|
niedziela, 29 stycznia 2012
Cytat z Oscara Wilde'a
Ostatnio twórczość Oscara Wilde sama rzuca mi się w ręce. Nie narzekam, bo autora bardzo cenię, lubię i czytam z przyjemnością. Przy okazji wyłapuję różne "bon moty," takie jak poniższy: "Człowiek przemawiający we własnym imieniu najmniej jest sobą. Daj mu maskę, a powie ci prawdę."Esej "Krytyk jako artysta"
sobota, 28 stycznia 2012
Czy zna pan Maronne?, Daniel Boulanger
Książka i Wiedza, 1986 Liczba stron: 80 Zaintrygował mnie opis na okładce, zachęciła niewielka objętość. Wybór lektury zdeterminowany był również zupełnym brakiem czasu - wówczas najlepiej sprawdzają się takie niewielkie formy, ponieważ można je przeczytać przy jednym podejściu. Z dłuższą książką jest problem, bo między jedną wolną chwilą a następną, upływa zbyt wiele czasu i jestem wybita z rytmu powieści. W małej nadmorskiej miejscowości - Maronne zamordowano młodą dziewczynę. Jedyny świadek zbrodni jest również jedynym podejrzanym. Znalazł się w Maronne, jak twierdzi, zupełnie przypadkowo, szukając ucieczki od codzienności. Pomógł dziewczynie uwikłanej w trudny związek z hotelarzem i jego synem. Opowiadanie jest zapisem przesłuchania prowadzonego przez komisarza, przy udziale protokolantki. Obraz miasteczka będącego rajem na ziemi oraz dziewczyny, z wyglądu niewinnej, z zachowania rozwiązłej porusza w komisarzu struny melancholii i zrozumienia dla przesłuchiwanego. To ciekawe opowiadanie psychologiczne, które pokazuje ukryte ludzkie pragnienia oraz skomplikowaną grę pozorów zmierzającą do ujęcia sprawcy zbrodni. Osoby dramatu stopniowo odkrywają swoje prawdziwe ja i zaskakują w finale. Z drugiej strony jest to taka spokojna, trochę melancholijna lektura, która wypełni nam czas przejazdu z jednego końca miasta na drugi, nie wnosząc sobą większych zmian w nasze postrzeganie świata. Mimo wszystko więcej jednak przemawia za niż przeciw tej książce, zatem serdecznie ją polecam.
Moja ocena: 4/6
czwartek, 26 stycznia 2012
Życie po mężczyźnie, Hanna Samson
Znak, 2012 Liczba stron: 174 "Pamiętnik z czasu znikania. Literatura postmenstruacyjna. Adresowana do kobiet 55+, do których mało co na świecie jest adresowane poza kursami dla bezrobotnych i reklamą kleju do protez. Osoby poza targetem pism dla kobiet. Bezpłciowe, wykluczone, niewidzialne prządki codzienności, do których i ja coraz bardziej się zaliczam, co przyjmuję ze smutkiem i ulgą." Tak o swojej książce mówi bohaterka. Zaszywa się w swoim domu na wsi aby spisać istotne fakty swojego życia, uporządkować pewne sprawy osobiste, przemyśleć to, co przed nią i to, co za nią. Pamiętnik nie jest typowym pamiętnikiem, ponieważ autorka wielokrotnie zwraca się do czytelnika. Fikcja literacka i fakty z życia Hanny Samson zlewają się, mieszają, czego rezultatem jest postać głównej bohaterki. Kobieta pod pięćdziesiątkę w Polsce kojarzy się bardzo stereotypowo - kościółek w niedzielę i dzień powszedni, seriale, włóczkowy beret, wąskie zainteresowania nie sięgające poza obręb dzielnicy. Bohaterka tej książki jest inna - zamiast kościoła cieszy się wolnością, którą daje jej dom na wsi, mały lasek, przybiegające na podwórko dzikie zwierzęta oraz zabawy z psem. W chwilach zadumy planuje zbrodnię doskonałą. Zemstę za odebrane jej nadzieje na godną starość. Bohaterka dokonuje podsumowania swojego dzieciństwa, w którym zdominowana była przez matkę oraz dwóch małżeństw, z których żadne nie skończyło się szczęśliwie. Żałuje tego, że nigdy nie zdecydowała się na dziecko, ponieważ chciałaby mieć komu przekazać zasady według których żyje. I chociaż tematyka wydaje się być poważna, to książkę czyta się wyśmienicie. Napisana jest potocznym językiem i pełnym emocji stylem. Kolejne obrazy życia bohaterki następują po sobie w szybkim tempie, zabierając czytelnika w podróż od dzieciństwa do dorosłości oraz zaawansowanej dojrzałości, którą bohaterka wita ze smutkiem, że kończy się pewien etap jej życia, a nieuchronnie zbliża jego koniec. Odczuwa mimo to ulgę, bo do pewnych spraw nie musi już wracać, może darować sobie element rozgrywek damsko-męskich, nie napinać się zawodowo, nie udowadniać nikomu własnej wartości. Jest, tym czym była dotychczas i to się już nie zmieni. Mała książka a tyle emocji, tyle przemyśleń, tyle radości z czytania. Polecam!
Moja ocena: 4,5/6
wtorek, 24 stycznia 2012
Człowiek bez psa, Hakan Nesser
Czarna Owca, 2011 Liczba stron: 456 Moje pierwsze spotkanie literackie z kolejnym szwedzkim pisarzem można (mimo wszystko) zaliczyć do udanych. Mimo wszystko, ponieważ przez 150 stron bardzo się niecierpliwiłam, że nie ma trupa. Co to za kryminał bez trupa? Nawet rozważałam pożegnanie się z książką, ale z podłogowego stosu szczerzyła się do mnie druga część tej serii. Szczerzyła się i mówiła, że muszę wytrwać, bo nie będę mogła po nią sięgnąć. Wytrwałam więc i mniej więcej po 170 stronie zaczęło się dziać. Co się zaczęło, to tajemnica znana tylko tym, którzy dotrwali i nie mogę o niej pisać, bo zabiorę Wam przyjemność odkrywania. Napiszę trochę o tym, co mamy przed trupem. Mamy typową (chyba) rodzinę. W każdym razie wszyscy oni chcieliby być tak postrzegani. Dziadkowie, emerytowani nauczyciele, trójka rodzeństwa i troje wnuków, z czego jeden się nie liczy, bo nie ma jeszcze dwóch lat. Wszyscy spotykają się tuż przed świętami w grudniu, aby uczcić przypadające w tym samym dniu 40 urodziny najstarszej z rodzeństwa i 65 urodziny seniora rodu. Podczas pierwszego wieczoru panuje pełna napięcia atmosfera spowodowana skandalem, do którego dopuścił 35 letni syn nauczycieli występując w bijącym rekordy popularności programie telewizyjnym. Okazuje się, że to nie jest jedyny problem rozbijający tę rodzinę. Jeszcze przed nadejściem świąt problemów zrobi się więcej, a rodzina znajdzie się na skraju totalnego rozpadu. Ta dogłębna analiza rodziny prawie mnie dobiła - chciałam kryminału, denatów, śledztwa, a tu przez 1/3 książki analiza psychologiczna związków między członkami rodziny. Na szczęście w chwili wejścia na scenę inspektora Gunnara Barbarottiego akcja potoczyła się już wartko i nawet pojawiły się jakieś trupy. Szczerze mówiąc, od ok. 200 strony nie mogłam się oderwać od książki i czytałam aż przeczytałam (z krótką przerwą na sen). Wątek kryminalny naprawdę ciekawy i w dużym stopniu nieprzewidywalny. Pod koniec robi się bardziej przewidywalnie, ale mimo to napięcie wciąż rośnie (niesamowite!). Samego Barbarttiego bardzo polubiłam i wkrótce pojawi się tu recenzja kolejnej części serii. Nesser ma lekkie pióro i nie powinien marnować go na przydługie wstępy ;-) Powiedzcie, czy tylko mnie drażniło to rozwlekłe preludium, czy może zmieniłam się w zombie, któremu podoba się tylko to, co szybko miga, mruga i zmienia się jak w kalejdoskopie?
Moja ocena: 4,5/6
niedziela, 22 stycznia 2012
Skład główny, Loisel & Tripp (komiks)
Egmont, 2010 Liczba stron: 240 Dawno nie było o komiksach, bo i ich dostępność jest kiepska, ale na taki komiks jak "Skład główny" opłacało się czekać nawet i pół roku. Kanadyjskie odludzie pierwszej połowy XX w, kilka lat po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Ludzie żyją tu zgodnie z cyklem pór roku, nadejście zimy wiąże się z wyprawą mężczyzna na polowania i spław drewna. Jedyną nicią wiążącą wioskę z cywilizacją jest tytułowy skład główny - wiejski, wielobranżowy sklep. Akcja komiksu zaczyna się od pogrzebu właściciela składu głównego Felixa Ducharma. Pogrzeb jest pierwszą kapłańską posługą nowo przybyłego księdza, który nie do końca orientuje się jeszcze w sprawach wsi. Po śmierci męża wszystkie jego obowiązki przejmuje Marie. Nie jest jej łatwo i zastanawia się czy nie wyjechać. Sytuacja zmienia się diametralnie kiedy do wsi przyjeżdża obcy o imieniu Serge - weteran pierwszej wojny światowej. Serge wprowadza powiew wielkiego świata. Ale zasiewa też niepokój wśród pewnej części społeczności... Nie chciałabym zdradzić za dużo, więc na tym opisie poprzestanę. Dodam tylko, że komiks udowadnia, że najprostsze rzeczy, to rzeczy, dla których warto żyć. Pokazuje, że nieważne są poglądy na religię jeśli ludzi łączy pasja, a ci, którzy pasję posiadają, są ludźmi niebanalnymi. Codzienne sprawy mogą stać się bardziej magiczne jeśli włożymy w nie odrobinę serca. Jest gloryfikacją dobroci, dobroduszności i zdrowego osądu. Komiks wydany jest w twardej okładce o dużym formacie, na dobrym jakościowo papierze, w środku znajdują się kolorowe plansze, oprócz kilku przykładowych załączonych na początku ilustrujących współpracę i wzajemne dopełnianie plansz przez dwóch rysowników. Tekstu do czytania nie ma za dużo, ale trzeba czytać uważnie i w skupieniu. Warto również dokładnie oglądać rysunki, bo dużo treści wynika tylko z ilustracji, a te są naprawdę ładne. Chętnie poznałabym dalsze losy Marie, Serge'a, księdza i pozostałych mieszkańców wsi.
Moja ocena: 6/6
czwartek, 19 stycznia 2012
Papierowy księżyc, Andrea Camilleri
Noir Sur Blanc, 2011 Liczba stron: 254 Czytanie o słonecznej Vigacie w ciemne, zimowe dni dodaje energii i pozytywnie wpływa na humor. Kiedy dodamy do tego sympatycznych bohaterów, od dawna znanych i lubianych oraz wszechobecną w powieściach Camilleri afirmację dobrego jedzenia, mamy prawie pełen obraz powieści, która wywoła uśmiech na twarzy czytającego. Ostatnim elementem, nie mniej istotnym, jest superciekawa intryga kryminalna. Salvo Montalbano przeżywa kryzys wieku średniego - odczuwa niewytłumaczalny niepokój oraz lęk przed śmiercią. Najlepszym sposobem na chandrę okazuje się być praca, a tej ma co niemiara. Do komisariatu zgłasza się piękna dziewczyna, która martwi się nieobecnością brata - ponad czterdziestoletniego przedstawiciela firm farmaceutycznych. Montalbano zgadza się towarzyszyć kobiecie w sprawdzeniu mieszkania zaginionego. Na tarasie znajdują jego zwłoki. Wiele wskazuje na to, że mężczyzna zginął od strzału podczas lub po schadzce miłosnej. Michela zdradza komisarzowi dane kochanki brata. Wkrótce okazuje się, że panie nie darzą się sympatią. Montalbano musi manewrować tak, aby mimo wzajemnych oskarżeń obu pań, poznać prawdę o pełnej zaskoczeń przeszłości przedstawiciela handlowego oraz przebiegu ostatnich godzin jego życia. Dzięki tym wszystkim zaletom książki, trudno się od niej oderwać. Zabawne dialogi, ciekawe metody śledcze, rozgrywki między poszczególnymi wydziałami policji oraz skomplikowane i pełne rozmaitych zaskoczeń śledztwo nadają powieści niesamowite tempo. Montalbano oraz jego podwładni - Catarela i Fazio wydają się być moimi starymi znajomymi, których odwiedziłam po dość długim czasie. Wcześniej spotykałam się z nimi w następujących odcinkach: ZŁODZIEJ KANAPEK WYCIECZKA DO TINDARI PIWOWAR Z PRESTON (poza serią z Montalbano) Moja ocena: 5/6
wtorek, 17 stycznia 2012
Nadciąga mrok, Frank Tallis
Wydawnictwo Dolnośląskie, 2009 Liczba stron: 301 Niestety, wciąż czytam książki Tallisa nie po kolei. Szkoda, bo omijają mnie emocje związane z życiem uczuciowym Liebermanna, które przewija się w tle. Jeśli chodzi o intrygi kryminalne, to zaburzona chronologia nie ma wpływu na ich odbiór. Każdy tom cyklu "Zapiski Liebermanna" jest zamkniętą całością. W tomie czwartym pt: "Nadciąga mrok" Rheinhardt prowadzi wyjątkowo nieprzyjemną sprawę, która może mieć powiązania polityczno-religijne. Ofiarą brutalnego mordu pada zakonnik, który ma bardzo radykalne poglądy na temat żydów. Liebermann, który jest psychiatrą, ponownie zostaje wprowadzony w tajemnice śledztwa, aby pomóc detektywowi w przesłuchaniach. Sam jednak ma poważne problemy w szpitalu, gdzie ma stanąć przed komisją dyscyplinarną, która zadecyduje o jego dalszym zatrudnieniu. Wiedeń na początku XX wieku to miasto, w którym sztuka odgrywa bardzo ważną rolę. Sztuka postrzegana jest nie tylko jako wykonania dzieł muzycznych, plastycznych czy literackich, ale także zalicza się do niej sztukę kulinarną. Metody śledcze Rheinhardta opierają się mniej na kryminalistyce, a bardziej na wrażliwości samego detektywa. Odniosłam wrażenie, że w tym tomie zagadka kryminalna odgrywała mniejszą rolę niż w poprzednich. Autor pokusił się bowiem o wprowadzenie kilku wątków pobocznych dotyczących organizowania pomocy społecznej, wyzysku bogatych nad biednymi, seksualnej przemocy wobec kobiet, rozgrywek na gruncie politycznym. Powtarzającym się wątkiem jest psychoanaliza oraz jej wykorzystanie w leczeniu osób dotkniętych jakimiś obsesjami. Bardzo dobrze odnajduję się w tym cyklu kryminalnym i jak zwykle chętnie do niego wrócę przy przydarzającej się okazji. Wcześniej pisałam o:
niedziela, 15 stycznia 2012
Tristan, Tomasz Mann
Agencja Praw Autorskich i Wydawnictwo Interart, 1992 Liczba stron: 85 Bardzo dawno temu czytałam jedną powieść Manna pt: "Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla," która bardzo mi się podobała. Po wielu latach chciałam wrócić do twórczości tego Noblisty, ale nie czułam się i wciąż nie czuję się gotowa na przeczytanie "Czarodziejskiej Góry." Wybrałam zatem (z własnej półki!) tomik zawierający dwa opowiadania - tytułowego "Tristana" oraz "Nieład i wczesną udrękę." "Tristan" powstał na początku dwudziestego stulecia, a drugie opowiadanie ponad 20 lat później. W "Tristanie" mamy sanatorium dla niedomagających na płuca i inne schorzenia, do którego przybywa żona przedsiębiorcy i mieszczanina. Zachwyca się nią rezydujący na miejscu artysta, powieściopisarz, esteta. Kobieta traktuje go przychylnie i z sympatią. On sam popada w zachwyt nad jej urodą, manierami i talentami. Na przeszkodzie miłości stoi mąż jego wybranki - według artysty - ordynarny, grubiański fabrykant, który nie potrafi docenić wartości swojej żony. Powiem szczerze, że mam pewien problem ze zrozumieniem tego opowiadania. Według mnie pisarz był egzaltowanym idiotą, postrzegającym świat przez wąski pryzmat swojego światopoglądu. Jego wypowiedzi i zachowania upodabniały go do elokwentnego klauna. I tak też go traktowałam podczas lektury. Okazuje się jednak, że autorowi (prawdopodobnie) nie chodziło o satyrę na zadufanych w sobie artystów, tylko o pokazanie konfliktu między światem sztuki a światem konsumpcjonizmu. Zupełnie się rozminęłam z przesłaniem tego opowiadania. "Nieład i wczesna udręka" to obraz dość dobrze sytuowanej rodziny naukowca-historyka. Jego starsze, kilkunastoletnie dzieci urządzają w domu potańcówkę. Młodsze rodzeństwo kilkuletnia dziewczynka (oczko w głowie taty) i synek mogą przez pewien czas bawić się w pokoju z dorosłymi. Dziewczynka "zakochuje" się w jednym z kolegów starszego rodzeństwa, który dla zabawy tańczy z małą i dotrzymuje jej towarzystwa. Rozpacz dziecka po rozłączeniu jej z "wybrankiem" w porze pójścia do łóżka wywołuje u jej ojca ambiwalentne uczucia w stosunku do dziecka oraz "amanta." O wiele lepiej czytało mi się to opowiadanie, ale mam wrażenie, że ślizgałam się tylko po jego powierzchni, przyjmując treść, a nie docierając do jej znaczenia przemyconego między linijkami. Może drugie czytanie pomogłoby mi uchwycić luźne nitki i wysnuć jakieś wnioski, ale powiem szczerze, że nie chce mi się czytać drugi raz. Nie bardzo mi pasuje styl autora (a może tłumacza - Leopolda Staffa) - zdania są tak powykrzywiane i zagmatwane, że trzeba się w nie uważnie wczytywać żeby rozpoznać podmiot i orzeczenie. W ten sposób "Czarodziejska Góra" nie dostanie swojej szansy w najbliższym czasie.
Moja ocena: 3/6
sobota, 14 stycznia 2012
Cytat na sobotę - arktyczny ;-)
"My, ludzkie istoty, jesteśmy jak góry lodowe i na wierzch wystawiamy jedynie drobną cząstkę siebie: wszyscy ukrywamy, wszyscy kłamiemy, wszyscy posiadamy jakiś wstydliwy sekret."Cytat pochodzi z książki: CÓRKA KANIBALA - Rosy Montero Prawda, czy nieprawda?
piątek, 13 stycznia 2012
Biedny Tom już wystygł, Maureen Jennings
Oficynka, 2011 Liczba stron: 358 Trzecia z serii książka od Detektywie Murdochu przenosi nas do Toronto drugiej połowy XIX wieku. Słotny listopad zaczyna się dla detektywa niezbyt fortunnie, ponieważ dręczy go ból zęba. Sprawy prywatne Murdocha również nie przedstawiają się zbyt różowo. Wciąż jest samotny, a na drodze miłości stoi jego religia i poglądy. Na domiar złego w czasie służby ginie jeden z policjantów. Wszystko wskazuje na to, że konstabl Wicken zginął śmiercią samobójczą. Nie zgadza się tylko jedno - młody mężczyzna nie miał żadnych skłonności ani powodów do odebrania sobie życia. Murdocha dręczy niepewność, stara się znaleźć dowody wskazujące na morderstwo i oczyszczające Wickena z hańbiących go czynów. Poznajemy również historię rodziny Eakin. Po śmierci swojej drugiej żony - matki jego dwójki dzieci, nestor rodu Eakinów poślubia młodą kobietę. Jej pojawienie się w domu wzbudza w dzieciach Eakina (które są w wieku macochy), wiele złych emocji. Oliwy do ognia dolewa najstarszy z wychowanków - przybrany syn Eakina - Jarius. Historia kryminalna oraz obyczajowa zazębiają się z sobą. Mamy okazję poznać mentalność mieszczan, ich zwyczaje, zajrzeć do ich domów, zobaczyć w jaki sposób się bogacą, na czym oszczędzają. Mnie zawsze fascynuje wątek detektywistyczny oraz sądowniczy. Panujące w owych czasach prawo można było dowolnie naginać, ławnicy byli dosłownie siłą łapani na ulicy, koroner miał całkowitą władzę nad nimi i bez żenady narzucał im swoje opinie. W XIX wieku nie znano jeszcze znaczenia linii papilarnych, nie było żadnych badań balistycznych, nikt nie sprawdzał świadków. W takiej sytuacji można powiedzieć, że Murdoch był jednym z prekursorów współczesnej kryminalistyki ;-) Chociaż nie miał wiedzy teraz powszechnie znanej nawet laikom, to dzięki swojej przenikliwości i inteligencji, potrafił poskładać do kupy elementy zagadki kryminalnej. Trudno głównego bohatera nie darzyć sympatią, bo chociaż jest nieśmiały i nie radzi sobie zbyt dobrze w prywatnym życiu, to odnosi spektakularne sukcesy w pracy. Nie zależy mu na pochwałach ani na nagrodach, nie liczy na awans. Murdoch w pracy postępuje w zgodzie z własnym sumieniem. Wcześniej pisałam o: Warto również zajrzeć do książki OWOCE ZATRUTEGO DRZEWA, żeby z pewnego źródła dowiedzieć się jak w przeszłości przebiegały procesy sądowe i jakie znane sprawy stały się kamieniami milowymi współczesnego sądownictwa.
Moja ocena: 5/6 |
Zakładki:
Wszystkie zamieszczone na blogu teksty i fotografie są chronione prawem autorskim - wykorzystywanie ich w całości lub we fragmencie bez mojej zgody jest zabronione.
2012
Czytam, bo lubię on Facebook Aktualnie czytam
Kontakt:
Ulubione miejsca
Wyzwania
Tagi
![]() Wypromuj również swoją stronę | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||