Blog > Komentarze do wpisu
Tajemnica Gaudiego, Esteban Martin, Andreu Carranza

Głupia baba dała się złapać w sidła nowości bibliotecznej! To o mnie. Skończyłam czytać "Tajemnicę Gaudiego" i sama nie wiem co mam myśleć. O sobie. Czy mam być dumna, że jakoś udało mi się przebrnąć przez ten stek bzdur? Chyba nie powinnam.

"Tajemnica Gaudiego" to w jednej trzeciej chaotyczne pseudo-naukowe ględzenie, w jednej trzeciej książka o walce dobra i zła, w jednej trzeciej naiwna historia o miłości. Umierający dziadek przekazuje Marii tajemnicę swojego mistrza - Gaudiego. Maria wie, że ma czegoś szukać, wie gdzie powinna zacząć, ale nie wie do czego doprowadzą ją zagadki pozostawione przez dziadka. Pomaga jej narzeczony Miguel oraz przyjaciółka. Czuwają nad nimi rycerze Moria chodzący po współczesnej Barcelonie w habitach i z mieczem. Grupa wyznawców zła próbuje im odebrać sekret i pogrążyć świat w mroku.

Prawie nic nie ma sensu w tej książce, dialogi i niektóre fragmenty są naiwne do bólu. Aby powieść była dobrym czytadłem trzeba by zaangażować czytelnika w rozwiązywanie zagadki. Autorzy "Tajemnicy Gaudiego" pozbawiają czytelników tej przyjemności - zagadki są tak skonstruowane, że przeciętny człowiek nie jest w stanie nic z nich zrozumieć. Co więcej, niektóre z rozwiązań także wydają się zbyt naciągane.

Jedyne co pociągało mnie w tej powieści to fotografie dzieł Gaudiego pojawiające się w ksiażce w tych rozdziałach, które ich dotyczyły. Zaintrygowały mnie na tyle, że poszukałam sobie kolorowych ilustracji i zapragnęłam pojechać do Barcelony, by sama doświadczyć piękna tych budowli.

 

Moja ocena: 2/6

wtorek, 21 lipca 2009, dededan

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/07/21 13:45:09
hihihihi :)))
-
2009/07/21 14:01:52
Zero współczucia! ;)
-
2009/07/21 14:08:21
;)))) nie no - po prostu podobaja mi sie opinie typu 'ksiazka do bani' a nie tylko same ochy i achy, choc generalnie ja zwykle rzucam ksiazką po kilkunastu stronach jesli mi sie nie podoba ;)
-
2009/07/21 14:38:41
O, to mamy skrajnie różne opinie ;)
Jasne, że jest to stek bzdur, ale myślę, że trzeba o tym pamiętać, zanim sięgnie się po tego typu książkę. U mnie jako relaksujące, wciągające czytadło się sprawdziło, zwłaszcza po moich kilku fatalnych przygodach z prozą a'la Dan Brown. Uważam, że "Tajemnica Gaudiego" jest w swoim - kiepskim przecież samym w sobie gatunku - naprawdę niezła.
-
2009/07/21 14:43:57
Germini, czytałam Twoją recenzję, dlatego sądziłam, że lektura będzie relaksująca. Ale nie chciało tak być - coraz bardziej pogrążałam się w rozpaczy nad straconym czasem. Ksiażka po prostu mi nie podeszła i tyle.
-
2009/07/21 14:54:22
Eee, to trzeba było rzucić w kąt :) Po co się katować?
-
2009/07/21 15:06:33
@germini: Bo zdarza mi się przemęczyć z jakąś książką, tylko po to by później móc pomścić moje krzywdy obsmarowując ją w recenzji? ;)
-
2009/07/21 15:07:02
Dededan też pewnie tak ma ;)
-
2009/07/21 15:21:10
Iii tam! Ja tam mszczę swoje krzywdy i obsmarowuję nawet po kilkudziesięciu stronach lektury, nie doczytując książki do końca. Co się będę szczypać? :)))
-
2009/07/21 15:24:22
Już tłumaczę: po pierwsze myślałam, że jak przyjdzie do rozwiązywania zaszyfrowanych wskazówek to zacznie się fajna zabawa i czytałam na upartego. Po drugie: poczułam sadystyczną chęć poznęcania się nad książką w recenzji, ale chciałam ją przedtem uczciwie doczytać. Takie dwie pokrętne motywacje mną kierowały... ;)
-
2009/07/21 15:30:19
:)
-
2009/07/21 17:10:42
Ale jednak jakaś korzyść jest z tej książki: chęć pojechania do Barcelony.:) Zawsze coś!
-
2009/07/21 17:27:13
Jak gniot to gniot... a fotografie Barcelony to mogę w necie pooglądać.
-
2009/07/24 10:35:14
Oj tak, znam to sadystyczne pragnienie czytania kiepskiej książki do końca ;)
-
Gość: sylwia, 94.254.219.*
2009/08/15 15:29:24
A mnie książka podoba się bardzo:) jestem właśnie w trakcie lektury.Polecam!
-
Gość: beata, 188.33.247.*
2011/02/17 20:09:07
żeby zrozumieć tą książkę i mieć satysfakcje z jej czytania trzeba mieć chodź blade pojecie o architekturze i twórczości tego okresu i Gaudiego.
-
2011/10/27 00:56:50
Jak dla mnie ona nawet w "swoim gatunku" biła rekordy - może i autorzy mają bogatą wiedzę na temat architektury i sztuki, ale nie potrafią jej ciekawie przekazać, zamiast tego miotają się między wykładem a bzdurną akcją...
Swoją drogą jak to możliwe, że ta książka teraz trafiła do bibliotek jako nowość - w księgarniach byla nowością dobre 2 lata temu?
Sadystyczną motywację znam i podzielam :)
-
2011/10/27 01:01:08
aj, nie spojrzałam na datę tej notki wchodząc z linka na FB, stąd moje głupie zdziwienie że książka jest nowością biblioteczną - a przecież czytałyśmy ją mniej więcej w tym samym czasie, wieki temu :)
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...