Blog > Komentarze do wpisu
Nuda, Alberto Moravia

WAB, 2010

Liczba stron: 286

Alberto Moravia był jednym z moich ulubionych autorów w czasach, gdy przechodziłam z etapu literatury młodzieżowej na literaturę skierowaną do dorosłego czytelnika. Dodam jeszcze, że drugim ulubionym był Vladimir Nabokov. Książki obu autorów były do nabycia w księgarniach, skompletowałam i przeczytałam prawie wszystko to, co zostało wówczas wydane. Mocne uderzenie oraz świetna literatura spod pióra obu panów, w dużym stopniu ukształtowały mój gust literacki. "Nuda" została wydana po raz pierwszy w Polsce w ubiegłym roku. Wiedziałam, że chcę tę książkę przeczytać, a równocześnie bałam się, że mogę już nie odczuwać Moravii tak, jak dwadzieścia lat temu.

Dino ma 35 lat. Od kilku lat udaje, że jest malarzem, choć nie odnosi sukcesów w tej dziedzinie, ani nie przykłada się do malarstwa. Hobby to wymyślił po to, by zaleźć pretekst do wyprowadzki z posiadłości matki i odcięcia się od ogromnych pieniędzy, którymi zarządza jego matka - miliarderka. Jednocześnie, Dino wciąż korzysta z pieniędzy rodziny, bo każdego miesiąca otrzymuje pewną kwotę do swojej dyspozycji. Żywot próżniaka odbija się na Dinie w sposób oczywisty - nudzi się. Nuda jest uczuciem, które towarzyszy mu od wczesnego dzieciństwa, poprzez młodość i wiek dojrzały. Mężczyzna opisuje nudę jako niemożność wytworzenia jakichkolwiek więzi między nim a dowolnym przedmiotem lub człowiekiem. W rezultacie ludzi traktuje przedmiotowo.

By pokonać kolejną falę nudy, Dino nawiązuje romans z nastoletnią Cecylią. Ich związek opiera się tylko i wyłącznie na mechanicznie uprawianym seksie. Cecylia nie jest w żadnym razie partnerką do rozmowy - nie ma żadnych zainteresowań, nie ma przemyśleń, posługuje się półsłówkami. Między nią a Dinem jest przepaść. Okazuje się jednak, że Cecylia nie jest mu obojętna, co jest dla Dina zupełnie nowym, nieznanym doznaniem. Postanawia zrobić wszystko, co w jego mocy by albo podporządkować sobie wymykającą mu się dziewczynę, albo uprzedmiotowić ją, by stała się znów niczym nieznaczącą rzeczą, którą łatwo będzie opuścić.

Teraz, gdy pokrótce streściłam i przeczytałam fabułę książki, nie wydaje się ona straszna ani dołująca. Jednak w trakcie lektury przeżywałam prawdziwe katusze, tak wielkie, że raz po raz sięgałam po inną, lekką książkę, która rozwiewała moje agresywne myśli w stosunku do Dina. Najmniej drastyczną myślą było wstrząśnięcie tym człowiekiem. Bo jakże można się wciąż nudzić? Jak można być tak cynicznym, żeby żyć na garnuszku matki, a oskarżać ją i jej bogactwo o całe zło świata? Jak można uważać się za kogoś lepszego, tylko dlatego że mimo dostępu do nieprzebranych bogactw, żyje się jak biedak i zapominać wciąż o tym, że korzysta się z pieniędzy zarabianych i pomnażanych przez matkę? Co za różnica czy bierze się mało czy dużo, skoro i tak bierze się to, czym się gardzi? Moralne bagno jest takie same.

Stosunek Dina do Cecylii i Cecylii do Dina to drugi temat bez dna. Obie te postacie pozbawione są moralności oraz kluczowych zasad etyki. Można by powiedzieć, że trafił swój na swego. Dino i Cecylia spotykają się zawsze w jego pracowni, o ustalonej godzinie, kilka razy w tygodniu. Nie wychodzą nigdzie, nie zajmują się niczym wspólnie, nie mają znajomych. Opis ich związku, którego jedyną cechą jest seks, zawsze taki sam, zawsze według schematu, kojarzy się jednoznacznie z klientem i panią do towarzystwa. A jednak postępowanie Cecylii, która nie daje się wtłoczyć w schemat wymyślony dla niej przez Dina, burzy spokój mężczyzny i sprawia, że zachowuje się on coraz bardziej zaborczo.

"Nuda" to książka, przy której nie można się nudzić. To książka, która wyssie z czytelnika cały spokój, zaburzy funkcjonowanie, zdenerwuje do granic możliwości, sprawi, że ma się ochotę rzucić ją w kąt, a jednocześnie chce się czytać dalej. Rzadko się zdarza, żeby jakaś powieść wzbudzała tyle negatywnych emocji, a jednocześnie, by była tak znakomicie napisaną książką. Mistrzostwo Moravii zostało potwierdzone, a jego literatura robi wrażenie nawet po tak wielu latach.

 

Moja ocena: 5/6

niedziela, 13 marca 2011, dededan

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/03/13 11:48:58
Alberto Moravia jest tez moim ulubionym autorem, najbardziej lubie Konformiste, Nudy nie znam, ale swietnie napisalas, zamierzam zdobyc i przeczytac!
Sciskam:)
-
Gość: Skarletka, public-gprs67335.centertel.pl
2011/03/13 12:59:37
Ale się wpasowałam tą recenzją w mój obecny nastrój :) Wczoraj kupiłam sobie "Nieznane arcydzieło" Balzaka z serii "Nowy kanon" i stwierdziłam, że chciałabym jeszcze przeczytać właśnie Moravię i Colette... a przy okazji poczytałam w necie o autorze "Nudy". Czy muszę dodawać, że teraz chcę jeszcze bardziej :)?
-
2011/03/14 00:37:06
Czytałem 2 albo 3 książki tego autora. Owszem, mistrzem pióra jest, ale jego pisanie później się odchorowuje. Bardzo... nawet może jednak nie tyle depresyjny, co dołujący, to dobre słowo. Nie powinno się czytać zbyt wiele tego autora, zbyt często. :-)

[W dołowaniu, z tych autorów, których znam, to chyba Moravii dorównuje tylko Doctorow.]
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę