Blog > Komentarze do wpisu
Słomiana wdowa, Iwona Czarkowska

Wydawnictwo Replika ufundowało tę książkę w konkursie w lokalnej gazecie. Udało mi się wygrać i odebrać nagrodę tuż przed wyjazdem na wakacje - opis z okładki sugerował wyraźnie, że powinnam zapakować tę pozycję do walizki i cieszyć się lekką, ale niegłupią literaturą na plaży. Tak też zrobiłam :)

Zuzanna niedawno wyszła za mąż za Michała, lekarza, który ze względów przyziemnie materialnych wyjeżdża do pracy do Londynu. Zuzanna, nieutulona w żalu słomiana wdowa musi radzić sobie sama. Co jak co, ale życiowa zaradność i gospodarność nie leży w jej naturze. Zu jest absolutnym beztalenciem w zakresie prowadzenia domu, potrafi spalić każdy czajnik, zapomina o konieczności płacenia rachunków, jest wiecznie poobijana, bo nieustannie wpada na wszelkie nieruchome i ruchome przedmioty. Jednocześnie jest zadziwiająco skuteczną agentką nieruchomości - ma wrodzoną łatwość nawiązywania kontaktów, jest zabawna i przebojowa.

Podczas nieobecności męża pomaga swojej teściowej, która w tajemniczych okolicznościach złamała nogę oraz stara się wspierać w sprzedaży mieszkania nowego klienta firmy, w której pracuje, pana Kowalika. Zu odczuwa wielką sympatię do starszego pana oraz jego brata bliźniaka. Młodsza siostra Zuzanny dba o to, by Zu nie zginęła z głodu oraz by nie podupadła na duchu, a zarazem otacza opieką obu braci.

Książka to zbiór migawek, krótkich zabawnych (naprawdę) rozdziałów ułożonych chronologicznie, które połyka się w błyskawicznym tempie. W pewnym momencie czytania naszła mnie jednak refleksja - fajnie się czyta, ale do czego to wszystko zmierza? Długo po połowie książki nie ma jeszcze żadnego przewodniego wątku, a czytelnik zmaga sie z problemami czyhającymi na niezorganizowaną Zu - gubieniem komórki, spóźnieniami do pracy. Sytuacje te są zabawne, ale nic z nich nie wynika. Aż chciałoby się aby wreszcie coś spoiło te kadry. Tym czymś jest ostatecznie kamienica Kowalików, ale wątek, moim zdaniem, nie jest wystarczająco wyraźnie wyeksponowany.

Aby jednak nie konczyć marudzeniem, powiem, że warto przeczytać tę powieść, bo Iwona Czarkowska jest dużą konkurencją dla Szwai czy Grocholi, których styl pisania niejednemu czytelnikowi już się przejadł.

 

Moja ocena: 4/6

sobota, 22 sierpnia 2009, dededan

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/08/22 12:20:46
Takiemu szczęściu w wygrywaniu należy dawać kolejne szanse.:)
-
2009/08/22 18:39:38
No więc zgadzamy się w sumie, nie?
Tylko że ja uważam, że Czarkowskiej jeszcze daleko do Grocholi, a w wymyślaniu neologizmów nie dogoni Szwai tak szybko, bo Szwaja mistrzynią kolokwializmów jest, za co właśnie ją znielubiłam.
-
2009/08/22 18:43:33
Z tego, co widzę to często się zgadzamy w opiniach o książkach :) Ja też zgrzytam zębami na zdrobnienia w książkach Szwai.
-
Gość: Morgana, *.ibd.gtsenergis.pl
2012/08/17 09:42:17
Witaj
Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga. Uwielbiam czytać i szukam wciąż nowych książek. Już sporządziłam sobie listę, teraz kolej na lekturę.
Pozdrawiam wakacyjnie bardzo serdecznie :)
spacerem-przez-zycie.blogspot.com
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...