Blog > Komentarze do wpisu
Koncertowa jesień, część 2

Indios Bravos, Eskulap, 12 listopada 2009


Ten dzień był dość pechowy muzycznie. Przede wszystkim poszłam na koncert nieprzygotowana. To znaczy nie posłuchałam sobie wcześniej czego mogę się spodziewać. Coś mi się kojarzyło z reggae, którego nie lubię i ze słowami mojej siostry, że warto. Niestety, mamy z siorą dość rozbieżne gusta muzyczne. Indios Bravos mnie nie porwało - tekstów za bardzo nie rozumiałam ze względu na średniej jakości nagłośnienie, muzycznie też nie odleciałam. W sumie to grają bardziej rockowo niż się spodziewałam - to na plus. Publiczność reagowała fantastycznie, oni się przygotowali, znali teksty i melodie, a ja tam nie pasowałam.

Dick 4 Dick, Gaba Kulka, Czesław Śpiewa - Eskulap, 15 listopada 2009

 

Na Dick 4 Dick trochę się spóźniliśmy, weszliśmy już po rozpoczęciu występu i grali wówczas Hollywood - chyba swój największy przebój. Potem też nie było źle - bardzo energetycznie, trochę psychodelicznie, gorąco (chłopaki na scenie pościągali koszulki). Zaintrygowali mnie i to było bardzo dobre rozpoczęcie tego wieczoru.

Gabę widziałam ponad rok temu jako początkującą wykonawczynię. Grała z zespołem w Browarze. Zapamiętałam ją jako dość grzeczną dziewczynkę z melancholino-piosenkowo-poetyckim repertuarem. Po roku Gaba zaskoczyła mnie swoją metamorfozą muzyczną i stylistyczną. Zespół muzyków tak jakby się skurczył, chłopaki ubrali się bardziej rockowo i tak też grali. Gaba ma fajne pomysły aranżacyjne i śliczny głos. Kiedy w duecie z wokalistą Dick4Dick zaśpiewała "Na pierwszy znak" Ordonówny - cała publiczność wstrzymała oddech. Tym razem Gaba wydała się być niegrzeczną dziewczynką, pewną siebie na scenie, chwilami drapieżną i doskonale przygotowaną do występu. Mnie się bardzo podobało.

Czesław Śpiewa to przed koncertem była dla mnie prawdziwa enigma - raz tylko w TV widziałam go wykonującego jakąś piosenkę na festiwalu (chyba w Opolu, ale mogę się mylić). No i myślałam sobie, że on trochę drętwy jest - jakiś taki starszawy, gra ludowe (!?) piosenki i w ogóle. No i prawie padłam z zachwytu i przypływu endorfin jak ten Czesław wyszedł śpiewać. Toż to wulkan energii! Ma przecudny międzynarodowy zespół grający na wszystkim, co wydaje dźwięk. Od Karen grającej na instrumentach dętych (głównie) nie można oczu oderwać - istne szaleństwo. Czesław Śpiewa grał długo, pulsująco, tanecznie. A gdy zaczynał mówić między utworami to też było cudnie. Podobał mi się cały, aczkolwiek uważam, że nie da się tej muzyki słuchać w domu nad kubkiem herbaty czy nawet kuflem piwa. Czesław może śpiewać dla mnie tylko na koncercie.

Myslovitz, Eskulap, 18 listopada 2009

Na Myslovitz byłam wiele razy - co najmniej raz w plenerze i ze cztery razy w klubach czy innych zamkniętych halach. Za każdym razem mówiłam, że więcej nie pójdę, po czym zapominałam o danym sobie słowie i po upływie roku z okładem grzecznie ponownie maszerowałam na kolejny występ. Tak samo było tym razem. Ciekawa byłam co też zespół pokaże po tak długiej przerwie.

Zaczęli od długiego instrumentalnego kawałka, po którym poleciały piosenki, których ja nie znałam (nie mam wszystkich płyt i nie jestem fanką tego zespołu). Potem po kolei zagrali kilka znanych mi piosenek, ale nie doczekałam się tych trzech, na które najbardziej czekałam (Peggy Brown, Kraków, Good Day My Angel). A potem wszystko padło - poleciały nieznane mi utwory, w tym potwornie długi, okropnie nudny kawałek instrumentalny, jakby wyjęty prosto z próby. Tym czymś zespół mnie pokonał - znowu sobie przyrzekłam więcej nie iść na ich koncert. A już na pewno nigdy więcej na Myslovitz nie pójdę do ciasnego, dusznego Eskulapa.

piątek, 27 listopada 2009, dededan
Tagi: koncerty

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/11/28 13:38:19
oj a ja strasznie lubię te dziwne instrumentalne utwory Myslovitz :)
-
2009/11/28 18:25:10
Heh, miałam iść na myslovitz, nawet miałam bilety, ale mąż zaniemógł w ostatniej chwili... Za to dzisiaj za 1,5 godziny - Strachy na Lachy :D
-
2009/12/04 22:32:19
zazdroszczę Good Day My Angel, niestety nigdy nie miałam przyjemności jej usłyszeć na żywo, a to jedna z moich ulubionych ;)
-
2009/12/04 22:34:30
Ja co najmniej raz słyszałam, ale niestety nie na tym ostatnim koncercie.
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...