Blog > Komentarze do wpisu
To, co ukryte, Laura Lippman

"Każdy w Baltimore kogoś nienawidził. Biali nienawidzili czarnych. Czarni nienawidzili białych. Ludzie z miasta nie lubili tych z przedmieść. Biedni nienawidzili bogatych. To było miasto, gdzie różnice ścierały się ze sobą, tworząc gryzący pył, równie niebezpieczny jak farba z ołowiem, czy azbest. Ale tylko Ronnie i Alice - za młode, aby kogokolwiek nienawidzić - obarczano odpowiedzialnością za te obywatelskie grzechy".

Zaczęłam nietypowo, bo od cytatu, sądzę, że on najlepiej obrazuje atmosferę i treść książki. Baltimore jest miastem pełnym napięć na tle rasowym, klasowym. Nikomu nie jest tam łatwo. Siedem lat wcześniej miasto zelektryzowała wiadomość o zbrodni dokonanej przez dwie przyjaciółki. Jedenastoletnie wówczas białe dziewczynki, Alice i Ronnie, uprowadzają i mordują czarne niemowlę. Składają sprzeczne zeznania, oskarżają się nawzajem, w rezultacie jako współwinne dostają równe wyroki. Po odsiedzeniu kary poprawczaka, pełnoletnie już dziewczyny, wracają do miasta. I znowu ginie dziecko. Tym razem jest to trzyletnia dziewczynka.

W poszukiwania angażuje się matka zamordowanego siedem lat wcześniej dziecka. Za wszelką cenę próbuje skierować uwagę policji i mediów na morderczynie sprzed lat. Nancy, policjantka zajmująca się tą sprawą, także w jakiś sposób powiązana jest z tamtymi wydarzeniami.

Większość książki to, w przeciwieństwie do typowych kryminałów, nie kronika działań policji, lecz kronika motywów ludzkich. Autorka pokazuje najskrytsze motywacje i ambicje osób zaangażowanych w obie sprawy. Ludzkie myśli, działania, potrzeby, przedstawione zostały bez cenzury. I tak naprawdę nie ma w tej powieści pozytywnych bohaterów – każdego coś gryzie, nikt nie ma czystego sumienia. Aczkolwiek, to co gryzie Nancy, wydało mi się zbyt infantylne i niezrozumiałe.

Powieść  nie jest łatwym czytadłem – czytelnicze trudności piętrzą  się począwszy od tematyki, skończywszy na konstrukcji książki. Sprawy nie ułatwia mała czcionka i litery rozmazujące się przy dotknięciu dłonią (wstyd Amber!). Autorka jednak potrafi zaintrygować i przykuć uwagę mnogością typów ludzkich, wątków do odkrycia, duszną atmosferą. „To, co ukryte” może spodobać się nawet tym, którzy za kryminałami nie przepadają.

 

Moja ocena: 4/6

czwartek, 16 lipca 2009, dededan

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/07/17 09:06:24
Mi też ta ksiązka się podobała. Taki nietypowy kryminał.
-
2009/07/29 15:08:33
Czytałam, zgadzam się z Twoją opinią w 100%. Generalnie można i warto przeczytać!
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...