Blog > Komentarze do wpisu
Beksińscy. Portret podwójny, Magdalena Grzebałkowska

Znak, 2014

Liczba stron: 480

Nie sposób było nie zauważyć zachwytów i setek pozytywnych recenzji tej książki. Starałam się je omijać szeroki łukiem zanim sama ją przeczytałam, ale dotarło do mnie dość, by sprawić, że dość długo wahałam się czy czytać. Często zdarza się bowiem, że to, co lubią wszyscy, nie jest zbyt dobre, a ja bardzo chciałam, by ta pozycja zrobiła na mnie wrażenie. Gdy się wreszcie przemogłam, wsiąkłam w świat Beksińskich, a chociaż przyglądałam mu się z konsternacją i przestrachem, to nie chciałam z niego wychodzić.

Jestem w takim wieku, że załapałam się w liceum i na studiach na słuchanie audycji Tomka Beksińskiego. Słuchałam ich i w pewnym sensie kształtowałam wówczas swój gust muzyczny. Czytałam również jego felietony w Tylko Rocku i jako studentka anglistyki podziwiałam za dowcipny przekład filmów o Monty Pythonie. Docierały do mnie pogłoski o próbach samobójczych Tomka, domyślałam się, że jest trochę "szurnięty", lecz nie miałam ani chęci, ani możliwości, by dociekać dlaczego jest jaki jest. O twórczości Zdzisława czytałam w prasie, znałam reprodukcje jego obrazów, które przemawiały do mnie za sprawą nastroju, kolorystyki i atmosfery grozy. W pewnym momencie miałam nawet olejną kopię jednego obrazu Beksińskiego. Moja wiedza o Beksińskich była ułamkowa, dopiero lektura książki Grzebałkowskiej odsłoniła głębię i złożoność charakterów tych ludzi oraz skomplikowane relacje w ich rodzinie.

Autorka dotarła do bogatego archiwum listów, zapisków, wideo i audiokronik rodzinnych, z których pozlepiała chronologicznie to, co składa się na w miarę obiektywny obraz Beksińskich. Udało jej się również porozmawiać ze znajomymi i przyjaciółmi rodziny. Pokazuje korzenie Beksińskich, ich pracę, zainteresowania, pasje graniczące z obsesjami, stosunek do sztuki, przywiązanie do miejsc, dziwactwa i poglądy. Obraz jaki się z tego wyłania jest mocno zaskakujący. Zdzisław to człowiek wielu pasji, którym oddaje się całym sobą. Nie ma w jego życiu miejsca dla dziecka. Tomek od najwcześniejszych lat traktowany jest bardziej jak partner niż jak dziecko, któremu trzeba poświecić innego rodzaju uwagę. Brak w tej rodzinie ciepła, lecz nie wynika to z patologii, lecz specyficznego charakteru ojca. Z kolei Tomasz od zawsze był inny, a rodzicie podsycali w nim tę odmienność, która ostatecznie nie pozwoliła mu żyć pełnią życia.

Trzecią osobą rodzinnego dramatu jest matka Tomka, ukochana żona Zdzisława, która przez całe życie żyła w cieniu męża, usługując mu i podporządkowując się jego sztuce i pasjom. Nie ma w niej jednak rozgoryczenia, ponieważ wierzy w geniusz męża i wspiera go jak potrafi. Ewa Zofia jest najmniej widoczną, lecz najbardziej pozytywną postacią.

Ogromnie podobało mi się, że w książce są fakty, fakty, fakty i kilka subiektywnych wypowiedzi znajomych Beksińskich. Samej autorki w niej nie ma. Grzebałkowska nie wartościuje, nie ocenia, nie wyraża swojego zdania. Jest niczym aptekarz, który stara się wymierzyć doskonałe proporcje, takie, które nie przekłamują. Nie słodzi, ale i nie demonizuje. Pokazuje aspekt humorystyczny i dramatyczny. Wybiera materiały tak, by czytelnik sam mógł dokonać własnej oceny. Chociaż to biografia i wiadomym jest, że portretowane w niej osoby już nie żyją, powszechnie znane są okoliczności ich śmierci, to zbliżając się do końca denerwowałam się smutnym zakończeniem. Czy to świadomie, czy przypadkiem, autorce udało się zbudować napięcie jak w thrillerze.

Mogłabym pisać i pisać, bo to najlepsza książka jaką czytałam w ostatnich miesiącach - jest tak dobra, że mając ebooka, dokupiłam jeszcze wydanie papierowe. Koniecznie przeczytajcie.

Autorka, Magdalena Grzebałkowska, na spotkaniu autorskim w Bibliotece Raczyńskich.

czwartek, 12 czerwca 2014, agnieszka_kalus

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/06/12 23:29:03
Koniecznie przeczytam, już dawno mam chrapkę na tę książkę :) Bardzo na mnie działają obrazy Beksińskiego i chcę się teraz przekonać co w nim "siedziało".
-
2014/06/13 08:16:20
To samo wrażenie po lekturze, dla mnie to książka tego roku. A Grzebałkowską bardzo cenię, nie tylko za tę biografię.
-
2014/06/14 15:29:06
Również polecam - świetna książka...
-
2014/06/14 15:31:01
Również polecam - świetna książka...
-
2014/06/22 10:07:44
Ano właśnie, ja też zastanawiałam się, czy e-book, czy zwykła książka i stwierdziłam, że lepsza w tym przypadku papierowa
-
2014/10/10 11:02:47
"Trzecią osobą rodzinnego dramatu jest matka Tomka, ukochana żona Zdzisława, która przez całe życie żyła w cieniu męża, usługując mu i podporządkowując się jego sztuce i pasjom. Nie ma w niej jednak rozgoryczenia, ponieważ wierzy w geniusz męża i wspiera go jak potrafi. Ewa jest najmniej widoczną, lecz najbardziej pozytywną postacią."

A nie Zofia przypadkiem? ;) Dobra książka. Chyba najlepsza, jaką przeczytałam w tym roku.


-
2014/10/10 18:29:22
Zofia? Tak, Zofia.
Pisząc ten tekst zaraz po przeczytaniu książki, pewnie dałabym sobie rękę uciąć, że wszystko pamiętam, a jednak się pomyliłam ;)
Wiele razy pisałam już, że mam taką fatalną przypadłość, że NIGDY nie pamiętam imion i nazwisk bohaterów książek, które czytam. Nawet wtedy gdy jeszcze je czytam.... I nawet gdy nie są to postaci fikcyjne.
Dla mnie to też jedna z najlepszych książek przeczytanych w ostatnich latach.
-
2014/10/13 16:54:01
Ja potrafię nie pamiętać, o czym była książka kilka tygodni po jej przeczytaniu. Więc nie wiem, czyja przypadłość jest gorsza :) Ale widać, każdy jakąś ma :)
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...