Blog > Komentarze do wpisu
Jutro przypłynie królowa, Maciej Wasielewski

Czarne, 2013

Liczba stron: 166

Pitcairn to mała wyspa na Oceanie Spokojnym pod jurysdykcją Wielkiej Brytanii, jako że zaludniają ją potomkowie buntowników z Bounty. Odcięta od reszty świata, pozornie idylliczna, zamieszkała przez około 50 osób. Od najbliższej zaludnionej wyspy dzielą ją setki kilometrów, statki przybywają jedynie kilka razy w roku, czasem przypłynie jakiś jacht. Nie jest jednak łatwo zacumować przy Pitcairn - mieszkańcy nie wybudowali portu i niechętnie widzą u siebie przybyszy z zewnątrz. Słowo "niechętnie" to zbyt łagodny przymiotnik - obcym, a w szczególności dziennikarzom grozi się śmiercią, a wyspiarze zrobią wszystko, by ich pilnie strzeżone sekrety nie wyciekły na zewnątrz. Nie da się także z wyspy wyjechać, bo skąd wziąć na to pieniądze? Dokąd się udać bez grosza przy duszy? Maciej Wasielewski został zaakceptowany, ponieważ podał się za antropologa badającego sagi żeglarskie.

Czym Pitcairnejczycy nie chcą się dzielić? Co tak chronią? Złota? Skarbów ukrytych przez piratów? Złoży surowców naturalnych, na które chrapkę mogłyby mieć wielkie koncerny? Nie wydaje mi się, żeby coś takiego znajdowało się na Pitcairn. Mieszkańcy chronią swoją prywatność. Trudno się przyczepić do tego stwierdzenia, prawda? Wydaje się, że mają ku temu pełne prawo. I gdyby tylko ich styl życia nie opierał się na krzywdzeniu innych, wszystko byłoby w porządku.

Izolacja od świata sprawiła, że niektórzy mężczyźni mieszkający na wyspie poczuli się całkowicie bezkarni i narzucili swoje przestępcze normy pozostałym wyspiarzom. Za niesubordynację, a przede wszystkim informowanie świata o tym, co na wyspie, grozi nagły, nieszczęśliwy wypadek na klifach. Ich bezkarność nie polega tylko i wyłącznie na swobodnym dysponowaniu subwencjami, zagarnianiu najlepiej płatnych posad i sprawowaniu faktycznej władzy na wyspie. Oni chcą więcej. Chcą, więc biorą, bo przecież w tak małej społeczności, wszystko jest wspólne. Również dziewczynki. Siedmio- czy trzynastoletnie - bez różnicy. Chyba każda z nich została wielokrotnie zgwałcona, pod okiem ojców, matek i dziadków. Nie wiadomo od jak dawna to trwało, ale za sprawą jednej z ofiar, sprawa znalazła się w sądzie. I w tym miejscu czytelnikowi opadają ręce...

Bezradność, bezsilność, smutek, strach to cechy słabych. A wiadomo, że światem rządzą silni, a co dopiero tak małą wyspą. Silni na wyspie są potrzebni do budowania dróg, dbania o interesy wspólnoty. Wspólnota ważniejsza jest od małych dziewczynek. Wspólnota na Pitcairn jest sprawą nadrzędną i wara wam wszyscy, którzy chcielibyście wtrącać się w sprawy wyspy.

Po takiej książce, nic tylko iść sobie palnąć w łeb. Wasielewski opisał zło w czystej postaci, zło, które się odradza, zło, które dostaje zielone światło, zło, które pozostawia gorycz w ustach. Czytajcie i płaczcie...

wtorek, 04 czerwca 2013, agnieszka_kalus
Tagi: reportaż

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/06/05 10:26:01
Czytałam o tej książce w "Książkach" i choć lubię reportaże chyba po ten nie sięgnę. Takie małe zamkniete społeczności budzą we mnie lęk i chyba, sądząc z tego, co piszesz, uzasadniony...
-
2013/06/06 22:35:53
Lęk, lękiem, ale poznać trzeba, co kryje mrok w człowieku.
-
2013/06/11 18:09:35
przeczytałam, bolało, ale lektura warta tych wszystkich przeżyć.
-
2013/06/14 18:54:36
Weszłam specjalnie po to by przeczytać tę recenzję, bo zastanawiam się nad kupnem tej książki, ale przeraża mnie Twoje stwierdzenie "czytajcie i płaczcie"...
kolodynska.pl
-
Gość: Ala, *.adsl.inetia.pl
2013/07/05 20:07:17
Przeczytałam, jestem wstrząśnięta. Mają swój profil na fejsie: www.facebook.com/PitcairnIslandsTourism
same cudowne posty................................
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...