Blog > Komentarze do wpisu
Tu znajdziesz odpowiedzi :)

1. Jak sobie radzisz z czytaniem książek i czasopism? Co ma u Ciebie priorytet? Czy czytanie czasopism wpływa na przerwę w czytaniu książek? A może nie czytasz czasopism? Jeśli jednak tak, to jakie?

Obecnie rzadko sięgam po czasopisma. Znacznie więcej przyjemności czerpię z czytania książek. Po tym jak zawiodłam się na „Bluszczu” zaglądam głównie do „Zwierciadła”, czytuję też magazyny tak zwane branżowe „Psychologię w szkole” i „Teachera”. Inne kolorowe po prostu kartkuję, oglądam obrazki i sprawdzam jakie nowości kosmetyczne pojawiły się na rynku :)

2. Jak Twoja rodzina/znajomi traktują Twoje czytelnicze hobby? Masz w otoczeniu innych moli książkowych?

Mąż bywa zirytowany, gdy zbyt długo nie wyściubiam nosa zza książki. Jednak trzeba przyznać, że był dumny jak po wielu miesiącach pisania bloga pokazałam mu moją stronę. Zyskałam sobie najwierniejszego czytelnika. Dzięki moim opisom książek jest na bieżąco z literaturą bez konieczności czytania. Pretensji o kupowanie książek nie ma.

Mój syn ma 10 lat i ma zainteresowania naukowe – astronomia, minerały, meteorologia itp. Czyta dużo na ten temat. Ostatnio ku mojej radości zaczął czytać powieści przygodowe – serię Nienackiego o Panu Samochodziku i inne detektywistyczno-przygodowe dla dzieci. Myślę, że rośnie kolejny mól książkowy, bo każde pieniądze jest w stanie wydać na interesujące go pozycje. Ze strony dziecka wyczuwam pełną akceptację mojego hobby – jak matka czyta, to się nie czepia…

3. Jaki tytuł nosiła Twoja pierwsza samodzielnie przeczytana książka?

Nie mam pojęcia. Zaczęłam czytać samodzielnie mniej więcej w wieku 5 lat. Pamiętam, że miałam mnóstwo książeczek z serii „Poczytaj mi mamo”, więc być może była to jedna z nich. Przez całe dzieciństwo uwielbiałam natomiast samodzielnie zakupioną dwutomową „Antologię wierszy dla dzieci”.

Pamiętam za to pierwszą książeczkę wypożyczoną z biblioteki miejskiej – za namową pani bibliotekarki wzięłam do domu „Na jagody” – byłam bardzo zawiedziona treścią i marną objętością książki. Na drugi dzień pożyczyłam coś lepszego – tytułu nie pamiętam.

 

Dziękuję Annie z blogu Przeczytałam książkę za zaproszenie do zabawy. Najprawdopodobniej będę najsłabszym ogniwem tej zabawy, ponieważ nie zadam kolejnych pytań i nie wyznaczę następnych osób do wzięcia uwagi w zabawie. Spowodowane to jest tylko i wyłącznie tym, że nie jestem ostatnio na bieżąco z Waszymi wpisami i nie  wiem kto już się bawił, kto jeszcze nie i jakie pytania już padły.

Obiecuję wkrótce nadrobić zaległości w czytaniu wpisów z Waszych blogów.

czwartek, 28 stycznia 2010, dededan

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/01/28 23:49:16
Dziękuję za wzięcie udziału i ciekawe odpowiedzi!
-
2010/01/29 10:15:44
O! dochodzę do wniosku, że wszystkim dzieciom panie bibliotekarki proponowały "Na jagody". Ja jednak rzadko byłam rozczarowana książkami, wszystko mi się podobało.
-
2010/01/29 21:39:46
"Na jagody" doceniłłam dopiero po latach. Jako dziecko nie potrafiłam zachwycić się pięknym poetyckim językiem, wydawał mi się trudny i niezrozumiały. Kiedy jednak ze 2-3 lata temu sięgnęłam z nudów po tą cieniutką książeczkę byłam mocno zaskoczona i ... zachwycona :)
-
2010/01/29 23:33:10
A mmoja Czterolatka wyciąga "Na jagody" - mój stary egzemplarz - a mnie się nie podoba.
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę