Blog > Komentarze do wpisu
Życiorysta, Janusz Rudnicki

W.A.B., 2014

Liczba stron: 347

Czym zajmuje się życiorysta? Czytaniem cudzych życiorysów, biografii i autobiografii? Interpretacją zdarzeń w cudzych i swoim życiorysie? Życiem? Według autora tego neologizmu, a zarazem autora książki, życiorysta zajmuje się wszystkim tym po trochu. Tak przynajmniej wynika z treści tej publikacji.

Książka została podzielona na trzy części - w pierwszej, dominującej nad resztą, Rudnicki zajmuje się biografiami. Czyta i komentuje, streszcza, puentuje. Zakres jego zainteresowań jest bardzo szeroki. Z artystów mamy np. Wagnera, braci Grimm, Luciana Freuda, Marcela Reicha-Ranickiego czy Franza Kafkę. Ze sceny polityczno-historycznej Hannelore Kohl, Angelę Merkel, Hitlera, rodzinę Krupp oraz braci Ratzinger. Rudnicki czyta krytycznie, streszcza co pikantniejsze fakty, kąśliwie podsumowuje, nie bojąc się wyrażeń uznawanych za niezbyt eleganckie. Jest wnikliwym recenzentem, który wskazuje banały, nudy i lukier. A co z tego ma czytelnik "Życiorysty'? Po pierwsze, oszczędność czasu, bo nie musi już poświęcać czasu na lekturę zwykle potężnych tomisk, a może sypać faktami i anegdotami o znanych postaciach. Po drugie, przyjemność z czytania, bo Rudnicki pisze tak, że nawet jakby tworzył ulotki do leków, dałoby się je czytać od deski do deski.

W drugiej części są krótsze recenzje różnych form literackich. Widać, że autor nie lubi podążać za mainstreamem. Szuka lektur mniej znanych, autorów, którzy rzadko goszczą w topce empiku. Jego recenzjom daleko od szkolnych wypracowań i przyjętych schematów, dlatego tak miło się je czyta. Tym bardziej, że często napisane zostały w sposób zabawny i językiem, jakiego normalnie nie uświadczymy w "poważnych" czasopismach zajmujących się krytyką literacką. Na uwagę zasługuje tekst dotyczący lektur w Polskich szkołach. Strzał w 10.

Książkę wieńczy rozdział pod nazwą MIEJSCA. To najbardziej osobista część, lawirująca w stronę życiorysu autora. Poprzez miejsca Rudnicki odsłania co nieco z własnych przeżyć. Jest tu i śmiesznie i gorzko, nieco absurdalnie, a nawet chwilami lekko sentymentalnie. Niewątpliwie bardzo prawdziwie, bez nadmiernej autokreacji.

"Życiorysta" to moje pierwsze zetkniecie z pisarstwem Janusza Rudnickiego. Tom będący zlepkiem różnych tekstów sprawił, że poczułam ogromną ochotę na poznanie prozatorskiej twórczości tego autora. Przyznam, że stawiam poprzeczkę wysoko i liczę na wiele zachwytów językowo-stylistycznych oraz zaskoczeń fabularnych.

Recenzja ukazała się również TUTAJ

czwartek, 26 marca 2015, agnieszka_kalus

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/03/26 20:09:08
Ten pan mnie totalnie rozbroił na spotkaniu w Poznaniu, powtórzył to w Krakowie, gdzie mogłam zamienić z nim kilka słów i odebrać autograf na "Życioryście" właśnie. Ale oczywiście książka wciąż leży i czeka na swoją kolej.
-
2015/03/27 14:36:39
AnnRK - ja niestety nie byłam na spotkaniu z Rudnickim. Ale tak jak napisałam zamierzam trochę go poczytać, bo to, co pisze i jak pisze zrobiło na mnie duże wrażenie.
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...