Amber, 2006 Liczba stron: 247 David Hunter, antropolog sądowy, szuka ucieczki od swojej tragicznej przeszłości. Wyprowadza się z miasta, zmienia zawód. Los prowadzi go do sennego miasteczka Manham, w którym Hunter dostaje posadę lekarza rodzinnego i skrywając swoje doświadczenie pracuje ramię w ramię z częściowo sparaliżowanym prowincjonalnym doktorem. Niestety, los nie jest dla Huntera łaskawy, ponieważ trochę wbrew swojej woli zostaje zaangażowany przez policję w wyjaśnianie sprawy seryjnego porywacza i mordercy kobiet, którego pierwszą ofiarę znajdują w pobliskim lesie, w stanie daleko posuniętego rozkładu. Hunter jako specjalista od chemii śmierci, czyli skomplikowanych procesów rozkładu tkanki ciała ludzkiego, pomaga w określeniu daty i bezpośredniej przyczyny śmierci kobiety. Mniej więcej w tym samym czasie, Hunter poznaje miejscową nauczycielkę i angażuje się uczuciowo. Manham jest małą miejscowością i gdy okazuje sie, że mordercą prawdopodobnie jest ktoś z miejscowych, mieszkańcy przestają panować nad emocjami. Dochodzi do samosądów, a Manham huczy od plotek. Ich ofiarą pada również Hunter, którego po kilku latach wciąż traktuje się jak obcego. Mieszkańcy podejrzewają, iż ma on coś na sumieniu, ponieważ podejrzanie często odwiedza go policja. Sam Hunter nie dementuje plotek, nie spieszno mu przyznać, że jest doświadczonym antropologiem i dokonuje sekcji zwłok zamordowanych kobiet. Przede wszystkim pragnie spokoju i interesuje go kontynuowanie praktyki wiejskiego lekarza. "Chemia śmierci" to powieść kryminalna na wysokim poziomie. Przede wszystkim zwraca uwagę język i styl narracji - niespieszny, pełen zadumy i kontemplacji rzeczywistości. Oprócz zajmującego wątku kryminalnego, autor w wiarygodny sposób obrazuje mechanizmy zachodzące w małej społeczności dotkniętej okrutną zbrodnią. Postacie są dość przekonywujące, a samo zakończenie może być zaskoczeniem. Świadomie twierdzę, że tylko "może" być zaskakujące, ponieważ w powieści nie ma zbyt wielu postaci, które mogłyby zostać zakwalifikowane przez czytelnika jako potencjalni mordercy, więc zapewne niektórzy wcześniej wykombinują co i jak. Z całą stanowczością nie mogę się jednak zgodzić z napisami na okładce książki (działają na mnie odpychająco, choć z założenia powinny zachęcać) - nie rozumiem jak ktoś mógłby śmiertelnie przerazić się podczas lektury tej książki. Musiałby bać się większości powieści i filmów kryminalnych. Gruba przesada, naprawdę!
Moja ocena: 4,5/6
sobota, 17 października 2009
Memento mori, Ian Rankin
Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz, 2008 Liczba stron: 503 Czytanie kolejnej powieści Rankina to jak odwiedziny u dawno niewidzianych znajomych. Zgorzkniały John Rebus i jego protegowana i przyjaciółka Siobhan Clarke to detektywi dawnej szkoły - nieugięci, dociekliwi, nieprzekupni, drążący temat mimo zakazów zwierzchników, zdeterminowani by odkryć sprawców, chociażby tylko po to, by upamiętnić ofiary. Tym razem polem ich działania jest Edynburg oraz inne oddalone od miasta miejsca. Podczas sprawdzania terenu przed szczytem G-8 Siobhan znajduje części garderoby domniemanych trzech ofiar seryjnego mordercy. Ubrania te zostały podrzucone w miejscu zwanym Clootie Well*. Wszyscy zamordowani byli wcześniej skazani za gwałt, bądź napaść na tle seksualnym. Żmudna praca detektywów komplikuje się przez serię zamieszek, protestów oraz spotkań na najwyższym szczeblu odbywających się pod szyldem szczytu G-8. Sprawy nie ułatwia śmierć wysokiego rangą urzędnika podczas zamkniętego spotkania w Edynburgu. Rebus jest pewny, że ktoś próbuje zatuszować morderstwo, a śmierć tego człowieka uznać za samobójstwo. Dociekliwość detektywów nie jest na rękę szefowi policji oraz innym zwierzchnikom, w rezultacie Clarke i Rebus zostają zawieszeni. To nie powstrzymuje ich od działania. Korzystają z pomocy przychylnej im policjantki, mafiozo Caffertego oraz znanej dziennikarki. Dokąd doprowadzi ich śledztwo? Czy obie zbrodnie są ze sobą powiązane? Czy będzie więcej ofiar? Nie powiem, aby nie odbierać nikomu przyjemności czytania. A czytanie powieści to prawdziwa przyjemność. Rankin tworzy prawdziwe postaci - Rebus, starzejący się detektyw, przegrał całe życie, nie ma już rodziny, może poświęcić się pracy. Nie umie odpoczywać, nie umie sobie odpuścić, nie chce przejść na emeryturę, bo ściganie przestępców (w czym jest bardzo skuteczny) to jego najważniejsze życiowe przesłanie. Clarke, znacznie młodsza od Rebusa, wciąż miewa skrupuły, rozdarta jest między lojalnością w stosunku do zwierzchników, a poczuciem obowiązku w stosunku do ofiar i ich rodzin. Nie umie ułożyć sobie życia prywatnego, nie chce skończyć tak jak Rebus, choć jest na najlepszej drodze ku temu. Rankin nie epatuje przemocą, nie opisuje pasjonujących pościgów policyjnych, akcję trudno nazwać wartką, mimo to, trudno oderwać się od stron powieści. Ważnym elementem każdej książki z Rebusem jest sam Edynburg, miasto, które wydaje mi się bliskie po przeczytaniu kilku książek Rankina, mimo tego, że nigdy tam nie byłam. Innym istotnym elementem jest muzyka w powieści - detektyw jest miłośnikiem rocka, dlatego też mamy mnóstwo nawiązań do wykonawców, płyt, koncertów. W tej części dużo nawiązuje się do działalności prospołecznej Boba Geldofa i Bono - nie wydaje mi się, aby autor był zwolennikiem działań obu panów.
* Clootie Well to celtyckie miejsce kultu. W pobliżu leśnego źródła na gałęziach drzew wieszane są fragmenty garderoby. Napicie się wody i pozostawienia kawałka swojej odzieży mają działać leczniczo. Zachęcam do obejrzenia zdjęć z tych miejsc - robią wrażenie!
Moja ocena: 5/6 |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Aktualnie czytam
Kontakt:
Ulubione miejsca
W 2008
W 2009
W 2010
Wyzwania
Tagi
|