Blog > Komentarze do wpisu
Depesza o Depeszach

Tym razem będzie również bez recenzji książkowych. Przyczyną moich opóźnień w czytaniu i pisaniu jest tempo życia oraz koncert Depeche Mode. Sam koncert boski, ale to już wiadomo z doniesień w sieci, prasie i TV. I moja najulubieńsza piosenka była ;-) Jestem jak najbardziej ustatysfakcjonowana, wciąż podekscytowana, mam uczucie niedosytu, które objawia się tym, że wciąż słuchałabym DM.

Ja chciałam poruszyć inny temat: dlaczego zawsze na duże koncerty muszę jeździć przez pół kraju?! Aby uczestniczyć w dwugodzinnym koncercie straciłam z osiem - dziewięć godzin na samą drogę... Na szczęście było warto.

Pozdrawiam wszystkich, którym dane było bawić się z DM na koncertach oraz tych, którzy nie pojechali do Łodzi na występy tego zespołu, choć serce im się wyrywało...

piątek, 12 lutego 2010, dededan
Tagi: koncerty

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/02/12 17:38:27
Czekałam na tę relację ;) Mnie się serce wyrywało, ale cóż... Może innym razem.
Czy zdjęcia sama robiłaś? Jeśli tak, to byłaś całkiem blisko sceny i wszystko dobrze było widać :)
Jeżeli chodzi natomiast o jeżdżenie na koncerty w inne krańce Polski - znam ten ból. Zawsze wkurzałam się, że jak przyjeżdża do nas na koncert jakaś sława, to Łódź nie leży w jej planach - głównie ze względu na brak odpowiedniej sali koncertowej. Ale odkąd wybudowano Arenę jestem w pełni usatysfakcjonowaną łodzianką ;) Nareszcie mam szansę pójść na koncert :) (bo niestety jazda do innego miasta w moim przypadku odpada).
-
2010/02/12 18:52:58
wyjdę na ignorantkę , ale mieszkam w Łodzi a nie miałam pojęcia o tym koncercie:)
-
2010/02/12 21:08:26
Dedan,
z całym szacunkiem, ale o co chodzi z tą odległością? Przecież Łódź jest "centralnym punktem Polski"?! Każdy ma mniej więcej podobną odległość, a takie podróżowanie buduje klimat koncertu :-)
-
2010/02/12 23:17:49
Weisse_taube, jak tak właśnie narzekam na Poznań, który nie ma żadnej porządnej sali na tak duże imprezy. Na koncerty trzeba jeździć do Warszawy, Łodzi lub Katowic. Na DM dobrze było widać, a jeszcze lepiej słychać :)
Kolmanka, ojoj!
Krzysztof, fakt, że ludzie byli ok, ale jeśli jedzie się po pracy i następnego dnia zaczyna rano, to takie jeżdżenie bywa uciążliwe. Zazdrościłam tym, którzy po koncercie wsiedli w tramwaj, taksówke czy samochód i po półgodzinie byli w domu...
-
2010/02/13 12:06:39
och kochana jak ja żałuję że być nie mogłam. Na poprzednią trasę kiedy Gahan był chory i koncert w Warszawie odwołano mialam bilet w ręku. Niemniej jednak był to bilet hmm że tak powiem sprezentowany na tą okoliczność, gdyż ktoś to go zakupił nie mógł jechac w tym terminie. A potem kiedy koncert przeniesiono na luty.. no cóż.. musiałam go oddać. Tak tak.. głupio było korzystać skoro ten ktoś w lutym już MOGł jechać :))
No w każdym razie wiele bym dała by usłyszeć "In your room" na żywo..
-
2010/02/13 13:05:32
In your room jest też moją wyczekiwaną piosenką :) Piosenka zagrana była w innej (gorszej moim zdaniem) aranżacji, znacznie się różniła od wykonania płytowego. Szkoda Mary, że Ci się nie udało pojechać.
-
2010/02/14 23:30:18
Moja ciocia była :) Zasypała nk zdjęciami i o niczym innym nie mówi :)
Pozdrawiam
-
Gość: axap, *.dynamic.chello.pl
2012/07/18 22:12:02
Miałam szczęście być na wszytskich koncertach DM w Polsce i każdy był niezwykłym niemal mistycznym przezyciem. Z niecierpliwością czekam na kolejny a wieści niosą, ze to już w 2013 roku:))) Przestępując z nogi na nogę, wsłuchując się w Policy Of Truth, czytając kolejną polecona przez Ciebie ksiązkę, czekam sobie radośnie na kolejny koncert:))
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...