Blog > Komentarze do wpisu
Tajemnica Vivaldiego, Pedro Mendoza

 

 

Hiszpański muzyk Lucio Torres przyjeżdża na festiwal muzyczny do Wenecji, miasta, o którym wiele czytał i które bardzo pragnie poznać. Lucio cieszy się także możliwością przejrzenia starych archiwów zawierających m.in. dane na temat Vivaldiego oraz jego pracy i twórczości. W Wenecji poznaje Marię, córkę właścicielki pensjonatu, w którym się zatrzymał. Maria opowiada mu o tajnym stowarzyszeniu Fraternitas Charitatis, do którego należał Vivaldi oraz o zaginionej wiadomości, którą umierający w Wiedniu mistrz wysłał do Wenecji. Jak nie trudno się domyślić wiadomość ta zawierała pilnie strzeżoną tajemicę o nieznanej treści, a osoba, która ją otrzymała zaginęła wkrótce w niewyjaśnionych okolicznościach.

Lucio przypadkowo odnajduje w archiwum partyturę, która nijak nie pasuje do kompozycji tworzonych w osiemnastym stuleciu. Okazuje się, że jest to zaszyfrowana wiadomość, której poszukiwano od wielu lat na całym świecie. Od tego momentu Lucio i Maria muszą uciekać, nie wiedzą jednak, że ściagają ich dwie niezależne od siebie fanatyczne grupy, których jedynym celem jest przejęcie zaszyfrowanego listu i klucza do szyfru oraz odczytanie wiadomości.

Akcja toczy się wartko, historia jest ciekawa, aczkolwiek wszystko zazębia się trochę zbyt idealnie - wszyscy są podejrzani i wszyscy tropią tajemnicę, każdy Wenecjanin, który staje na drodze Lucia i Marii wie o zagadce sprzed stuleci. Moim zadaniem za dużo tutaj zbiegów okoliczności nawet jak na książkę przygodową. Także wątek miłosny jest bardzo naiwny i niezgrabnie wetknięty pomiędzy przygodę. Nie zmienia to faktu, że książka jest przyjemną rozrywką. Co wiecej, bardzo podobają mi się opisy współczesnej Wenecji, smaki i zapachy miasta oraz jego tajemnicza atmosfera.

 

Moja ocena: 4/6

środa, 04 marca 2009, dededan

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/03/04 16:46:51
Mnie ta książka raziła naiwnością rozwiązań niektórych sytuacji. Widzę, że nie dałaś jej dużo punktów.
-
2009/03/04 18:12:17
To ciekawe co byś powiedziała na "Skarby hrabiego" :)))
"Tajemnica Vivaldiego to taka bajka ;) Wszyscy należą do tajnych organizacji, czarne charaktery są smolisto - czarne, a dobrzy bohaterowie anielsko naiwni. Ale czytadło jest dobre na poprawę humoru, bo akcja płynie wartko, a w tle widać Wenecję.
-
2009/03/05 12:12:03
Takie tam czytadło ..... Ja podobnie jak Nutta, była porażona naiwnością tej książki. A ten wątek miłosny to już w ogóle ... bez komentarza. Ale płyta dodana do książki ... fajna :-))
-
2009/03/06 00:31:56
W moim bibliotecznym egzemplarzu płyty już nie było... :(
-
2009/05/24 14:26:54
Właśnie toto przeczytałam. Skończyłam tylko dlatego, że chciałam zobaczyć, czy jeszcze coś głupszego potrafi autor wymyśleć. Nie zawiodłam się :(
Wątek miłosny - rodem z Harlequina (10 lat temu na wakacjach przeczytałam 4 sztuki, więc znam). Wątek sensacyjny - tak jak napisałyście wyżej. Tu wypada wspomnieć, że kilkugodzinne surfowanie po necie głównych bohaterów po odczytaniu szyfru w celu znalezienia punktów wspólnych między różnymi świętymi - ŻENUA, jak mawia moja córka - wiedziałam NATYCHMIAST gdzie i co - a za szczególnego znawcę Wenecji się nie uważam, ot, miłośniczka tylko :)
No i tu dochodzimy do meritum - pan Mendoza NIGDY W ŻYCIU nie był w Wenecji. Wątki o skorzystaniu z samochodu - kuriozalne. W sumie - ubawiłam się :)
-
2011/10/15 18:03:39
Uwielbiam Vivaldiego. Jak tylko zobaczę tą książkę to już nie odpuszczę ;)
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...