Blog > Komentarze do wpisu
Marek Dyjak. Polizany przez Boga, Arkadiusz Bartosiak & Łukasz Klinke

Agora, 2014

Liczba stron: 264

Marek Dyjak dał się poznać szerszej publiczności całkiem niedawno - wystąpił w Męskim Graniu, dostał się pod skrzydła Agory, gdzie wydał ostatnie (bardzo dobre) płyty i wyruszył w trasy promocyjne po Polsce. Wcześniej też sporo grał, lecz zwykle dla mniejszej publiczności, w klubach, gdzie występował za możliwość nieograniczonego picia.

Wywiad rzeka z Markiem Dyjakiem trochę odsłania, by dać jakie takie pojęcie o życiu artysty, a trochę zasłania. Dzięki temu możemy Dyjaka postrzegać przede wszystkim przez pryzmat tego jakim człowiekiem się stał, a nie jakim był przez lata. I to jest w porządku. Nikt nie lubi epatowania martyrologią, nawet jeśli bohater tego wywiadu sam sobie ją zafundował.

Autorzy starają się zachować chronologię wydarzeń, na początku namawiając muzyka, który sam siebie zwie refrenistą, na wspomnienia dzieciństwa i rodzinnego Świdnika. W tym miejscu dowiadujemy się na tyle dużo, by domyślić się skąd u niego zamiłowanie do ryzykownego stylu życia i słabość do alkoholu. Opowieść meandrująca po zawiłościach życiorysu Dyjaka nie jest łatwa w odbiorze. Streszczona tu historia 20 lat życia z alkoholem zamiast krwi to zapis prób i upadków. Prób budowania związków i porażek na tym polu. Prób bycia przyjacielem i żałosnych wpadek w stylu Franka Drebina z "Nagiej broni". Prób bycia kimś więcej niż alkoholikiem bez adresu. Muzyk oddaje tu sprawiedliwość wszystkim, którzy wyciągnęli do niego dłoń, tym którzy byli dla niego inspiracją i pomagali mu przeżyć kolejny dzień. Mnóstwo w nim pokory. Te z trudem wyciągane z Dyjaka zwierzenia uświadamiają czytelnikowi jak daleką drogę przebył stając się tym, kim jest teraz. Wrażliwym, osiadłym w jednym miejscu muzykiem, który ukojenia dla ludzkich lęków szuka siedząc z wędką nad rzeką.

Autorzy książki postanowili nie usuwać tych części wywiadów, w których Dyjak ma już dość, chce skończyć, uciec, przerwać, wycofać się, a swoją niechęć do rozmowy zrzuca raz na niedyspozycję zdrowotną, innym razem na głupie pytania lub brak formy na grzebanie w pełnej brudów przeszłości. Choć bywa to irytujące dla czytelnika, daje pojęcie o tym jak wyczerpujące emocjonalnie okazało się przedsięwzięcie zwane książką. Warto skorzystać z okazji i zajrzeć za fasadę i przekonać się, co skrywa wnętrze tego człowieka.

Recenzja ukazała się również TUTAJ

niedziela, 29 marca 2015, agnieszka_kalus

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...