Blog > Komentarze do wpisu
Matka Makryna, Jacek Dehnel

W.A.B., 2014

Liczba stron: 400

Jak się okazuje historia Polski kryje mnóstwo zapomnianych, nieopowiedzianych na nowo historii. Jedna z nich dotyczy religijnej oszustki z kresów wschodnich - Makryny Mieczysławskiej, która w krótkim czasie zrobiła niebywałą karierę na salonach, podróżowała po Europie i przyjmowana była przez papieża. Jej urokowi ulegli polscy poeci - Mickiewicz, Słowacki, Krasiński. Kim była naprawdę? Dlaczego podawała się za bazyliankę z Mińska? Jakie były jej wcześniejsze losy? Jacek Dehnel napisał powieść, nie dokument, lecz opierał się na dostępnych źródłach w celu odtworzeniach losów Makryny i przybliżenia jej sylwetki współczesnemu czytelnikowi.

W swoim pierwszym życiu jest żoną rosyjskiego oficera, alkoholika. Nic nie znaczy w towarzystwie, jest samotna i cierpi nieopisane katusze z rąk męża-sadysty. Czeka już tylko na śmierć. Ta jednak wcześniej dopada jej męża. Pozostawiona bez środków do życia, żebrze na ulicach, aż trafia do zakonu, gdzie pomaga w najtrudniejszych pracach, słucha i obserwuje. Okazuje się, że to, czego nauczyła się podczas krótkiego pobytu u sióstr, zakończonego skandalem, zaowocuje w jej drugim wcieleniu.

W drugim życiu musi znaleźć jakiś sposób na przetrwanie. Wciąż bezdomna, wiecznie głodna, wędruje w poszarpanym habicie i opowiada historie. Ludzie lubią ich słuchać, im są brutalniejsze, tym bardziej słuchacze się nad nią litują. Przybrana tożsamość umacnia się, kłamstwa płyną nieprzebranym strumieniem, a Makryna zyskuje coraz większe grono zapatrzonych w nią i jej opowieść wyznawców. Opowiada coraz barwniejszą i bogatszą w makabryczne szczegóły historię o próbach zmuszenia sióstr z Mińska do przyjęcia religii prawosławnej.

Książka nie daje jednoznacznych odpowiedzi na pytanie, kim była Makryna. Czy jej zamiłowanie do kłamstwa wynikało z choroby psychicznej, czy było uknutą intrygą? Czy realizowała jakiś plan, czy może improwizowała? Autor podrzuca jednak kilka tropów. Bez wątpienia Mieczysławska była inteligentna i sprytna. Doskonale umiała rozszyfrować nastroje i potrzeby słuchaczy, by uderzyć we właściwy ton. Dumą napawało ją to, że tak daleko zaszła. Lubiła tani poklask. Była w pewnym sensie religijną celebrytką połowy XIX w. Zastanawia jednak naiwność jej popleczników, odrzucanie faktów i wiara w słowa hochsztaplerki. Na jej korzyść działała odległość między miejscem, o którym opowiadała i miejscem, w którym się znalazła u kresu swej podróży. Sprzyjały jej również nastroje społeczeństwa na emigracji oraz rozkwit epoki romantyzmu. Patriotyzm mylony z wiarą w kościół katolicki stał również po stronie Makryny, która niczym szarlatan opanowała granie na uczuciach, tęsknotach i emocjach.

Warstwa językowa, jak zwykle u Jacka Dehnela, robi wrażenie dbałością o szczegóły i stylizacją na potoczny język kresowy. Chwilami co prawda nużyły mnie długie i szczegółowe opisy tortur jakim poddawane były mniszki, lecz rozumiem funkcję tych fragmentów w kontekście całej powieści. Bezsprzecznie warto ją przeczytać.

wtorek, 13 stycznia 2015, agnieszka_kalus

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...