Blog > Komentarze do wpisu
Doppler, Erlend Loe

W bibliotece nikt jej nie wypożyczał. Ja wzięłam "Dopplera" do domu, bo gdzieś, kiedyś obiło mi się o uszy, że warto.

Zdarza wam się wyobrażać sobie świat bez przymusu zarabiania, płacenia rachunków, gromadzenia i posiadania? Marzy wam się, że nikt od was niczego nie oczekuje, a wy nie musicie wyglądać i zachowywać się według stałego wzorca? Kto nigdy nie marzył o takiej wolności, nie polubi Dopplera.

Doppler to nazwisko bohatera tej książki. Do pewnego czasu prowadził normalne, uporządkowane, tradycyjne życie u boku żony i dwójki dzieci. Po śmierci ojca, którego nigdy dobrze nie poznał, a który jak się później okazuje był dość nietypowym człowiekiem, Doppler wyrusza na jedną ze swoich wycieczek rowerowych po lesie. Tym razem jednak wycieczka kończy się upadkiem z roweru i potłuczeniem. A potem już świat nie jest taki sam dla Dopplera.

Kierowany nagłym impulsem i nieoczekiwaną potrzebą rzuca wszystko i wyprowadza się do lasu na obrzeżach Oslo. Mieszka pod namiotem, je to, co znajdzie, ukradnie lub upoluje. Nie zawraca sobie głowy ani materialną ani duchową stroną życia - przede wszystkim pragnie samotności i oddalenia od innych ludzi. Ludzie to dla niego zbiór cech, którymi zaczął pogardzać - ambicje, gromadzenie dóbr materialnych, konwenanse. Za jedynego przyjaciela i rozmówcę ma małego łosia.

Książka to nietypowa, przesycona humorem, opowiedziana lekko i przyjemnie. Trochę nieprawdopodobna i zakręcona, ale ciekawa. Trudno nawet na chwilę rozstać się z lekturą o Dopplerze i z jego gorzkimi refleksjami na temat ludzkości, takimi jak: "Wszystko, co ludzkie, jest mi obce". Doppler ma bardzo trzeźwe spojrzenie na współczesny świat, chociaż jego zachowanie i działania chwilami wydają się niedorzeczne.

Mnie cały czas kołatała po głowie myśl o tym, że szkoda, że Doppler musiał uderzyć się w głowę, by dostrzec to wszystko, co dotarło do niego w lesie. I szkoda, że pośrednio zranił swoich najbliższych. Gdyby jednak sprawy potoczyły się według mojego scenariusza, nie byłoby tej książki :) A to byłaby największa szkoda!

 

Moja ocena: 5/6

środa, 15 lipca 2009, dededan

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/07/15 23:34:13
Hm... czy ja Dopplera polubię? Jeśli on tak wszystko odrzuca i woli życie skromne i bez ludzi to może to kolejny kandydat na świętego? Jego podstawa sądząc po opisie, kojarzy mi się ze św. Aleksym.
-
2009/07/16 09:59:57
Super :) Ale Św. Aleksy chyba tak nie świntuszył jak Doppler, poza tym on był poza wszelką religią.
-
Gość: pynplacek, 82.160.64.*
2013/01/03 16:40:58
pokochałam Dopplera po samej recenzji, ale nigdzie nie można zakupić, moje życie właśnie straciło sens! :D
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...