Blog > Komentarze do wpisu
Kochanowo i okolice, Przemek Jurek

Anakonda, 2013

Liczba stron: 454

Zacznę od tego, że bardzo podoba mi się okładka - elektryzujące kolory, wzmacniacz i gitara oraz napis w stylu heavy metalu. Taka grafika od razu przyciąga mój wzrok w księgarni, tym bardziej, że sugeruje tematykę związaną z muzyką. I co tu ukrywać - powiem od razu - treść jest równie energizująca jak okładka.

Exterminator jest zespołem grającym brutal death metal. W jego skład wchodzi pięciu muzyków pozbawionych złudzeń i traktujących zespół jako niewinne hobby. Niektórzy członkowie zespołu założyli już rodziny, wszyscy pracują (jest wśród nich bibliotekarz, nauczyciel, bankowiec), a cotygodniowe próby w domu kultury w Kochanowie, gdzie mieszkają, są okazją do pogadania z kumplami i wypicia piwa. Wszyscy znają się od dziecka, chodzili ze sobą do szkoły, studiowali w tym samym mieście i po podbojach Wrocławia, osiedlili się na dobre w Kochanowie w Kotlinie Kłodzkiej.

Ta sielanka zostaje zakłócona przez niespodziewaną wiadomość przyniesioną przez basistę Exterminatora - najbardziej nieustatkowanego ze wszystkich członków grupy. Basista, korzystając ze znajomości z pracownikiem ratusza, załatwił zespołowi występ na - uwaga - gminnych dożynkach jako support zespołu Kombii. Wieść to budzi pusty śmiech u jego przyjaciół. Dożynki i death metal?! Wójt liczy na złagodzenie repertuaru, a kartą przetargową jest stypendium dla utalentowanej młodzieży wiejskiej. Wszystko to zakrawa na niezły dowcip. Dożynki? Trzydziestoletnia młodzież? Koncert z Kombii? Exterminator podejmuje wyzwanie i przygotowuje się do pierwszego występu przed szerszą publicznością.

Opisy teraźniejszych zmagań członków zespołu z wymaganiami gminy i życiem osobistym przetykane są wspomnieniami Marcysia (leadera grupy). Marcyś w dzieciństwie był fanem starego Kombi, a sentyment do zespołu pozostał w nim do dziś. Czytając wspomnienia Marcysia dowiadujemy się jak rozwijały się jego zainteresowania muzyczne i jak z fana Kombi przedzierzgnął się w muzyka grupy grającej ciężkie brzmienia.

Jak to się bajecznie czyta! Treść książki ucieszy szczególne kogoś takiego jak ja, kto urodził się wtedy, co Marcyś i pamięta czasy Kasprzaków, kaset, nagrywanie z radia, nawet Kombi, którego ktoś taki jak ja ;) nie słuchał, gdy miał lat 10 i nie słuchał też później. Czytanie tej historii opowiedzianej z humorem i przymrużeniem oka jest jak nostalgiczna podróż w przeszłość. Natomiast wątek dożynek i wszystkiego, co się z nimi wiąże, a co jest clou całej historii, pokazuje jak zwykły człowiek, czy też zwykły zespół death metalowy, może zostać uwikłany w gminną politykę i pozbawiony złudzeń. Rozterki muzyków oraz ich podupadające mniemanie o sobie nadają powieści rys tragikomedii.

Wydanie uzupełnione jest o tekst z podziałem na role (jakby ktoś chciał sobie wystawić sztukę). Przy okazji wspomnę, że rzeczywiście doczekała się ona adaptacji teatralnych i grana jest przez kilka teatrów w kraju. Jeśli macie możliwość, koniecznie obejrzyjcie. Opierając się na swoich wrażeniach z lektury, zakładam, że warto. Ja jestem oczarowana powieścią.

 

Moja ocena: 5/6

czwartek, 11 lipca 2013, agnieszka_kalus

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/07/11 16:51:06
czytałam i też mnie urzekła, oceniłam podobnie do Ciebie, teraz tylko czekać na kontynuację! :)
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...