Blog > Komentarze do wpisu
Mój chłopiec, motor i ja, Halina Korolec-Bujakowska

WAB / Poradnia K, 2011

Liczba stron: 367

Aż ponad siedemdziesiąt lat musiało upłynąć od momentu zakończenia podróży do momentu publikacji zapisków poczynionych przez Halinę. Niestety upłynęło też dużo czasu od śmierci Haliny i Stacha. Książką mogą się jednak cieszyć niezliczone rzesze czytelników oraz rodzina Bujakowskich. A opowieść w niej zapisana jest niesamowita!

Wkrótce po ślubie Halina i Stach postanowili zrobić coś niezwykłego. Wyruszyć w podróż do najdalszego zakątka Azji, do którego dostać się można lądem - do Szanghaju. Podróż miała to być niezwykła, ponieważ odbyta na motocyklu z koszykiem dla pasażera. Zaplanowali to sobie najpierw nie dzieląc się z innymi, potem wspólnie ze znajomymi zastanawiali się co należałoby zabrać ze sobą. Okazało się, że wszystkiego nie dało się przewidzieć.

Zaraz po wyjeździe z Europy zaczęła się prawdziwa przygoda - żar i pył pustyni, błoto pory monsunowej, śniegi w wyższych partiach gór. Ludzie i motor stanowili jedność, bez motoru dalsza podróż nie byłaby możliwa, zatem wypychali go z błota, przenosili nad większymi przeszkodami, reperowali dętki i szprychy kilka razy dziennie, walczyli z żywiołem. A kiedy coś popsuło się na dobre, musieli czekać i pół roku na skraju dżungli na przesyłkę z brakującą częścią.

Przez wiele miesięcy doskwierały im wszelkie niewygody - deszcz, chłód, głód, gdy spóźniały się przekazy pieniężne, dręczyły ich choroby (tyfus, malaria, zakażenia), chwilami małżeństwo było wykończone psychicznie. Pociechą stało się przygarnięcie małego niedźwiadka, dłuższy odpoczynek od drogi i życie w rytmie natury.

Podróż z Druskiennik do Szanghaju zajęła im trzy lata... Poznali w tym czasie swoją wytrzymałość, hart ducha, siebie wzajemnie. Poznali też dobrych i złych ludzi. Tych, którzy dzielili się z nimi tym, co mieli, chronili ich w drodze, przyjmowali pod swój dach. Oraz tych, którzy bezwzględnie starali się ich wykorzystać, oszukać, okraść.

Nie wyobrażam sobie tego zmęczenia, brudu, hałasu i wszędobylskiej ciekawości wieśniaków, którzy otaczali ich obozowisko podczas każdego niemal postoju, nie zostawiając zbyt wiele miejsca na intymność. To byli ludzie wielkiego ducha. Godni podziwu i bardzo sympatyczni. Szkoda, że ich życie zostało pogmatwane zaraz po zakończeniu wyprawy wraz z wybuchem drugiej wojny światowej.

Genialna lektura! Dodam jeszcze, że jest bardzo pięknie wydana, zawiera reprodukcje wielu zdjęć robionych podczas wyprawy.

 

Moja ocena: 5,5/6

wtorek, 19 lipca 2011, dededan

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/07/19 23:51:54
Też jestem pod dużym wrażeniem. Bardzo mi się ksiażka podobała. Zadziwiająca świeżość opisu - choć minęło tyle lat! Pozdrawiam!
-
2011/07/20 08:21:02
Zainteresowałaś mnie swoimi czytelniczymi wrażeniami. Z ciekawości sięgnę po tę pozycję.
-
2011/07/20 11:56:17
Witam! Nominowałam cię do nagrody "One Lovely Blog Award".. Wiem, że nie wszyscy lubią tego typu zabawy, ale jeśli sprawi ci ona radość, będzie mi miło :)
-
2011/07/20 12:10:54
Hej, informuję, że zostałaś nominowana do nagrody One lovely blog award:) Szczegółu na moim blogu.
-
2011/07/20 12:38:56
Bernadetta, pozdrawiam i cieszę się, że nasze ścieżki czytelnicze często na siebie nachodzą :-)
Cyrysia, przyjemnej lektury!
Paideia i dr Kohoutek - bardzo Wam dziękuję! Cieszę się, że mnie czytacie.
-
2011/07/21 15:28:23
Zapowiada się bardzo ciekawie. Dopisałam do listy. Dzięki za wskazówkę. Pozdrawiam!
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2012/06/13 22:10:05
książka rewelacyjna, czuję niedosyt, że tak krótka
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...