|
Blog > Komentarze do wpisu
Upiory Czarnobyla, Wojciech Wiktorowski
Marginesy, 2011 Liczba stron: 240 Akcja powieści ma miejsce pod koniec lat osiemdziesiątych. Głównym bohaterem jest reporter telewizji, który w imię przyjaźni i idealistycznego dążenia do prawdy, prowadzi prywatne śledztwo. Po wybuchu reaktora jądrowego w Czarnobylu społeczeństwo polskie nie otrzymuje rzetelnych informacji na temat zagrożeń związanych z podwyższonym promieniowaniem. Mimo tego, że dysponujemy nowoczesną jak na owe czasy stacją pomiarową, nikomu nie w smak publikowanie prawdziwych danych. Jest jednak jeden człowiek, w powieści nazywany Doktorem, który bada i dokumentuje realne skażenie. Prywatnie jest on znajomym dziennikarza. Kiedy Doktor ginie w podejrzanych okolicznościach, władze bardzo szybko zamykają śledztwo i ogłaszają, że naukowiec popełnił samobójstwo. Ani żona, ani dziennikarz nie wierzą w tę wersję. Ten ostatni próbuje zbadać prawdziwy przebieg zdarzeń oraz poznać przyczynę, dla której Doktor mógł być niewygodny dla władzy. Czy jego śmierć ma coś wspólnego z prowadzonymi przez niego badaniami po wybuchu w Czarnobylu? W dalszej części książki obserwujemy prywatną krucjatę dziennikarza. Można się łatwo przekonać o tym, że sprawa śmierci Doktora jest śliska, ponieważ po drodze ginie jeszcze kilka osób, z których każda mogła wiedzieć coś, co przybliżyłoby redaktora do prawdy. Sama intryga kryminalna jest ciekawa, tym bardziej, że powstała na kanwie prawdziwych, do tej pory niewyjaśnionych wydarzeń związanych z wybuchem reaktora w Czarnobylu. Gorzej z wykonaniem. Kilka rzeczy zupełnie mnie nie przekonuje. Nieodgadnione są dla mnie motywy reportera próbującego popełnić samobójstwo. Przez całą książkę nic nie wskazywało na to, że facet ma zrytą psychikę, aż nagle uświadomiwszy sobie bezsens swoich działań związanych z wyjaśnieniem sprawy Doktora, postanawia skończyć z sobą. Jeszcze mniej wiarygodne jest pojawienie się ekipy filmowej na spontanicznie wybranym w tym celu miejscu. A już obecność agenta rosyjskiego w roli producenta nagrania jest całkowicie absurdalna. Mam wrażenie, że pod koniec zabrakło pomysłu na zamkniecie niektórych wątków książki. Szkoda, bo 3/4 powieści czytało się całkiem dobrze. Mimo powyższych zastrzeżeń, uważam, że osoby interesujące się sprawą Czarnobyla powinny sięgnąć po tę powieść. UZUPEŁNIENIE:
środa, 22 lutego 2012, dededan
TrackBack
|
![]() Wypromuj również swoją stronę |
Pozdrowienia :)