Blog > Komentarze do wpisu
Koncertowa jesień, część 1

Dużo ostatnio było o książkach, więc teraz "coś w innej beczki". Sezon koncertowy w pełym rozkwicie. Przede mną jeszcze kilka występów, za mną już sporo wrażeń. Gdzie byłam i czego słuchałam? Część pierwsza:

Pedro Moutinho, Aula UAM, 2 Poznań Live Festival - FADO, 14 października 2009

 

Fado z Portugalii. To pierwszy koncert fado, na jakim byłam, choć kojarzyłam tę muzykę z nastrojowymi dźwiękami gitary. Na koncert poszliśmy z ciekawości i na próbę, nie obiecując sobie ani za wiele, ani za mało. Pierwsze utwory lekko mnie zdziwiły - przede wszystkim wokal, zbyt miękki jak na moje ucho. Jednak im dalej tym lepiej - fatalne miejsca na balkonie sprawiły, iż niewiele widziałam z tego, co działo się na scenie, za to mogłam popuścić wodze fantazji. A fantazja nieomylnie zawiodła mnie do kafejki na świeżym powietrzu, gdzie siedzę przy miłej dla ucha muzyce nad szklanką jakiegoś napoju i cieszę się chłodną bryzą po upalnym dniu. I tak siedząc gdzieś na portugalskim wybrzeżu chłonęłam muzykę, która w warstwie instrumentalnej rzeczywiście zachwycała, a i do wokalu dało się przywyknąć. Niestety, wichura i zimny deszcz na zewnątrz szybko sprowadziły mnie z powrotem do Polski tuż po wyjciu z auli.

Closterkeller, Blue Note, 26 października 2009

 

Tym razem doskonale wiedziałam czego się spodziewać. Po pierwsze na koncertach Closterkellera jestem prawie zawsze, gdy grają je gdzieś w pobliżu miejsca, w którym aktualnie jestem. Daje to około kilkanastu obejrzanych występów. Nie żebym była jakąś ortodoksyjną (!) fanką, ale doceniam zespół i tekstowo, i muzycznie, i koncertowo. Po drugie płytę kupiliśmy tuż po jej wydaniu, więc jako tako miałam osłuchaną. Spełniły się nasze przypuszczenia - pierwsza część poznańskiego występu poświęcona była niedawno wydanej "Aurum", piosenki poleciały po kolei i nie powiem, całkiem dobrze się ich słuchało. W drugiej części poleciały starsze przeboje, w tym mój ukochany Violet. Jak był Violet, to nie mam żadnych zastrzeżeń :)

Kult, Arena, 7 listopada 2009


Kazik Staszewski ma wiele różnych wcieleń artystycznych, począwszy od Kultu, przez Kazika na Żywo aż po Buldoga. Mnie podoba się najbardziej jako Kult, bo na nim, między innymi, wychowałam się jako nastoletnia poszukiwaczka swojego muzycznego stylu i gustu. Dlatego też staram się co kilka lat zobaczyć Kult na żywo, by powspominać, by zanucić, by poskakać.

Koncert w Arenie nie odbył się bez przygód - występ trzy razy został przerwany ze względu na problemy techniczne, jednak moim zadaniem te problemy nie wpłynęły na jakość samego występu. Kult w przeciwieństwie do wielu innych zespołów nie promuje swojej nowej płyty grając ją od początku do końca. Koncert oparty jest w dużej mierze na bogatym materiale z poprzednich wielu wydawnictw płytowych. I tym razem nie zabrakło moich ukochanych piosenek z płyt "Tata Kazika", czy na nowo zaaranżowanej "Do Ani". Na bisy poleciała "Polska" w wykonaniu fana zespołu oraz Kazika w chórkach. Bawiłam się świetnie, ani przez chwilę nie odczułam znużenia, i choć koncert trwał sporo ponad dwie godziny chciałoby się by trwał jeszcze.

Skye Edwards, Eskulap, 10 listopada 2009

Była i przyszła (?) wokalistka Morcheeby wystąpiła w Poznaniu solo, no może nie tak zupełnie solo, bo przecież z trzyosobowym zespołem. Śpiewała zachwycająco, ma przepiękny głos, świetne piosenki, ciekawe aranżacje. Wyglądała prześlicznie - w bogatym czarno-czerwonym stroju, z zabawną fryzurą, długimi doklejonymi rzęsami, po prostu trudno było oderwać wzrok. Nie znam zbyt wielu piosenek z repertuaru Skye, mam tylko jedną płytę Morcheeby, ale mimo to słuchanie zagranych na koncercie utworów było niezwykle przyjemne i relaksujące. Sama artystka ma świetny kontakt z publicznością, dużo żartuje. Na bisy zagrała na gitarze i zaśpiewała trzy piosenki bez żadnego wsparcia ze strony innych muzyków, stwarzając bardzo intymną atmosferę na widowni. Szkoda tylko, że było tak niewielu słuchaczy, Eskulap wypełniony był co najwyżej w połowie.

piątek, 13 listopada 2009, dededan
Tagi: koncerty

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: mary, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/13 15:40:52
Piękne koncerty, choć z tych wszystkich to najchętniej zobaczyłabym Closterkeller. Grali niedawno i u mnie w ramach trasy promocyjnej "Aurum" ale niestety przegapiłam... :( Natomiast "Violet" też uwielbiam :)
-
2009/11/13 16:08:35
jakąś masz wychudzoną Anję na zdjęciu:P ostatnio wieczorami słucham Cyan i Graphite dla mnie to najlepsze płyty Closter.
-
2009/11/14 10:56:19
Mary, ;)
Koralina, tak ją sfotoszopowali na wkładce do płyty, żeby była mniejsza i młodsza. Chociaż na koncercie zauważyłam, że rzeczywiście trochę mniej Anjii było.
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...