Blog > Komentarze do wpisu
W piaskownicy światów, Stanisław Karolewski

Szarlatan, 2009

Liczba stron: 200

"Czytanie książek wymaga odwagi. Siły woli, odporności psychicznej oraz umiejętności jednoczesnego kąpania się, czytania i picia w ten sposób, by nie oblać się wrzątkiem."

Cytat, który pochodzi z książki "W piaskownicy światów" dużo mówi o stylu, w jakim jest napisana. Konwencje i style mieszają się w niej, czasem jest poważnie, czasem prześmiewczo, chwilami pojawiają się fragmenty, które trudno jednoznacznie zakwalifikować. Całość jednakże zrobiła na mnie pozytywne wrażenie.

Podtytuł książki "Epos wrocławski" nie został nadany powieści przypadkowo. Wrocław wyziera z wielu stron książki stając się nie tylko miejscem akcji, ale także kolejnym jej bohaterem. Ludzkim bohaterem jest Michał, błądzący po ulicach Wrocławia w poszukiwaniu zapomnienia i ukojenia po odejściu Alicji i unoszący się kilka stóp nad ziemią po odnalezieniu swojej kolejnej miłośći - Juliette. Juliette jest Czeszką z Pragi i razem z Michałem tworzą udaną, harmonijną parę. Oboje fascynują się literaturą, muzyką i zwlaczają krasnale ogrodowe.

Najbardziej urzekły mnie opisy dotyczące miłości i zakochania. Stanisław Karolewski umie uczucia przekuć w słowa z wielką precyzją, wyczuciem i smakiem. Drażniły mnie jednak pojawiające się ni stąd, ni zowąd wstawki dotyczące pobytu bohatera w domu dla psychicznie i nerwowo chorych lub też zupełnie niepotrzebny wątek o podziemnym życiu w kanałach miasta. Być może chodziło tu o przenośnię, ale do mnie to nie przemówiło. Po zamknięciu ostatniej strony powieści przyszło mi do głowy, że chciałabym czytać dalej, ale tym razem coś, co ma typową fabułę, bo pisarstwo tego autora do mnie przemawia.

Książka jest dość ciężka do czytania, ponieważ jest to zlepek migawek z życia bohaterów. Wydarzeniom brakuje chronologii, za to jest mnóstwo szczegółów dotyczących topologii Wrocławia. Myślę, ze po lekturze tej książki spojrzę na Wrocław przychylniej, bo jakoś nigdy mi do głowy nie przyszło, że może być tak romantyczny jak Paryż, do którego powównuje go autor.

 

Moja ocena: 3,5/6

wtorek, 24 listopada 2009, dededan

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/11/24 16:36:17
Spacer po Ostrowie Tumskim czy w niekórych miejscach nad Odrą rzeczywiście w niczym nie jest gorszy od przechadzki nad Sekwaną :)
-
2009/11/24 17:23:02
A ja dotychczas postrzegałam Wrocław w kategorii czysto użytkowej - pojechać, załatwić lub kupić to i owo i wracać. Romantyczny spacer po Wrocławiu odbyłam chyba tylko jeden, ale nie w głowie wtedy mi były okoliczności przyrody ;)
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...