Blog > Komentarze do wpisu
Ocaliła mnie łza, Angele Lieby

Świat Książki, 2013

Liczba stron: 190

Rzadko sięgam po książki, w których opisywane są osobiste doświadczenia związane z chorobami, trudnym dzieciństwem czy innymi traumatycznymi przeżyciami. W większości jest to literatura niskich lotów, nastawiona na dwa cele - wzruszyć czytelnika i dobrze się sprzedać -  nic się bowiem lepiej nie sprzedaje jak odrobina sensacji. Przy okazji wyrzucenie z siebie złych wspomnień może wpłynąć lepiej na poturbowaną psychikę autora niż wszystkie sesje terapeutyczne razem wzięte. "Ocaliła mnie łza" wyróżnia się spośród innych książek tego typu tym, że koncentruje się na faktach i stroni od ckliwości.

Autorka (przy współpracy dziennikarza) opisała wstrząsającą historię. Jednak, jej celem nie było wywołanie wzruszenia w czytelniku. Cel, który postawiła przed sobą jest znacznie trudniejszy do osiągnięcia. Angele Lieby pragnie dotrzeć do sumień i serc pracowników służby zdrowia, która bardzo ją zawiodła podczas choroby.

Angele ma dorosłą córkę i kochającego męża, jest czynna zawodowo, wysportowana, uwielbia jazdę na rowerze i wędrówki po górach. Wygląda młodo, tak też się czuje, choć zbliża się do pięćdziesiątki. Pewnego dnia trafia do szpitala z silną migreną. Lekarze nie mogąc zdiagnozować, co jej dolega, próbują pozbyć się problemu, wypisując ją do domu. Na to nie zgadza się mąż Angele, która w tym czasie zaczyna tracić przytomność. Zostaje więc wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej. Badania dalej nie mówią niczego konkretnego, ale chora po odstawieniu leków, wciąż nie może się wybudzić. Jej ciało zupełnie na nic nie reaguje. Po zaledwie kilku dniach od przyjęcia do szpitala, lekarze sugerują odłączenie jej od urządzeń podtrzymujących życie. Rodzina przeżywa dramat.

A jeszcze większy dramat przeżywa Angele, której umysł pracuje normalnie i wszystko słyszy. Jest świadoma swojego stanu, ale jej ciało nie reaguje na bodźce - ani zewnętrzne, ani sygnały wysyłane przez mózg. Tytułowa łza uratuje jej życie. Jednak wybudzenie się ze śpiączki to dopiero pierwszy krok do ozdrowienia. Przed chorą długa droga do sprawności. W trakcie rehabilitacji Angele uświadamia sobie jak niewiele dzieliło ją od śmierci i zastanawia się ilu pacjentów zostało skazanych na nią przez nieodpowiedzialnych lekarzy i zaniedbanie procedur. A ilu z nich zginęło będąc świadomymi nadchodzącego końca?

Czas, kiedy ciało spało, a umysł pracował, był przeżyciem traumatycznym nie tylko ze względu na niemoc wyrwania się z tego stanu. Przerażające było to, w jaki sposób personel medyczny traktuje pacjentów - człowiek w śpiączce nie jest podmiotem, dla wielu z nich jest przedmiotem. Często niepotrzebnym. Co gorsza, okres rehabilitacji również nie przebiegał bez ewidentnych błędów ze strony tych, którym ze względu na doświadczenie należałoby ufać. Niestety, medycy lubią myśleć o sobie, że są nieomylni.

Z jednej strony mamy więc opis rzadkiego przypadku medycznego, relację z pierwszej ręki. Z drugiej, apel do ludzi zajmujących się ciężko chorymi o godne traktowanie swoich pacjentów. W tle przewija się również inny wątek - Angele opowiada jak ważna była dla niej determinacja rodziny i pomoc męża, który trwając przy niej, pomógł jej przeobrazić się z roślinki, z powrotem w aktywną kobietę. Teraz, kobietę z misją.

Naprawdę warto przeczytać!

sobota, 21 września 2013, agnieszka_kalus

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...