|
Blog > Komentarze do wpisu
Awantury na tle powszechnego ciążenia, Tomasz Lem
Wydawnictwo Literackie, 2009 Liczba stron: 269 Książek Stanisława Lema nie czytałam, ale znam takich, którzy są nimi zafascynowani. Autora pamiętam z kilku wywiadów emitowanych kilka lat temu w TV - erudycja, klarowność myślenia, odwaga sądów oraz ogólne sympatycznie wrażenie zapamiętałam bezbłędnie. Nic dziwnego więc, że w bibliotece wybrałam tę, a nie inną książkę, było przecież o niej głośno przez pewnien czas na portalach literackich oraz zaprzyjaźnionych blogach. Autor, Tomasz Lem, opisuje swojego ojca w sposób bardzo ciepły, pozbawiony sentymentalizmu, bez przesadnego zachwytu, bez krytyki. Przede wszystkim opisuje zdarzenia, których uczestnikiem lub inicjatorem był Stanisław Lem. Pokazuje swojego ojca w akcji, w działaniu, a także przytacza teksty wypowiadane w gronie znajomych oraz rodziny. Wspomina rozmowy dyscyplinujące jakie żona musiała toczyć z tym wybitnym pisarzem, by przynajmniej starał się nie wprowadzać gości w stan zażenowania. Autor przytacza mnóstwo zabawnych anegdot, fragmentów prywatnych listów pisanych przez Lema, układanych naprędce wierszyków oraz dyktand, których treść dalece odbiega od szkolnych standardów. Całość ilustrowana jest fotografimi z rodzinnych albumów, na których widzimy Stanisława Lema w gronie rodziny, przy wykonywaniu rozmaitych prac, podczas zabawy z dzieckiem, czy psimi pupilkami. Jestem zachwycona lekturą. Pisana prostym językiem skierowana jest nie tylko do miłośników literatury S-F i lemologów lecz także takich jak ja ciekawskich osóbek, które chciałyby poznać trochę prywatnego życia znanego pisarza, zajrzeć do jego gabinetu, posiedzieć w jego fotelu i popatrzeć na rodzinne i przyjacielskie relacje bez zakłócania spokoju członkom tej sympatycznej rodziny. Dodam jeszcze, że książkę tę trudno czytać w samotności - co chwilę miałam ochotę podzielić się jakimś bardziej soczystym fragmentem, w rezultacie spory kawalek przeczytałam na głos.
Moja ocena: 5/6 niedziela, 14 marca 2010, dededan
TrackBack
Komentarze
matylda_ab
2010/03/14 19:21:30
Więc skoro książek Lema nie czytałaś, to przeczytaj, choćby "Solaris". To znakomita powieść. Na początek znajomości idealna. :)
2010/03/14 19:37:21
Czyli nagroda Fundacji Zielona Gęś im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego - Srebrny Kałamarz dla autora - jak najbardziej zasłużona? :)
2010/03/14 20:03:06
Święta prawda z tym czytaniem fragmentów na głos, ja też pół książki przeczytalam na głos tym, którzy akurat byli pod ręką :)
2010/03/14 21:56:36
Nie tak dawno odkryłam, że nie przeczytałam żadnej książki Lema. Przy okazji odkryłam też, że w swej biblioteczce posiadam dosyć pokaźny zbiór jego dzieł, pamiętający jeszcze czasy studenckie mojej mamy.
Chyba najpierw sięgnę po książki Lema, a potem po tę pozycję jego potomka. Chociaż muszę przyznać, że w głębi duszy już nie mogę się doczekać :)
Gość: gosc, 78.8.136.4*
2010/03/15 00:35:00
Dobry wieczór:) Postanowiłam napisać z dwóch względów. Serdecznie dziękuję za bloga, muszę powiedzieć, ze jestem uzależniona;) odwiedzam ten blog prawie codziennie. I juz dawno miałam zamiescic komentarz z podzienkowaniami i zyczeniami natchnienia i wytrwłałosci do prowadzienia go dalej. Tak nomen omen codziennie zastanaiwam sie kiedy Ty to wszystko czytasz. Ja czytam bardzo duzo, ale pracuje tez bardzo duzo i po prostu zmęczenie przekresla lekture.Mam taka fantazję jestes na zasłużonej emeryturze i czytasz i czytasz.....;)
Co do ksiązki, którą dzis recenzowałaś. Jestem nią zachwycona! Dawno nie czytałam tak ciepłej, zabawnej i mądrej ksiązki. Jednak sparwadza sie powiedzenie, ze 'niedaleko poada jabłko od jabłoni'. Przecież Pan Tomasz(syn Stanisława) i istna kopia ojca. Ja gdybym prowadziła bloga dałabym ksiazce 6!!!!JEST FANTASTYCZNA Sciskam i gorąco pozdawiam Podziwiam 2010/03/15 13:52:50
Słyszałam o tej książce wiele, ale to wiele dobrego. Ma "przyjść" z Merlina już w środę razem z "Kapuścińskim. Non fiction", więc najpierw Domosławski , potem Lem.
Tomasz Lem koniecznie do przeczytania, tym bardziej, że polecany :) 2010/03/15 17:41:34
Matylda, obiecuję, że coś Lema przeczytam :) Bo mi normalnie głupio, że nawet mu szansy nie dałam.
Jola, jak najbardziej :) Mdl2, no bo inaczej się nie da :) Poza tym chcieli wiedzieć z czego się śmiałam. Claudete, nie dziwię się, że nie możesz sie doczekać. Ale nie przejmuj się jeśli najpierw prrzeczytasz o autorze, a potem jego książki - widzisz na moim przykładzie, że można ;) Miły gościu, dziękuję za tak wiele ciepłych słów. Nie jestem na emeryturze :) Pracuję dużo, mam 10 letnie dziecko, nie mam gosposi, mam za to całkowity odrzut od telewizji i chyba w tym tkwi tajemnica. Ogromnie mnie cieszy, że udało mi się stworzyć miejsce, do którego inni chcą zaglądać :) Twoje słowa naprawdę dużo dla mnie znaczą. Może następnym razem zdradzisz jak masz na imię? Pozdrawiam :) The bookczytaj i napisz koniecznie o tej książce. 2010/03/17 00:05:53
Czaję się na tego Lema zdecydowanie bardziej niż na "Kapuściński. Non-fiction". Dziękuję za recenzję, która potwierdza moje odczucia. Zdecydowanie wolę biografie ciepłe niż demaskatorskie.
Samego Lema bardzo wysoko cenię, a jego książki też lubię, choć nie wszystkie. Najczęściej chyba wracam do "Dzienników gwiazdowych" i "Bajek robotów". Ale i powieści są cudne, więc daj mu kiedyś szansę. |
![]() Wypromuj również swoją stronę |