Blog > Komentarze do wpisu
Kolor magii (komiks wg powieści Terry'ego Pratchetta)

Nie mam cierpliwości dla Pratchetta. Często czytam pozytywne recenzje jego powieści, napalam się, wypożyczam jakąś książkę, po czym następuje spore rozczarowanie. Tym razem postanowiłam pójść na skróty i wypożyczyłam komiks na podstawie powieści "Kolor magii." I znowu nastąpiło to samo - nuda, nuda, nuda...

Ten komiks jest dość cienki. Siadałam do niego ze trzy razy i dotrwałam najwyżej do połowy.

Co mi się nie podoba:

- dziwne nazwy postaci i krain,

- nieprzekonujące postacie, do których nie czuję sympatii, i których losy ZUPEŁNIE mnie nie interesują,

- dziwne skróty fabularne - w jednej chwili bohaterowie przeżywają jakąś "mrożącą krew w żyłach" przygodę, a po chwili znajdują się w innym miejscu za sprawą jakiegoś zagięcia czasoprzestrzeni,

- wyskakujące zewsząd potwory,

- pojawiające się na drodze światy / miasta / krainy znajdujące się w nieprawdopodobnych miejscach (np. w drzewie),

- generalnie nie trawię braku reguł w fabule, nie przekonuje mnie pratchettowski styl ani jego pomysły.

Komiks przepełnił czarę rozczarowania. Teraz definitywnie mówię good-bye wszelkim Pratchettom i uodparniam się na kuszenie jego powieściami.

Zachęcam do przeczytania dyskusji na temat twórczości T.P., która wczoraj rozgorzała pod moim wpisem na Facebooku. A Wy do której grupy się zaliczacie: zwolenników twórczości tego autora czy jej przeciwników?

poniedziałek, 19 grudnia 2011, dededan

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/12/19 18:56:55
Nigdy nie czytałam książek tego autora, ale po Twojej recenzji raczej zwolennikiem nie będę.
czytamsobie-jasmina.blogspot.com/
-
2011/12/19 19:44:02
Zwolennik, acz nie hurraoptymistyczny. Po prostu lubię :)
-
2011/12/19 21:58:49
Zanim trafiłam na blogosferę udzielałam się na pewnym forum, gdzie czytało się sporo fantastyki a Pratchett był rodzajem bożka. Próbowałam się w to wkręcić, przeczytałam ze trzy jego książki (w tym jedną na spółkę z Gaimanem, "Dobry omen") i pewnej rozrywki mi dostarczyły, ale zachwytu nie było i nie miałam też ciągot, żeby przeczytać więcej. Lubię, jak książka mnie w jakiś sposób wzbogaca, nie pozwala o sobie zapomnieć, a Pratchett to chyba rodzaj jednorazowej rozrywki - przeczytam, uśmiechnę się, odstawię, zapomnę, po kilku tygodniach już nie pamiętam nawet, o co chodziło. Więc uczucia mam raczej mieszane. Ale dobrze, że jest ktoś taki jak Ty, kto zdecydowanie jest na nie, bo mam czasem wrażenie że rozprawianie o tym jaki Pratchett jest fajny jest obecnie w modzie.
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę