Blog > Komentarze do wpisu
Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki, Mario Vargas Llosa

 

szelmostwa

 

Pozornie lekka książka o relacjach męsko-damskich okazała się dla mnie dość ciężkostrawna. Trawiłam ją pracowicie w głowie, nosiłam czytaną historię w pamięci i analizowałam przeczytane fragmenty. Nie umiem obojętnie czytać dobrych książek.

Llosa snuje historię wzajemnych relacji między Ricardo - grzecznym chłopczykiem i niegrzeczną dziewczynką - przyjmującą rozmaite imiona w trakcie rozwoju fabuły. Ich wspólna historia zaczyna się we wczesnej młodości, kiedy to spotykają się w Peru i stanowią parę zauroczonych sobą nastolatków. Następnie ich losy spatają się w różnych miejscach na świecie i w rozmaitych sytuacjach. Ricardo jest przez całe życie zakochany w niegrzecznej dziewczynce i pielęgnuje w sobie to uczucie, podczas gdy ona szuka szczęścia u boku innych, silniejszych od niego mężczyzn, ofiarowując Ricardowi jedynie potajemne i niezwykle rzadkie schadzki, które podsycają jego uczucie i nie pozwalają o niej zapomnieć.

Niegrzeczna dziewczynka zafascynowana jest władzą, pieniędzmi, życiem na świeczniku. Szuka mężczyzn, którzy zapewniają jej to wszystko o czym marzy. Ona ofiarowuje im swoje ciało, oni namiastkę tego, co jest dla niej w życiu ważne.

Ricardo nie może jej dać tego, na czym jej w życiu zależy. Ricardo to człowiek prawy, pracowity, nie szukający rozgłosu. Umie cieszyć się drobnostkami, z wyboru nie startuje w wyścigu szczurów. Nad to wszystko przedkłada przyjaźń i stałość uczuć - na swoje nieszczęście darzy głębokim uczuciem niegrzeczną dziewczynkę, ktora zadaje mu więcej bólu niż rozkoszy i szczęścia. Wartości ważne dla grzecznego chłopczyka są niczym dla niegrzecznej dziewczynki, dlatego też raz po raz wymyka mu się i znika na długie lata w poszukiwaniu mocnych mężczyzn z grubym portfelem. Życie u  boku skromnego urzędnika to klatka, w której dziewczynka nie chce być uwięziona. Wyznanie miłości to poddanie się i rezygnacja z niezależności.

Wolność to dla niej postawa życia. Wolność to możliwość wyboru, możliwość przedzieżgnięcia się w inną postać, możliwość zamknięcia przeszłości i zapomnienia o tym, co było. Miłość i poddanie się innemu człowiekowi są sprzeczne z jej naturą.

Z biegiem czasu niegrzeczna dziewczynka, która wówczas jest już kobietą w średnim wieku, zniszczoną, po wielu tragicznych przejściach docenia to, co całe życie próbował ofiarować jej Ricardo - docenia jego przywiązanie, przyjaźń, bezinteresowność, otwarte serce, jednak nie umie i nie chce mu odpłacić tym samym. Do końca swoich dni jej zachowanie i dusza pozostaje dla Ricarda tajemnicą.

Powieść stawia przed czytelnikiem wiele pytań o sens życia. Co wybrać? Czy tak jak niegrzeczna dziewczynka poszukiwać w życiu nowości, pędzić przed siebie na złamanie karku za często fałszywymi bożkami -władzą, pieniędzmi, złudzeniem lepszego jutra? Czy opłaca się zamykać oczy na to, co jest nam dane? A może żyć bez tej gorączki trawiącej wnętrze i nakazującej rzucać wszystko i gnać przed siebie w poszukiwaniu nowych doznań i poświęcić się pielęgnowaniu uczuć - uczuć jakimi darzą nas bliscy, przestać ranić i ustatkować się? Chyba dopiero u progu życia jesteśmy w stanie właściwie ocenić to, co za nami. A wówczas niejeden z nas dozna pustki i żalu straconych lat, szans, przegapionych ludzi, zranionych uczuć.

 

Moja ocena: 6/6

środa, 28 stycznia 2009, dededan
Tagi: obyczajowa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/01/29 18:10:29
Też bardzo mi się podobała, raczej nie tylko jako studium dziwnego, nieprawdopodobnego związku, ale także z powodu przewijających się w książce kolejnych zmian społecznych, politycznych, rewolucji w wielu miejscach na świecie. Wciągnęła mnie bez reszty ta ta barwna panorama, Llosa świetnie umie o tym pisać. Kolejne transformacje niegrzecznej dziewczynki bawiły mnie, choć powtarzalność pułapek, w które wpadał nieszczęsny bohater nieco nurzyła... Wstrząsające jest zakończenie książki.
-
2009/01/29 20:30:01
Twój komentarz doskonale obrazuje to, co w czytaniu zawsze mnie zachwyca - każdy czyta inaczej i zwraca uwagę na inne rzeczy. A propos bohatera to rzeczywiście naiwny był ten Ricardo, że aż go żal.
-
Gość: wariat?, 78.9.26.*
2009/08/19 20:15:39
A mnie podoba się bardzo... bardzo dobrze rozumiem Ricardo...
Ileż on musiał mieć w sobie cierpliwości ,ileż wiary, wyrozumiałości dystansu ... no właśnie - do czego... ? do kogo? Co w nim drzemało przez całe jego życie?? Mimo swej mizerności był bardzo silnym człowiekiem. Wielu na jego miejscu złamałoby się jak patyk...
Gdzie jest kres cierpliwości , wytrzymałości , porzucenia, dystansu do świata , miłości do bliskich i przyjaźni... czasem trudnych lecz zawsze przyjaźni - czasem na śmierć i życie... gdzie on jest?
A kobieta? cóż powiedzieć.... życie umyka a czasu wrócić się nieda ...niestety..
-
Gość: Agata, *.t-mobile.co.uk
2010/02/13 11:08:04
On nie był naiwny. O ile szczerze nie wierzę w miłość, uważam, że jeżeli w ogóle na tym świecie istnieją jakiekolwiek uczucia wyższe, to główny bohater jest najdoskonalszym przykładem targanego nimi stworzenia.
Powieści zaś może i nie określiłabym mianem arcydzieła, acz z pewnością wpisuje się ona w kanon moich ulubionych lektur i literatury, która najwięcej w moje życie wniosła. (Będąc w Paryżu cały dzień poświęciłam na 'pielgrzymkę' do mostu Mirabeau. Był w remoncie. Nie żałuję.)
Niestety nie mogę polecić innych książek tego autora. Pasjonatom historii - owszem. Wrażliwym laikom o humanistycznym zacięciu - nie bardzo. Tym ostatnim polecam 'To wiem na pewno' (Wally Lamb). Naprawdę można się sporo dowiedzieć. Zwlaszcza o sobie samym.
Pozdrawiam.
-
Gość: Michał, *.free.aero2.net.pl
2012/12/16 19:35:48
Wydaje mi się, że Otilita po prostu miała w dzieciństwie kompleksy. Kompleksy tak silne, że pokierowały jej życiem, a właściwie wykoleiły je. Ta Peruwianka wstydziła się swojego pochodzenia (córka kucharki i groteskowego magika od falochronów). I ten cały wstyd był potęgowany przez codzienne obcowanie z bajecznie bogatymi rodzinami; Ricardo wspomina z resztą, że bogaci i biedni mieszkali tak blisko siebie, że bogaci wydawali się jeszcze bogatsi a biedni jeszcze biedniejsi. W Milaflores spała na materacu w pokoju wielkości schowka na szczotki i dlatego nie chciała chodzić z Ricardo. Wydaje mi się, że w pewnym momencie postanowiła sobie, że nie będzie żyć w biedzie. Dlatego puszczała się z bogatymi. To oczywiście nie tłumaczy wszystkiego, ale nikt o tym nie napisał a wydaje mi się to na prawdę istotne. Ale dlaczego po pierwszym i drugim razie, gdy upadła na samo dno i otarła się o śmierć z której rąk wyrwał ją właśnie nie kto inny jak grzeczny ("dyżurny") chłopczyk nie wyciągnęła żadnych wniosków? Llosa jak na mój gust trochę nie wystarczająco odpowiedział na to pytanie. Otilicie musiał pozostać tylko skrawek życia w zniszczonym i bądź co bądź brzydkim ciele, w porównaniu jak wyglądała wcześniej, aby zrozumieć kto jest i zawsze był w nim najważniejszy. Jeśli ktoś wie, to jestem bardzo ciekaw- dlaczego on ją kochał? Jak to ktoś przede mną ujął, jego miłość była jak ta opisana przez ap. Pawła. Ale co on w niej widział, że wybaczył te wszystkie szelmostwa, na czele tę historię z Japończykiem?
zBLOGowani.pl
Czytam, bo lubię

Wypromuj również swoją stronę Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...