Blog > Komentarze do wpisu
Comedia infantil, Henning Mankell

Podchodziłam do tej książki jak do jeża - wciąż ją przekładałam na spód bieżącego stosiku. Nie wiem czego bardziej się obawiałam, czy tego, że Mankell w poważnym wydaniu okaże się niestrawny, czy może samej treści? Z opisu okładkowego wynika bowiem, że nie jest to lektura lekka, a wręcz odwrotnie, opis wyraźnie sugeruje, że książka przesycona jest cierpieniem i bólem.

Książka dotyczy Mozambiku, targanego społecznymi niepokojami kraju postkolonialnego, w którym dzikie bandy przestępców wymierzają swoją sprawiedliwość, gdzie prawie wszyscy są ubodzy, gdzie ludzie umierają młodo. Jose Antonio Maria Vaz opowiada o dziewięciu nocach na dachu piekarni, w której pracował. Czas ten spędzony z umierającym dzieckiem odmienia go bezpowrotnie i otwiera oczy na problemy i sprawy, których dotychczas sobie nie uświadamiał. Gdy znajduje postrzelonego chłopca na deskach teatru przylegającego do piekarni, nie zdaje sobie sprawy z jego wyjątkowości. Nelio to dziecko ulicy, przywódca ulicznej bandy. Okazuje się jednak, że dziecko to posiadło tak wielkie doświadczenie życiowe, że chwilami Jose odnosi wrażenie, że małym ciałku zamyka się mądrość starca. Chłopiec każdej nocy opowiada mu kawałek swojego życia. Zaczyna od początku swojej wędrówki czyli od pogromu w wiosce i rozłączeniu się z rodziną. Następnie opisuje wędrówkę do miasta, życie na ulicy, zabawy i codzienne problemy ulicznej bandy. Kończy opowieść wyjaśniając w jaki sposób znalazł się nocą w teatrze i co wydarzyło się wówczas na scenie.

Książka jest wciągająca i smutna, ale Mankell nie epatuje ani brutalnymi opisami, ani nie próbuje grać na uczuciach, nie stara się wzruszać, raczej wskazać problemy, o któych Europejczycy raczej nie myślą. Mozambik jest przecież oddalony od Europy i w sensie fizycznym, i w sensie psychologicznym. Na niektórych stronach niestety autor nagromadził trochę zbyt dużo sentencji i złotych myśli trącając lekko o styl Coelho. W paru miejscach znalazłam też pewne uchybienia redakcyjne. Jednakże te dwa powyższe zarzuty nie miały wpływu na mój odbiór powieści.

 

Moja ocena: 5/6

czwartek, 27 sierpnia 2009, dededan

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/08/27 13:10:59
"Comedia.." to pierwsza (i jak na razie, ostatnia) książka Mankella, z którą miałam do czynienia, i muszę przyznać, że z trudem mi się przez nią brnęło, jak zresztą przez większość książek, które dotyczą trudnych, a wręcz niemożnych do rozwiązania kwestii. Do tego stopnia nam, żyjącym w dobrobycie, obcych, że aż nierealnych.
Skończyłam i myślę, że było warto. Zupełnie zgadzam się z ostatnim akapitem - naszej europejskiej nieświadomości obnażonej, jak i niekoniecznie dla książki korzystnym operowaniu sentencjami w liczbie mnogiej. Przez symbolizm i skrzydlate słowa tylko umocniło się we mnie poczucie odrealnienia - a przecież zamierzeniem autora było (chociaż częściowo) przybliżenie dramatu, który odgrywa się w Mozambiku ?
Nie mówię jednak o scenie w teatrze.
Pozdrawiam :-)
-
2009/08/27 15:11:48
Mnie się w tej książce podobało przede wszystkim to, że wreszcie wszystko było na swoim miejscu tzn. powieść o trudnych problemach społecznych w biednym, afrykańskim kraju i tylko o tym. W przeciwieństwie do zdecydowanej większości czytelników Mankella, jakoś nie potrafię się wascynować wplataniem społecznej tematyki w kryminały. Wydaje mi się to niepotrzebne, naciągane, nudzi mnie i drażni.
-
2009/08/27 22:30:44
Intrygująca recenzja, ale obawiam się , że teraz potrzebuje czegoś wesołego i podnoszącego na duchu. Na "książkowe depresanty" przyjdzie czas:)
-
Gość: Klaudit, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/01/29 12:39:57
Ta książka jest piękna.. :) Pokazuje problem dzieci ulicy, które "żyją, by przeżyć". Wzruszająca i jakże prawdziwa.
-
2011/06/08 21:47:19
Czytałem - kapitalna pozycja!!!
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...