Wpisy z tagiem: fotografia

wtorek, 13 września 2011
Zdobyć zdjęcie. Moja historia fotografii prasowej, John G. Morris

Cyklady, 2007

Liczba stron: 446

"Zadaniem fotografii jest zarówno przybliżać jednego człowieka drugiemu, jak i dopomóc mu poznać samego siebie." Edward Steichen

"Fotografia prasowa, dzięki temu, że skupia się na jednostce, personalizuje historię w stopniu wcześniej nieznanym i czyni ją zrozumiałą dla każdego... Niestety, prasa na ogół wciąż poświęca za dużo uwagi opatrzonym już i dobrze znanym gwiazdom." J. G. Morris

To dwie biografie w jednym tomie - autor opisuje swoje życie zawodowe oraz powstanie i rozwój fotodziennikarstwa i fotografii prasowej. Oba te tematy są ze sobą ściśle związane. Ten Amerykanin zaczynał swoją przygodę z pracą w gazecie w czasach drugiej wojny światowej, kiedy to został posłańcem w redakcji "Life". Był to największy magazyn publikując fotografie z całego świata. Pracą, talentem i oddaniem Morris zasłużył sobie na awans i w końcu objął ważniejsze stanowisko w gazecie - jego praca zawsze jednak związana była z fotografią.

Koleje losu poprowadziły go przez wiele innych redakcji, w których zajmował eksponowane stanowiska - pracował m.in. dla New York Times, Washington Post, National Geographic. Był świadkiem powstania oraz redaktorem wykonawczym w agencji fotograficznej Magnum Photos. Przyjaźnił się z największymi fotografami epoki powojennej: Robertem Capą, Henri Cartier-Bressonem, Davidem Seymourem. Obracał się w towarzystwie celebrytów tamtych czasów, znał Hitchcocka, Hemingwaya (którego ciekawą fotografię umieścił w tej książce) oraz Marlenę Dietrich.

Morris stawia siebie w cieniu wydarzeń i postaci opisywanych w książce. Ta pozycja to hołd oddany wielkim fotografikom, którzy choć nie byli pozbawieni wad, wśród zalet mieli niezwyczajną ciekawość świata i dążenie do prawdy historycznej oraz odwagę. Wielu z nich zginęło tragicznie wykonując swoje reportaże. Setki zdjęć wykonanych przez fotoreporterów na zamówienie redakcji pozostało z nami przez kilkadziesiąt lat i stanowi nieodłączny symbol wydarzeń historycznych.

Tragiczna śmierć Diany, spowodowana pośrednio przez paparazzich dała początek dyskusji dotyczącej etyki zawodu reportera. Jednak wydarzenia z 11 września 2011 roku podniosły zawód fotografów z powrotem do należnej im rangi. Morris jest świadomy tego, że:

"Fotograficy to mimowolni dyktatorzy mody, nieoficjalni strażnicy moralności, brokerzy talentu i wspólnicy gwiazd. Ale, co najważniejsze i zarazem najbardziej niepokojące, to dziennikarze, którzy utrwalają rzeczywistość i historię."

Trudno się nie zgodzić z jego słowami.

 

Moja ocena: 4,5/6

czwartek, 06 stycznia 2011
Fotografia jako sztuka współczesna, Charlotte Cotton

Universitas, 2010

Liczba stron: 248

Moja wiedza o fotografii jest niewielka. Szczególnie mało wiem na temat fotografii postrzeganej w kategoriach sztuki. Aby poszerzyć swoje horyzonty i bardziej świadomie oglądać fotografie oraz wystawy, przeczytałam pięknie wydaną książkę pt: "Fotografia jako sztuka współczesna". Tom zawiera ponad dwieście reprodukcji, w tym znaczna większość to obrazy barwne. Każda z zamieszczonych fotografii jest opisana w tekście w kontekście przynależności do jednego z wielu typów sztuki fotograficznej oraz zinterpretowana w sposób, jaki możliwy jest tylko wówczas, gdy zna się historię powstania ujęcia oraz zamysłu artysty.

W ośmiu rozdziałach autorka opisuje różnego rodzaju fotografie dzieląc je na grupy związane z motywacją artysty, środkami wyrazu, jakimi się posługuje, czy tematyką, jakiej dotyczą zdjęcia. Artyści, których prace znalazły się w tej książce pochodzą z różnych części świata, posługują się techniką cyfrową i analogową, wydają albumy, organizują wystawy i instalacje, publikują w internecie. To, co ich łączy to pomysłowość i kreatywność. Moim niefachowym okiem wiele z prezentowanych fotografii nie przedstawia większej wartości artystycznej - gdybym taką fotografię zobaczyła w przeglądanym albumie zdjęć znajomych, nie zatrzymałabym na niej wzroku. To, co sprawia, iż fotografia jest wyjątkowa, to historia, która kryje się poza kadrem.

Jakie to są historie? Na przykład jedna z artystek fotografowała w wielu krajach okna, na których stał globus. Inna, umawiała się przez internet z nieznajomymi, by o konkretnej godzinie odsunęli zasłony i stanęli w oknie. Wyjęte z kontekstu prace niewiele mówią o całym projekcie, dlatego też niezbędny okazuje się komentarz autorki książki. Wiele fotografii to ujęcia aranżowane, w których artysta sam lub z pomocą asystentów dokonuje zmian przestrzeni. Inne, to intymne ujęcia wykonane przez fotografów w domu rodzinnym lub bliskim im osobom w ich naturalnym środowisku. Najbardziej cieszyły mnie te zdjęcia, które nawiązywały do znanych dzieł malarskich.

I choć wiele razy prychnęłam podczas opisu i interpretacji jakiejś fotografii, lekturę zaliczam do udanych. Wiem już, na przykład, że często samo zdjęcie nie przekazuje idei, jaka przyświecała twórcy. Wiem też, że sztuka fotografii jest bardzo niejednoznaczna i często ociera się o inne dziedziny. I choć nie spamiętałam nazwisk twórców to wciągnęłam na swój użytek wiele wniosków. Teraz czas na sprawdzenie się na jakiejś wystawie fotografii. Być może uda mi się w tej sztuce dostrzec więcej i przeżyć ją intensywniej niż przed lekturą książki Ch. Cotton.

 

Moja ocena: 5/6

niedziela, 26 grudnia 2010
Czekając na Roberta Capę, Susana Fortes

Muza SA, 2010

Liczba stron: 254

Robert Capa i Gerda Taro. Ona stworzyła jego. On sprawił, że ona została fotoreporterem. Susana Fortes bazując na znanych faktach z życia tej dwójki stworzyła fabułę powieści na poły biograficznej na poły beletrystycznej.

Gerda, niemiecka żydówka polskiego pochodzenia, ucieka z Niemiec do Paryża. Tam próbuje utrzymać się wykonując drobne prace biurowe. Jednocześnie wciąż czuje się jak zaszczute zwierzę, ponieważ ruchy faszystowskie we Francji okazują się być równie bezwzględne jak te w Niemczech. W Paryżu poznaje Andre, młodszego od siebie uchodźcę z Węgier, podobnie jak ona próbującego utrzymać się na powierzchni dzięki fotografiom, które wykonuje na zlecenie firm lub czasopism. Andre uczy Gerdę fotografowania, ona postanawia pomóc mu wykreować nazwisko w mediach - w ten sposób Andre zmienia się w Roberta. Wkrótce też tych dwoje zostaje parą.

Przedsmakiem drugiej wojny światowej okazuje się być wojna w Hiszpanii. Robert Capa i Gerda Taro, która stara się pracować na swoje nazwisko, wyruszają fotografować sceny wojenne. Hiszpańska wojna oglądana z bliska mocno oddziałuje na zmysły fotoreporterów. Starając się wykonać jak najlepsze ujęcia zbliżają się do śmierci na wyciągnięcie ręki. Robert radzi sobie z emocjami przy pomocy alkoholu oraz ironiczno-prześmiewczej maski. Gerda wycofuje się i zamyka w sobie wszystkie złe emocje. Ta wojna to też sprawdzian uczuć Roberta i Gerdy. Szczególnie złym przeżyciem dla Capy okazuje się być moment, w którym wykonuje swoje najbardziej znane zdjęcie - z bliskiej odległości uwiecznia moment zastrzelenia żołnierza hiszpańskiego. Dla Gerdy wojna jest od początku do końca koszmarem, z którego już się nie obudzi.

To książka kipiąca emocjami - od lęku i niepewności tego, co przyniesie kolejny dzień, poprzez entuzjazm zakochania i bycia razem, fascynację techniką wykonywania coraz to lepszych ujęć, po zwierzęce zmęczenie, przerażenie i brawurę w ogniu walki. Postaci głównych bohaterów są prawdziwe i żyją na kartach książki - nie raz ich zachowania wzbudzają w czytelniku silne emocje. Przyznam, że łatwiej czytałoby mi się tę książkę, gdybym sama nie zepsuła sobie literackiego doświadczenia wypytując przed lekturą o losy Gerdy Taro i Roberta Capy. A tak to tylko czekałam na finał, który wiedziałam, że nadejdzie. Zatem czytelników, którzy dotychczas nie znają losów tej sławnej pary fotoreporterów, przestrzegam przed czytaniem streszczonej biografii tych dwojga zanim sięgniecie po książkę Susany Fortes. A po lekturze na pewno będziecie przeszukiwać sieć w poszukiwaniu zdjęć Capy i Taro. Miłej lektury i wielkich emocji podczas oglądania fotografii!

 

Moja ocena: 4,5/6

sobota, 31 lipca 2010
Fotoplastikon, Jacek Dehnel

W.A.B., 2009

Liczba stron: 240

Od dawna pragnęłam zapoznać się z tą książką. Bardzo intrygowały mnie miniatury literackie napisane pod wpływem i na temat konkretnej fotografii. Prawie wszystkie zdjęcia z książki to zdobycze przyniesione przez autora z targów staroci, zakupione na allegro, wygrzebane w antykwariatach. Każda z tych reprodukcji opowiada jakąś historię lub skłania do refleksji. A jak Dehnel potrafi opowiadać, to wszyscy doskonale wiemy.

Sepia i czarno-białe ujęcia przedstawiające urywki codzienności i pozowane zdjęcia w studio fotograficznym i w plenerze, układają się na opowieść o minionych czasach i ludziach. Autor snuje przypuszczenia na temat tego kim byli ci, którzy są na zdjęciach, jak potoczyły się ich losy, dlaczego dali się sfotografować w takiej, a nie innej scenografii, z takimi, a nie innymi rekwizytami. Przy okazji pochyla się nad kondycją człowieczeństwa oraz zmianami jakie przyniosły wydarzenia historyczne w postrzeganiu świata.

Niezwykle ciekawe były dla mnie te fotografie, które zostały podpisane bądź zadedykowane komuś bliskiemu. Kim były osoby, które otrzymały zdjęcie z krótkim liścikiem na rewersie, w jakich okolicznościach zdjęcia te zostały wysłane i w końcu, jaka była reakcja obdarowanych?

To nie jest książka, którą bierze się i czyta od deski do deski. W związku z tym, iż każda reprodukcja dotyczy czego innego i nie ma logicznego ciągu, nie można czytać tych miniatur jak powieści. Ogrom różnych informacji przytłoczyłby czytelnika i w sumie niewiele by zostało po zamknięciu ostatniej strony. To książka, którą trzeba smakować - oglądać, czytać, oglądać, zawiesić wzrok w próżni, pomyśleć, zastanowić się, znowu poczytać. Założyć zakładką, odłożyć na półkę. Przemyśleć jakieś zagadnienie i znowu oglądać i czytać. Wówczas przyjemność obcowania z tą pięknie wydaną książką oraz przemyślenia autora, z którymi można się zgodzić bądź nie zgodzić, zostaną na dłużej.

 

Moja ocena: 5/6

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Wszystkie zamieszczone na blogu teksty i fotografie są chronione prawem autorskim - wykorzystywanie ich w całości lub we fragmencie bez mojej zgody jest zabronione.
2012

Lubię czytać
Czytam, bo lubię on Facebook
Spis moli
Aktualnie czytam
Kontakt:
Ulubione miejsca
Wyzwania
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę