Blog > Komentarze do wpisu
W ogrodzie pamięci, Joanna Olczak-Ronikier

Znak, 2002

Liczba stron: 344

Jaki jest przepis na ciekawą, poruszającą i pozostającą w pamięci książkę biograficzną dotyczącą losów rodziny? Czym musi charakteryzować się taka biografia, by podbić serca czytelników i kapituły nagrody Nike (Nike 2002)? Autorka "W ogrodzie pamięci" świadomie bądź nieświadomie dotarła do odpowiedzi na te pytania tworząc literaturę najwyższej próby, napisaną pięknym językiem, zajmującą od pierwszej do ostatniej strony, pozostawiającą po sobie ślad w pamięci czytelnika oraz niedosyt, gdy odwraca się ostatnią stronę. Wydaje się, że Joanna Olczak-Ronikier, córka pisarki, wnuczka tłumaczki oraz słynnego wydawcy książek, nie mogła pójść inną drogą, niż drogą pisarstwa. Od dziecka uczona miłości do książek i słowa pisanego, do chrztu trzymana przez Annę Żeromską i Leopolda Staffa, wzrastająca wśród najwybitniejszych pisarzy dwudziestolecia międzywojennego - została pisarką, kronikarką rodzinną, uwieczniającą niebanalne losy swoich bliskich.

"W ogrodzie pamięci" opisuje losy rodziny autorki obejmując swoim rozmachem okres począwszy od mniej więcej lat osiemdziesiątych XIX wieku aż do czasów po drugiej wojnie światowej. Olczak-Ronikier prześledziła dzieje swoich krewnych, z którymi dawno już rozeszły się jej drogi, na podstawie opowieści żyjących, zachowanych dokumentów, własnych wspomnień. Największą trudnością było dla niej przyznanie się do faktu, iż opisywane rody Horwitzów oraz Mortkowiczów mają korzenie żydowskie, tak skrupulatnie ukrywane podczas okupacji niemieckiej. Tym bardziej, iż rodziny te całkowicie zasymilowały się długo przed wybuchem wojny, krzewiły kulturę polską, wychowywały dzieci w duchu patriotyzmu i poszanowaniu polskiego dziedzictwa narodowego.

Autorka ujawniając dokumenty traktowane przez nią jako wstydliwe przyznanie się do wyznania Mojżeszowego pisze:

"Jakbym się włamywała do cudzej zamkniętej szuflady. Ale usiłuję tylko zbliżyć się do prawdy o nich. A prawda o ludziach składa się i ze świateł, i z cieni. Próbuję dotrzeć także do prawdy o sobie. Wydaje mi się, że przełamując niechęć do cytowania owych dokumentów, przełamuję strach własny i odziedziczony. W czasie wojny te wypisy z aktów stanu cywilnego oznaczały przecież wyrok śmierci."

Historie snute na kartach książki dotyczą spraw wielkich i tych małych. Najwięcej miejsca poświęca się rodzeństwu babki autorki. Dziewięcioro Horwitzów podzieliło bardzo różne losy, nieobce im było zaangażowanie polityczne, zesłania na Sybir, więzienie na Pawiaku, nieślubne dziecko, śmierć samobójcza, ukrywanie się przed zaborcą rosyjskim oraz okupantem niemieckim. Na kartach książki także dobitnie widać wielką miłość i szacunek między rodzeństwem, rodzinny i ciepły, choć nie zawsze dostatni dom, w jakim wzrastali, oddawanie się naukowym pasjom, hart ducha, błysk i blichtr szalonych lat dwudziestych.

Autorka w taki sposób podsumowuje zmienne losy rodziny:

"Świadomość, że tragizm i komizm są nieodłącznymi składnikami życia, że nie wykluczają się wzajemnie, przeciwnie - stanowią awers i rewers tej samej rzeczywistości, wiara, że poprzez śmiech można oswoić strach, zachować godność, mieć poczucie zwycięstwa nad Losem, wydają mi się bardzo pożyteczne."

A mnie co tak zachwyciło w tej osobistej bądź co bądź książce? Przede wszystkim sposób w jaki autorka opowiada, jak zgrabnie łączy wątki, jak cudownie popycha do przodu losy tak wielu osób, że by nie zagubić żadnej ludzkiej historii. Przy tym czytelnik wciąż wie, w którym znajduje się miejscu i mimo tego że opisywana rodzina jest naprawdę duża, ani przez chwilę nie schodzi z głównego traktu. Ponadto warto zwrócić uwagę na poetycki, subtelny, nieprzekombinowany język, w jakim napisana jest ta książka. To bardzo intymna i osobista opowieść, nic więc dziwnego, że czytając ją kilkakrotnie odniosłam wrażenie, że właśnie siedzę z autorką przy jednym stoliku, ona pokazuje mi rodzinne fotografie i ściszonym głosem opowiada o postaciach na zdjęciach. Skoro już wspomniałam o zdjęciach to napiszę, że w tomie jest sporo reprodukcji z rodzinnych zbiorów autorki, niektóre z nich są niezwykłe, bo wystarczy spojrzeć, by przenieść się na chwilę do przedwojennej Polski- przede wszystkim urzekła mnie fotografia reprodukowana na okładce.

Podczas lektury tej książki zastanawiałam się co sprawia, że coraz chętniej sięgam po książki biograficzne. Wydaje mi się, że powodów może być kilka, ale chyba najważniejszym jest to, że w tego typu literaturze jak na dłoni widać zmienność fortuny - wydarzenia pomyślne i niepomyślne splatają się ze sobą, następują jedne po drugich. Nie trzeba długo czekać, by zobaczyć w jaki sposób odmieniły się losy postaci, o której czytam. W normalnym życiu potrzeba czasu na to, by złe zmieniło się w dobre i aby wytrwać potrzeba mieć sporo cierpliwości i wiary w lepsze dni. Tej wiary uczą mnie takie książki, za to jestem im niezmiernie wdzięczna.

 

Moja ocena: 6/6

niedziela, 29 sierpnia 2010, dededan

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/08/29 12:47:59
Kolejna entuzjastyczna opinia o tej książce. Chyba w końcu po nią sięgnę, szczególnie że lubię takie opowieści rodzinne :)
-
2010/08/29 15:48:52
Bardzo mnie urzekła historia rodziny autorki, lubię takie historie, przy okazji pokazujące kawałek historii Polski.:)
-
2010/08/29 17:22:02
Mam nadzieję, że wkrótce zdobędę tę książkę. Upewniłaś mnie w przekonaniu, że warto ją przeczytać - uwielbiam takie autobiograficzne opowieści.
-
2010/08/29 18:21:56
Byłam tak zachwycona tą książką, że przeczytałam ją dwa razy! To był chyba jedyny przypadek kiedy tak zrobiłam -acha i jeszcze Marqueza "Sto lat..." :D
-
2010/08/29 23:31:50
Czytałam kilka lat temu i choć uleciały mi szczegóły opowieści (o co łatwo, gdy ma się do czynienia z taką gęstwiną historii), to nadal kojarzy mi się z nią niezwykła aura. Taka panorama życia na tle historii i literatury. Historia - wiadomo. Literatura i ze względu na ród Mortkiewiczów, przedwojennych gigantów wydawniczych, na przewijające się sylwetki polskich poetów i pisarzy, ale i na barwne perypetie całkiem realnych postaci.
Tradycyjnie napisana - i tak właśnie być powinno. Saga, jakich mało. Dobrze, że dołączono drzewo genealogiczne - pomocne nawet dla uważnego czytelnika :)
pozdrawiam
ren
-
2010/08/29 23:58:00
Miałam skończyć z książkowymi zakupami (przynajmniej na jakiś czas), ale po takiej zachęcie nie oprę się. Nie ma mowy - chcę i już :)
-
2010/10/27 10:21:48
Ja też uwielbiam tę książkę...Czytam ją właściwie co roku, jesiennymi wieczorami. I daje mi ona jakąś dziwnie niezrozumiałą siłę...
-
2010/11/09 17:26:56
Wspaniala ksiazka. Troche juz o niej zapomnialam, wiec moze siegne po nia ponownie. A moze ktos poleci cos podobnie urzekajacego, prostego i pieknego?
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...