Blog > Komentarze do wpisu
Miasteczko Ostatnich Westchnień, Grzegorz Gortat

 

Ezop Agencja Edytorska, 2014

Liczba stron: 170

Zanim zaczęłam czytać tę opowieść przez chwilę zastanawiałam się nad tytułem. Czym jest Miasteczko Ostatnich Westchnień? Jego nazwa brzmi uroczo, lecz niesie za sobą jakąś mroczną tajemnicę, coś, co graniczy z horrorem. Ostatnie westchnienie musi mieć coś wspólnego ze śmiercią. Z drugiej jednak strony jest to książka dla dzieci, więc ta śmierć nijak mi nie pasowała. Nie pomyliłam się jednak - tytułowe miasteczko to miejsce, do którego po śmierci trafiają zwierzęta, zanim zdecydują się przejść na drugą stronę.

Zamieszkuje w nim Raben, pitbull skrzywdzony przez swojego właściciela, koza, świnia, szczury oraz wiele dzikich zwierząt, które trzymają się na uboczu. Pewnego dnia szczury znajdują nad rzeką zawiniątko. Okazuje się, że to żywe ludzkie niemowlę. Po długich pertraktacjach zwierzęta postanawiają wychować chłopca. Jego opiekunem zostaje Raben, który stara się chronić dziecko i pokazywać mu świat. Gdy maluch podrasta, dochodzi do nieuchronnego. Zaczyna zastanawiać się nad swoją odmiennością i pragnie poznać świat ludzi. Droga do niego wiedzie przez rzekę. Odprowadza go Raben, który za przekroczenie granicy musi zapłacić najwyższą cenę.

Świat ludzi niczym nie zaskakuje Rabena, jest dokładnie taki, jakim go zapamiętał, czyli okrutny. Dochodzi do wielu dramatycznych wydarzeń. Chłopiec w przyspieszonym tempie musi nauczyć się jak radzić sobie z niegodziwością, chciwością i okrucieństwem. Na jaw wychodzi nie tylko przeszłość Rabena, lecz również od lat nierozwiązana zagadka pojawienia się niemowlęcia w zwierzęcej krainie śmierci.

Wiem, że to bajka dla dzieci, ale mimo tego czytałam ją niemal z wypiekami na twarzy. Wielu autorów piszących "dorosłe" książki mogłoby uczyć się od Grzegorza Gortata sztuki budowania napięcia i snucia opowieści. Zawroty akcji, świetnie sportretowani bohaterowie to jeden z atutów powieści. Drugim jest to, że książka nie jest nachalnie moralizatorska - nie ma tu pokazywania palcem na dobro i zło. Jest sprawnie skonstruowana opowieść o chłopcu szukającym swoich korzeni i o zwierzętach, które zaznały wiele krzywd ze strony człowieka. To czytelnik, w zamyśle czytelnik młody wiekiem, ma zrozumieć, kto w książce jest dobry, a kto zły i na czym to zło polega.

poniedziałek, 09 czerwca 2014, agnieszka_kalus

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/06/10 18:30:05
Wzdycham do wspomnień - jak dziecko lubiłam zanurzać się w baśniowe światy, te piękne i groźne jednocześnie. Tak jak teraz lubię dobre horrory;) Synek (niecałe 2,5 roku) chyba jeszcze za mały na baśnie (jak czytam mu Stinę, to zawsze muszę burzę ominąć;) Okładka Miasteczka- pierwsza klasa!
-
2014/06/10 19:31:23
Moniokap, mój syn jest już na nie za duży i od dawna sam sobie czyta, ale ja i tak lubię czasem sięgnąć po książkę dla dzieci, dla siebie, dla rozrywki, żeby zobaczyć co piszczy w literaturze dla młodszych.
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...