|
Blog > Komentarze do wpisu
Trzy żywoty świętych, Eduardo Mendoza
Znak, 2011 Liczba stron: 180 Biorąc książkę do ręki nie zdawałam sobie sprawy, że zawiera trzy opowiadania. Przyznam, że niezbyt uważnie śledziłam informacje o książce, gdy przeglądałam nowości i zapowiedzi wydawnicze. Po prostu przyjęłam, że skoro wydano książkę Mendozy, to będę chciała ją przeczytać. Zbiór zawiera trzy opowiadania: Wieloryba, Finał Dubslava i Pomyłkę. Pierwsze z opowiadań jest najdłuższe, zajmuje ponad połowę objętości książki i w nim najbardziej czuć typowy dla Mendozy styl pisarstwa; miejsca oraz klimat, którego nie sposób pomylić z niczym innym. Rzecz dzieje się w Barcelonie w latach pięćdziesiątych. Bogata ciotka narratora, będącego wówczas chłopcem, przyjmuje pod swój dach biskupa, który przybył do Hiszpanii na Kongres Eucharystyczny. Jest nieco rozczarowana tym, że do jej zacnego domostwa trafia biskup z końca świata, który ponadto nie jest zbyt wylewny. Jednak robi dobrą minę i stara się gościowi jak najbardziej umilić czas spędzony w Barcelonie. Wkrótce okazuje się, że biskup nie ma dokąd wracać, bo w czasie jego nieobecności w kraju wybuchł krwawy przewrót. Co począć z biskupem? Jak potoczą się jego losy? "Finał Dubslava" rozczarował mnie. Opowiada o młodym mężczyźnie, który po nieokreślonym ataku zagrażającym jego życiu postanawia dotrzeć do miejsca, które przetaczało mu się przed oczami w czasie, gdy był nieprzytomny. Wyrusza do Afryki i tam dochodzi do wniosków, że każdy rodzaj cywilizacji tylko oszukuje i udaje, że rozumie świat, aby zatrzeć wrażenie ignorancji, polepszyć mniemanie o sobie, pozorować rozwój. To opowiadanie zupełnie do mnie nie przemówiło. "Pomyłka" w większej części toczy się w więzieniu podczas kursów dla osadzonych. Młoda nauczycielka literatury trafia na ucznia, który choć nie umie ująć w słowa swoich wrażeń, rozumie to, co czyta, i chce czytać więcej. Praca z nim nie tyle przysparza jej radości, bo osadzony jest raczej zadufany w sobie, co jest odskocznią od monotonni. Nauczycielka poleca mu lektury, pożycza swoje książki, dyskutuje z nim o literaturze. Po latach okazuje się, że więzień zrobił ogromną karierę literacką, a każda jego powieść jest bestsellerem. Czyja w tym zasługa? Czy jest wdzięczny swojej nauczycielce za pokierowanie jego losem? Czy ona uważa, że miała wpływ na jego przyszłość? Bardzo ciekawe, smutne opowiadanie. Po lekturze odnoszę wrażenie przypadkowości takiego doboru opowiadań. Każde z nich niesie w sobie sporo pesymizmu, pokazuje ludzi zgorzkniałych, zrezygnowanych, na pewno nie świętych. Ich walka ze światem często przechodzi niezauważona, choć może oni pragnęliby rozgłosu. Dubslav stara się nakreślić innym swój punkt widzenia, ale raczej bez powodzenia. Biskup musi zmierzyć się z rzeczywistością i robi to na swój sposób, kierując się prawem dżungli, a nie prawem boskim. Pisarz z ostatniego opowiadania wie, że mimo kariery literackiej jest wart tyle samo ile wtedy, gdy siedział w więzieniu. Mendoza w poważnym wydaniu i krótkiej formie przerósł mnie w tej chwili.
Moja ocena: 4/6 czwartek, 21 lipca 2011, dededan
TrackBack
Komentarze
avo_lusion
2011/07/21 15:04:04
Przyznam, że twórczość autora jedynie obiła mi się obiła o uszy. Chyba jednak nie jest to literatura, która przemawia do mojej duszy, choć czytałam sporo hiszpańskich twórców ;) Jak dla mnie przoduje Zafon, choć chyba trudno to porównać!
2011/07/21 17:09:13
mam mieszane uczucia co do tej książki, jeszcze się zastanowię czy ją kupić.
2011/07/22 16:14:56
Mandozę na poważnie znam tylko z "Miasta cudów". I mimo, że mi się podobało, to zdecydowanie wolę Mendozę w wersji z poczuciem humoru :) Do dziś pamiętam, jak niemal płakałam ze śmiechu czytając 2 lata temu "Przygodę fryzjera damskiego".
|
![]() Wypromuj również swoją stronę |