|
Blog > Komentarze do wpisu
Życie po mężczyźnie, Hanna Samson
Znak, 2012 Liczba stron: 174 "Pamiętnik z czasu znikania. Literatura postmenstruacyjna. Adresowana do kobiet 55+, do których mało co na świecie jest adresowane poza kursami dla bezrobotnych i reklamą kleju do protez. Osoby poza targetem pism dla kobiet. Bezpłciowe, wykluczone, niewidzialne prządki codzienności, do których i ja coraz bardziej się zaliczam, co przyjmuję ze smutkiem i ulgą." Tak o swojej książce mówi bohaterka. Zaszywa się w swoim domu na wsi aby spisać istotne fakty swojego życia, uporządkować pewne sprawy osobiste, przemyśleć to, co przed nią i to, co za nią. Pamiętnik nie jest typowym pamiętnikiem, ponieważ autorka wielokrotnie zwraca się do czytelnika. Fikcja literacka i fakty z życia Hanny Samson zlewają się, mieszają, czego rezultatem jest postać głównej bohaterki. Kobieta pod pięćdziesiątkę w Polsce kojarzy się bardzo stereotypowo - kościółek w niedzielę i dzień powszedni, seriale, włóczkowy beret, wąskie zainteresowania nie sięgające poza obręb dzielnicy. Bohaterka tej książki jest inna - zamiast kościoła cieszy się wolnością, którą daje jej dom na wsi, mały lasek, przybiegające na podwórko dzikie zwierzęta oraz zabawy z psem. W chwilach zadumy planuje zbrodnię doskonałą. Zemstę za odebrane jej nadzieje na godną starość. Bohaterka dokonuje podsumowania swojego dzieciństwa, w którym zdominowana była przez matkę oraz dwóch małżeństw, z których żadne nie skończyło się szczęśliwie. Żałuje tego, że nigdy nie zdecydowała się na dziecko, ponieważ chciałaby mieć komu przekazać zasady według których żyje. I chociaż tematyka wydaje się być poważna, to książkę czyta się wyśmienicie. Napisana jest potocznym językiem i pełnym emocji stylem. Kolejne obrazy życia bohaterki następują po sobie w szybkim tempie, zabierając czytelnika w podróż od dzieciństwa do dorosłości oraz zaawansowanej dojrzałości, którą bohaterka wita ze smutkiem, że kończy się pewien etap jej życia, a nieuchronnie zbliża jego koniec. Odczuwa mimo to ulgę, bo do pewnych spraw nie musi już wracać, może darować sobie element rozgrywek damsko-męskich, nie napinać się zawodowo, nie udowadniać nikomu własnej wartości. Jest, tym czym była dotychczas i to się już nie zmieni. Mała książka a tyle emocji, tyle przemyśleń, tyle radości z czytania. Polecam!
Moja ocena: 4,5/6 czwartek, 26 stycznia 2012, dededan
TrackBack
Komentarze
Gość: Książkozaur, 89-69-217-33.dynamic.chello.pl
2012/01/26 15:51:43
No nie wiem, ja mam zupełnie inny obraz kobiet po 50. Ten przedstawiony tutaj to jak dla mnie co najmniej 65+. A moja mama (lat 55) zwyczajnie by się obraziła, gdybym jej dała taką książkę dla kobiet 55+ "do kościółka w niedzielę i dni powszednie i z włóczkowym beretem".
2012/01/26 16:21:30
Masz rację, nasze mamy już nie, ale pokolenie wcześniej w dużej mierze takie było. Poza tym my 30-40 latki mamy też inny punkt widzenia. Dla nastolatki pięćdziesięciolatka jest mentalną babcią.
2012/01/26 18:13:35
Brzmi jak o moich Rodzicach, po 70-tce (73 i 79), ktorych energie podziwiam, uprawiaja ogrod, wychodza z psem na spacery i nieustannie lecza i kontroluja swoj stan zdrowia, na co trzeba miec duzo sil, a poza tym maja duze poczucie humoru, choc sily juz nie takie, jak po 50-tce.
Gość: kolmanka, user-109-243-229-145.play-internet.pl
2012/01/26 19:39:39
Też się zdziwiłam 55+ to kwiecie wieku. Moja mama ma co prawda 45 lat, ale myślę, że za te 10 lat będzie dokładnie taka sama. I tak jak poprzedniczki uważam, że target to co najmniej 68-70 lat. Chociaż ostatnio słuchając w Trójce Czubaszek, która twierdziła, że kobieta nie ma lat. Jedynie jej osobowość i charakter odzwierciedlają metrykę:)
2012/01/26 22:58:22
Kobieta pod 50. powszechnie kojarzy się z moherowym beretem i kościółkiem w niedzielę? Tak mnie ta opinia zaskoczyła, że postanowiłam skomentować, zajrzałam więc do komentarzy - i się zdziwiłam. Nie jestem sama! :))
Moim zdaniem 50, a na pewno pod 50 czyli 45+ to całkiem niezły wiek: odchowane dzieci i niezależność finansowa. Jeśli czyjeś potrzeby i możliwości ograniczają się do kościółka w niedzielę, jego sprawa, ale nie sądzę, żeby to był powszechny wybór. To raczej opcja 70+, a i to niekoniecznie. Mohery to chyba jednak gatunek, który zanika ;)
Gość: , 088156167103.rzeszow.vectranet.pl
2012/02/09 12:35:16
a ja mam zamiar książkę przeczytać mam 48 lat i cały czas zmagam się z wtłaczaniem mnie przez rodzinę a szczególnie męża w jakieś szufladki - to wypada to nie wypada - . Pewnie w dużych miastach kobiety mniej czują presję otoczenia ale w mniejszych pewne rzeczy są zabronione lub dozwolone .
|
![]() Wypromuj również swoją stronę |