Blog > Komentarze do wpisu
Mauricio, czyli wybory, Eduardo Mendoza

Wydawnictwo Znak, 2008

Liczba stron: 369

Książkę odkładałam wciąż na spód stosiku, ponieważ zniechęcał mnie tytuł sugerujący tematykę związaną z polityką i wyborami. Zachęcał mnie autor i akcja, która ma miejsce w Barcelonie. Wreszcie, tuż przed zwrotem do biblioteki, zaczęłam czytać i książka mocno mnie wciągnęła.

Tytułowy Mauricio to młody dentysta idący przez życie bez zbytnich pretensji i zaangażowania w sprawy ogólne. To człowiek pogodny, trochę cyniczny, ale wzbudzający sympatię. Przypadkowe spotkanie z byłym kolegą ze szkoły wpływa znacząco na Mauricia i jego życiowe wybory. Na przyjęciu poznaje młodą ambitną lecz niezamożną prawniczkę Clotilde oraz polityków - zaangażowanych w kampanię wyborczą socjalistów. Lata osiemdziesiąte to okres odrodzenia się demokracji w Hiszpanii, zatem Mauricio postanawia wspomóc polityków i angażuje się bez powodzenia w kampanię wyborczą. Jednak okres upolitycznienia szybko ustępuje i Mauricio bez żalu rozstaje się ze swoimi ambicjami politycznymi, porzucając je dla Clotilde oraz Porritos - z którą ma romans w tajemnicy przed Clotilde. Rozkręca także prywatną praktykę, robi to z zamiłowania do swojego zawodu, a także by zwiększyć dochody - romans okazuje się skończyć dość tragicznie, pozostawiając po sobie kosztowne konsekwencje.

Tak jak wspomniałam, Mauricio mimo pewnych wad jest według mnie osobą sympatyczną, trochę zagubioną, zostawioną samemu sobie. Clotilde, która nie chce się zaangażować w związek z Mauriciem lecz wciąż przy nim trwa, zdaje się być osobą na wskroś nieszczerą. Nie pomaga swojemu narzeczonemu w podejmowaniu decyzji, nie wspiera w jego wyborach, sama jest zgorzkniała i niezadowolona z pracy, którą wykonuje, lecz nie próbuje zmienić swojej sytuacji zawodowej.

Najciekawszy w ksiażce jest właśnie wątek związany z rozwojem i stagnacją w wieloletnim związku Mauricia i Clotilde, skomplikowanym romansem z Porritos. Tytułowe wybory to nie tylko polityczny wyścig do władzy, te w powieści przede wszystkim polegają na życiowych dylematach, które muszą być rozwiązane przez głównego bohatera. Mauricio zdaje sobie sprawę z tego, że nikt nie będzie z nim dzielił konsekwencji nieudanych decyzji - tym bardziej, że Clotilde przy każdej sposobności uchyla się od doradzania czy wskazywania możliwych wyjść z sytuacji. Dlatego też, moim zdaniem, związek tych dwojga to duże nieporozumienie.

Książkę polecam wszystkim niezdecydowanym i zniechęconym przez tytuł. Czytanie o Mauricio dostarcza naprawdę dużo prawdziwych emocji.

 

Moja ocena: 4.5/6

niedziela, 29 listopada 2009, dededan

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/11/29 15:01:51
Chyba muszę zrobić drugie podejście do Maurizia - przy pierwszym zanudził mnie po kilkudziesięciu stronach i kompletnie zniechęcił do całej twórczości autora. Po Twojej recenzji mam ochotę dać mu drugą szansę.
-
2009/11/29 15:05:10
Ja uwielbiam Mendozę w jego absurdalnie zabawnym wydaniu ;)
-
2009/11/29 15:51:29
Nie czytałam jeszcze nic Mendozy i zastanawiałam się właśnie, czy lepiej sięgnąć na początek po Mauricia, czy może po serię o detektywie-lumpie, czy też jeszcze po coś innego. I na razie nie mogłam się zdecydować.
Po przeczytaniu Twojej recenzji wydaje mi się, że "Mauricio, czyli wybory" będzie dosyć dobra na początek, gdyż być może nie jest to najlepsza książka Mendozy, co sprawi że przy kolejnych lekturach tego autora po prostu się nie rozczaruję. :)
-
2009/11/29 21:24:22
Mdl2, ten początek o polityce taki trochę przymulający jest, ale potem akcja się rozkręca.
Lilithin, ja skolekcjonowałam Mendozę zabawnego, ale jeszcze nie dałam mu szansy.
Claudete, ja pierwszą czytałam Sprawę Savolty, daaawno temu. Sądzę, że Mendozą w ogóle się nie rozczarujesz :)
-
2009/12/01 19:28:55
nie czytałam choć (tu moja słabość do okładek) kusi okładką :)
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...